Modernizacja podnośnika Ursusa 914
pt
Ten polski ciągnik z napędem na 4 koła mógłby jeszcze wiele, gdyby ne słaba hydraulika. Podpowiadamy, jak zwiększyć możliwości jego podnośnika (fot. Tomasz Towpik)
Kolejny raz okazuje się, że trzeba usilnie zwracać uwagę na jakość i czystość oleju. Dowodzą tego kłopoty jednego z rolników obsługujących Ursusa 914. Podczas pracy podnośnik po podniesieniu maszyny nie reagował na powrotny ruch dźwigni rozdzielacza.
Zdenerwowany operator ratował się poprzez pobijanie śruby regulacyjnej wysokości podnoszenia. Musiał za każdym razem odkręcać zaślepkę z tyłu pokrywy pompy podnośnika, co podczas pracy powoduje nie tylko uszkodzenie śruby, ale i stratę czasu. Kiedy okazało się, że ze śruby zrobił się grzybek (została sklepana pod wpływem uderzeń) i że usterka rozdzielacza jest na tyle uciążliwa, że trzeba wykonywać ten zabieg na każdym uwrociu, dopiero wtedy przyprowadził traktor do naprawy.
Uszkodzony rozdzielacz
Nie trzeba było większej diagnozy, aby stwierdzić że przyczyną zacinania się rozdzielacza hydraulicznego jest obecność zanieczyszczeń w oleju hydraulicznym. Po takim traktowaniu na listwach tego precyzyjnego podzespołu pojawiły się rysy, więc nie mógł dalej bezawaryjnie pracować. Trzeba było go wymienić. Rozdzielacz hydrauliki podnośnika umieszczony jest tuż pod pokrywą podnośnika hydraulicznego, zatem koniecznym stało się jej zdemontowanie. Zdemontować trzeba także fotel i przewody elektryczne oraz odkręcić przewody od hydrauliki prowadzące olej m.in. do załączania wałka WOM. Pokrywa wykonana jest z ciężkiego, żeliwnego odlewu, nie jest łatwo ją ręcznie wyciągać, szczególnie kiedy nie zdejmujemy kabiny. Aby tego uniknąć, można demontaż, a właściwie zdejmowanie pokrywy ułatwić sobie np. wózkiem widłowym, wieszając pokrywę na łańcuchu (a jeszcze lepiej na pasach) za oczko przykręcone śrubami mocującymi cylinder podnośnika i stabilizując ją z drugiej strony haczykiem mocowanym do otworu zaślepki śruby regulacyjnej wysokości podnoszenia.
Sprawdź cylinder
Po położeniu pokrywy na stole demontujemy rozdzielacz, odłączając poszczególne cięgna oraz przewody hydrauliczne. Ponadto musimy odkręcić śruby mocujące rozdzielacz do pokrywy podnośnika. Z uwagi na silne zabrudzenie oleju i dłuższe użytkowanie podnośnika – rozdzielacz należało wymienić. Rolnik zadecydował, że najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie podzespołu zregenerowanego w specjalistycznym zakładzie.
Po wyjęciu pokrywy podnośnika z ciągnika, warto poza rozdzielaczem zdemontować cylinder i tłok siłownika. Zanieczyszczenia, które uszkodziły rozdzielacz, nie inaczej mogły zachować się w stosunku do manszetów na tłoku podnośnika, (pierwotnie wykonanych z gumy). Kiedy wymagają wymiany, a tak właśnie było, załóżmy pierścienie uszczelniające wykonane z silikonu. Mają zdecydowanie dłuższą żywotność. Poza tym po wymontowaniu cylindra w pierwszej kolejności uzyskujemy łatwy dostęp do śrub mocujących rozdzielacz.
Aby sprawdzić stan manszetów i tłoka podnośnika, trzeba zdemontować cały cylinder. Główki śrub mocowania cylindra siłownika podnośnika znajdują się po zewnętrznej stronie pokrywy (od góry, pod siedziskiem operatora). Musimy także odkręcić zewnętrzny rozdzielacz oraz odchodzące od niego przewody, doprowadzające olej pod ciśnieniem do szybkozłączy. Po odkręceniu trzech śrub i zewnętrznego rozdzielacza z przewodami hydraulicznymi, delikatnie wyciągamy cylinder, zwracając uwagę na metalową kostkę, stanowiącą swoistego rodzaju blokadę, przeciw przemieszczaniu się cylindra. Wewnątrz niego pracuje tłok podnośnika. Pod tłokiem znajduje się rodzaj korbowodu, dźwigni powodującej przesuwanie się podnośnika do góry, w momencie przesuwu tłoka w cylindrze pod wpływem ciśnienia oleju. Aby wyjąć cylinder, musimy wepchnąć tłok do końca w położenie opuszczonego podnośnika. Wtedy dźwignia łącząca cięgna traktora z tłokiem pozwoli na wyjęcie cylindra. Po demontażu cylindra musimy wyjąć tłok. Dla mniej obeznanych z mechaniką może to stanowić niemałą zagadkę. Nie ma tam żadnego dostępu z boku, więc jakiekolwiek rozwiązania czysto mechaniczne, na nic się tutaj nie zdadzą. Musimy zatem posłużyć się sposobem. Wystarczy trochę giętkiego przewodu i sprężone powietrze. Kiedy przyłożymy wylot sprężonego powietrza w miejsce otworu wlotowego oleju pod ciśnieniem tłok sam przesunie się ku końcowi cylindra, gdzie możemy go wyjąć ręką.
