
Koła, gąsienice i co dalej?
caseih_axialflow9240
W dużych kombajnach zbożowych, gdzie występuje ogromna różnica wagi (zbiornik pusty-pełny), ich producenci coraz chętniej zwracają się w stronę gąsienic zamiast kół. Foto_RPT
W przypadku dużych maszyn, szczególnie kombajnów zbożowych, do buraków cukrowych i ziemniaków, znikoma ilość czasu spędzana na drodze przekonuje do zastosowania układów gąsienicowych. W największych kombajnach zbożowych wyraźnie widać, że ich producenci sugerują użytkownikom przejście na gąsienice z przodu zamiast kół. Można by spytać po co, skoro np. Mitas ma opony o rozmiarze 1250/50 R32. Ponadto gumy o podobnie potężnej szerokości i styku z polem mają także Michelin i Trelleborg.
Odpowiedź jest wręcz banalna – szerokość transportowa. Duże kombajny mają problem ze zmieszczeniem się w dopuszczalnej szerokości drogowej 3 m nawet na oponach 800-tkach. Dlatego gąsienice o szerokości do 900 mm wygrywają w cuglach, jeśli chodzi o trakcję na polu oraz szerokość transportową z oponami o podobnej szerokości.
Na gąsienicach 40 km/h
Przy gąsienicach producenci maszyn, ale też uniwersalnych układów gąsienicowych – Zuidberg (dawniej Westtrack) oraz Soucy Track czy Tidue, powoli łamią ograniczenia odnośnie do kopiowania terenu oraz amortyzacji, a przede wszystkim prędkości maksymalnej. Dziś równie dobrze na kołach, jak i na gąsienicach np. największe kombajny Claas Lexion z układem gąsienicowym TerraTrac pojadą do 40 km/h.
W przypadku kombajnów Claas Lexion w wersji TerraTrac nie ma możliwości powrotu na koła, jeśli kiedykolwiek taka potrzeba by zaszła. Możliwość wymiany kół przednich na gąsienice mamy, gdy gospodarstwo zdecyduje się na zakup kombajnu na kołach oraz zestawu gąsienic produkcji zewnętrznej firmy.
Duże ciągniki, duże wyzwanie
W ciągnikach gąsienice są rozwiązaniem znanym już od dawna. Jednak ewolucja – od dwóch długich, tak jak w Challengerze czy John Deere serii 8RT, poprzez cztery gąsienice ciągników przegubowych, aż do czterech w ciągniku tradycyjnym – weszła w nowy etap. Na rynku są już dwa modele ciągników z koncernu CNH, czyli Case IH i New Holland, które zamiast tylnych kół mają montowane gąsienice. Czy to rozwiązanie przyjmie się szerzej, zależy od tego, czy duże gospodarstwa zaakceptują fakt, iż takiego ciągnika już nie można z powrotem postawić na kołach. Zatem jeśli gospodarstwo wybiera np. Case IH Magnum Rowtrac, trzeba wiedzieć, że jest to ciągnik, któremu do potrzeb transportowych nie założymy kół.
Jednak gąsienice współpracują z tą samą przekładnią, która pracuje w ciągniku kołowym. Jedynie tylny most i zwolnice są dostosowane do układu gąsienicowego. Natomiast z racji większego rozmiaru wzdłużnego gąsienicy wersja Rowtrac ciągnika Case IH Magnum ma nieco inny kształt zbiorników. Na pewno zaletą takiego rozwiązania jest mimo wszystko ogumiona przednia oś. Dzięki temu ciągnik zachowuje się przy skręcaniu jak kołowy, ale ma jednak większy styk tylnych gąsienic z polem.
Jednak ten układ jezdny nie jest nowością sam w sobie. Nawet ciągniki o niedużej mocy są już w niego fabrycznie wyposażane. Taką wersję o mocy nawet poniżej 100 KM ma Kubota. Oczywiście są to ciągniki specjalistyczne. Kubota oferuje np. takie wyposażenie w modelu M8540 DTNQ Power Crawler. W tym małym ciągniku sadowniczym mamy przednią oś kołową z oponami 360/70R24. Natomiast na tylnej osi mocowane są trójkątne gąsienice o szerokości 30 cm. Także ciągniki sadowniczo-winnicowe przegubowe bardzo często są już wyposażane w układy jezdne gąsienicowe.