Brudny olej = duże problemy
Jak się okazało – zgodnie z podejrzeniami doświadczonych mechaników, manszety na tłoku nadawały się wyłącznie do wymiany. Dłuższe użytkowanie tego podnośnika z wytartymi, przekręconymi i uszkodzonymi w znaczny sposób uszczelniaczami tłoka, nie miałoby sensu. Znaczna ilość oleju prawdopodobnie wracała z powrotem do obwodu, zamiast pracować, naciskając na tłok podnośnika. Stąd wynikały kłopoty z podnoszeniem niewielkich nawet ciężarów, z którymi pompa spokojnie sobie powinna radzić nawet przy niskich obrotach silnika.
Nowe manszety zakładamy tak, aby ich rowki znalazły się od strony wpływającego oleju, co powoduje, że olej wpływa w rowki, powodując rozszerzanie się ich i uszczelnianie cylindra podczas pracy. Po wymianie manszetów i metalowego pierścienia uszczelniającego (wymieniamy całe komplety!), trzeba z powrotem wcisnąć tłok do środka cylindra. Nie jest to takie łatwe, gdyż nowe uszczelniacze znacznie odstają od tłoka, komplikując pozornie proste zadanie. Ponadto cylinder nie posiada natoczonego wejścia, więc zadanie nie jest łatwe. Ale i na to znalazła się rada. Okazuje się, że średnica tulei cylindra silnika Ursusa C-360 ma bardzo zbliżoną średnicę, do średnicy tłoka cylindra podnośnika traktora U-914. Ponadto tuleja silnikowa posiada nadtoczenie pozwalające na stopniowe wprowadzanie tłoka wraz z pierścieniami, delikatnie je naprowadzając, ściskając i nie powodując zadarcia manszetów. Kiedy wsuniemy tłok do odcinka pomocniczej tulei cylindrowej wystarczy lekko wystawić główkę tłoka, aby trafić nim w tuleję podnośnika. Potem zestawiając dokładnie tuleje ponad sobą wsuwamy bez żadnego problemu tłok z manszetami do cylindra podnośnika. Mechanicy używając takiego fortelu z powodzeniem radzą sobie bardzo szybko i co najważniejsze – precyzyjnie nawet z takim problemem.
Po zamontowaniu tłoka możemy składać poszczególne elementy i przykręcać je do pokrywy podnośnika. W opisywanym przypadku trzeba było jeszcze wymienić śrubę regulacyjną wysokości podnoszenia, która została sklepana, poprzez ciągłe popukiwanie, celem odblokowania rozdzielacza.
Wzmocnić podnośnik
Ciężkie ciągniki Ursus nie słyną ze zbyt silnego podnośnika. To stwierdzenie można zresztą zastosować do wszystkich Ursusów. Jednak ten konserwatywny producent pozostawił niegdyś furtkę dla myślących rolników i pozwolił na niewielką przeróbkę, zmieniającą dość znacznie możliwości podnośnika, bez konieczności wymiany pompy hydraulicznej na bardziej wydajną.
Może nie każdy w to uwierzy, ale 914-tka, choć wiekowa i ze słabym podnośnikiem nadaje się jeszcze do obracalnej trójki albo do mniejszego agregatu uprawowego. Nie poleca się jednak tego ciągnika do sprzęgania z agregatami uprawowo-siewnymi, choć po pewnych modyfikacjach – o których za chwilę – na pewno je podniesie. Powodują one jednak przeważanie traktora i podnoszenie przedniej osi. Po dociążeniu jej, pracować owszem można, przyczepność przedniej osi powraca, jednak nie na długo. Często ciągniki nie wytrzymywały i łamały się skrzynie biegów oraz pękały od zbyt dużych naprężeń tylne mosty. Zatem po modyfikacji TUZ-u trzeba postępować rozważnie.
Jak polepszyć właściwości podnośnika?
Jedną z możliwości poprawienia sprawności podnośnika starego Ursusa jest dołożenie tzw. siłownika wspomagającego. Jednak jednostronne działanie zwiększonej siły na jedno ramię podnośnika powodować może z czasem większe wypracowanie i przeciążenie osi górnych ramion podnośnika. Dlatego lepiej jest założyć od razu dwa siłowniki. Dzięki nim zyskamy znacznie większe możliwości podnoszenia maszyn oraz mniejsze zużycie pompy, która w standardowej kompletacji bez siłowników wspomagających podnoszenie, musi tłoczyć olej pod zwiększonym ciśnieniem. Dodatkowym atutem będzie brak przeciążeń jednego z ramion oraz ich osi.
Po zamontowaniu pokrywy podnośnika z powrotem, należy uwzględnić wprowadzane zmiany konstrukcyjne, czyli dodatkowe siłowniki. Dlatego też musimy założyć dodatkowe przewody, doprowadzające olej pod ciśnieniem z rozdzielacza oraz na końcu przewodu założyć trójnik. Pozwoli on na równe dostarczanie tej samej ilości oleju do obu siłowników, założonych po bokach tylnego mostu.
Niektóre wersje ciągników ciężkich Ursus posiadały już przygotowane sworznie przyspawane do tylnej ramy podnośnika, na których można zamocować wspominane siłowniki. Standardowo są mocowane podobne sworznie po wewnętrznej stronie górnych ramion podnośnika.
Niewielkie zmiany – łatwiejsza praca
Przyprowadzony do naprawy traktor posiadał tylko jeden taki fabrycznie przygotowany sworzeń. Drugi należało dorobić. Mechanicy zdemontować musieli w tym celu tylną część podnośnika, na której opierają się siłowniki wspomagające oraz mocowane są zaczepy i sworznie łącznika górnego. Ponadto odkręcić należało metalowe ograniczniki ruchu dolnych ramion. Po demontażu tego elementu trzeba było wykonać metalową kostkę z otworem, którą musimy dospawać do płyty zaczepowej, dokładnie po przeciwnej stronie mocowania fabrycznego. Następnie dotoczono – z twardej stali – sworzeń mocujący siłownik. Dokładne wykonanie sworznia z małym luzem montażowym nie wymaga późniejszego spawania i zabezpieczania sworznia, jest on wbijany młotkiem i sam na pewno się z mocowania nie wysunie. Po dospawaniu wspornika i zamocowaniu sworznia dla dodatkowego siłownika, można zamontować tylną płytę podnośnika z powrotem do tylnego mostu. Po dokręceniu tylej płyty do obudowy mostu można zakładać siłowniki. Trzeba zwrócić uwagę, aby dobrać właściwe przewody giętkie doprowadzające olej pod ciśnieniem do siłowników. Kiedy będą o małej średnicy, podnośnik może reagować zbyt wolno, a pompa będzie pracowała pod zwiększonym obciążeniami. Ponadto kupując przewody wybierzmy te, które będą miały fabrycznie wykonane wygięcia, tuż przy wlocie oleju do siłownika, kierujące przewody ku górze. Dzięki temu ułatwimy sobie wyprowadzenie węży hydraulicznych do góry, co oszczędzi czasu. Ponadto przewód idący ku górze, dzięki odpowiedniemu kształtowi, nie będzie tak podatny na pękanie i otarcia przez pracujący siłownik i ramiona podnośnika. Węże odprowadzające olej są dokręcane w dolnej części siłowników. Ich końce wchodzące do pokrywy podnośnika, mogą być mocowane nawet na opaski zaciskowe, bo powracający olej z siłownika nie ma dużego ciśnienia. Trzeba pamiętać, że w miejscu korka (tam, gdzie jest dojście do regulacji wysokości podnoszenia) musimy wkręcić łącznik (trójnik), bo mamy dwa przewody powrotne (po jednym z każdego siłownika). Ponadto dochodzi tam gruby, stalowy przewód powrotu z szybkozłącza hydrauliki zewnętrznej. Dodatkowego przewodu, a właściwie końcówki, wymaga wychodzący stalowy przewód z przedniego rozdzielacza. Koniec tego przewodu musi posiadać zamontowany trójnik, dlatego trzeba stary przewód z jedną końcówką, zamienić na nowy z trójdrożnym rozdzielnikiem.
Po zamontowaniu siłowników można zainstalować przewody doprowadzające i odprowadzające olej. Trzeba dokładnie sprawdzić miedziane podkładki, a najlepiej założyć nowe. Od tego zależy szczelność układu. Na cięgnach podnośnika można już montować dolne ramiona podnośnika. Podczas montażu zauważone zostały jednak znaczne uszkodzenia jednego z dolnych ramion, które miało uszkodzone mocowanie przegubu kulowego. Ponadto cześć ramienia mocująca je do tylnego mostu była ukruszona. Wyraźnie było widać, że musiał się tam dostać podczas pracy jakiś kamień albo inny twardy przedmiot. Podczas podnoszenia ramion element ten wykruszył spory kawałek mocującego przegub ramienia metalu. W takiej sytuacji należało ramię naprawić. Nie polecamy napraw polegających obspawywaniu kuli drutem. Prędzej czy później kończy się to wyrwaniem przegubu. Mechanicy jedynie doraźnie dospawali dotoczony specjalnie wycinek pierścienia, dokładnie opasający przegub, jednak dokładna naprawa polegać powinna na obcięciu uszkodzonych końcówek ramion i dospawaniu nowych (są dostępne w handlu). Dopiero tak naprawione ramiona mają pierwotną wytrzymałość.
Więcej z tej kategorii
Co rolnik oraz usługodawca ceni u Dealera maszyn rolniczych?
Siewnik Väderstad Tempo – precyzja nadąża za tempem nowoczesnego rolnictwa
Leasing maszyn rolniczych wystrzelił. Branża mówi o przełomie