Jeśli chodzi o gąsienice zamiast kół, widać jednak, że zainteresowanie tym rozwiązaniem pojawia się, gdy ciągnik ma pracować w wyjątkowo trudnych i ciężkich warunkach polowych.
A opony?
W zakresie typowych opon jodełkowych do osi napędzanych maszyn rolniczych też sporo się dzieje. Trelleborg już wprowadza do produkcji opony typu TM 700 Progressiv Traction. Ta seria różni się od standardowej opony TM dodatkowym wygrzbieceniem klocka bieżnika po stronie ugięcia się przy kontakcie z powierzchnią, po której porusza się ciągnik. Jak podaje Trelleborg, ten element bieżnika sprawia, że strefa kontaktu opony z powierzchnią pola zwiększa się o 18%. Dzięki tej niewielkiej części, umieszczonej przy każdym klocku, opona powiększa znacznie powierzchnię styku, przez co poprawia się nie tylko trakcja, ale też zmniejsza ugniecenie.
Projektem, który może zmienić nasze postrzeganie opony rolniczej, jest PneuTrac czeskiej firmy Mitas. Nowy typ opony o zupełnie innej budowie boku wziął się z projektu studyjnego Galileo łączącego oponę i gumową gąsienicę. Czeskiemu producentowi udało się po części zrealizować ten projekt – powstała opona o wgłębionym boku, która potrzebuje wielokrotnie mniej powietrza oraz dzięki swojej budowie ugina się znacznie mocniej niż standardowa. Dlatego też powierzchnia styku jest większa w porównaniu do standardowej opony o takim samym rozmiarze. Mitas opracował i zaprezentował w ostatnich miesiącach opony PneuTrac w rozmiarach: 280/70R18 i 600/65R38. Teraz dołącza do nich opona z oznaczeniem 480/65R28. Taki typ może w najbliższej przyszłości znaleźć zastosowanie w praktyce polowej.
Najnowszy prototyp bieżnika opony zaprezentował Michelin. Opona LifeBib z protektorem w kształcie kłosa nie jest jeszcze produkowana, ale możliwe, że za dwa lub trzy lata zobaczymy jej produkcyjną wersję.
Michelin oraz Trelleborg pokazały dwa lata temu pierwsze opony o rozmiarze 46 cali przeznaczone na osie napędowe dużych ciągników. W przypadku maszyn przegubowych taki rozmiar jest jak najbardziej oczekiwany i cztery równe koła z 46-calowymi oponami zapewne pozwolą swobodnie przekroczyć 700 KM w ciągniku kołowym. Jednak przy ciągnikach tradycyjnych rodzi się pytanie o granice możliwości przeniesienia mocy. Czy modele takie jak Fendt 1000, Deutz-Fahr serii 11 czy innych producentów – które na pewno pojawią się choćby po to, aby firmy miały w ofercie ciągnik o tradycyjnej budowie i mocy 500 KM – mogą tak dużą moc przenieść na podłoże? Zapewne najbliższe lata to pokażą, gdyż obecnie czas rozwoju nowych modeli ciągników od pomysłu do wprowadzenia nie przekracza pięciu lat, a tyle czasu wystarczy też firmom oponiarskim na dopasowanie rozmiaru opon do potrzeb producenta ciągnika.
Przyczepy też na gąsienicach?
Producenci wozów przeładowczych o dużej pojemności oferują już wersję z gąsienicowym układem jezdnym. Czy takie rozwiązanie jest lepsze niż cztery osie wyposażone w koła balonowe? Trudno to oceniać, bo nie ma jeszcze testów porównawczych. Na pewno trakcja gąsienicowych układów jezdnych przyczep przeładowczych na polu będzie lepsza niż kół nawet na czterech osiach. Jednak transport po drodze, ale także wykonywanie ciasnych zakrętów, jest na pewno utrudnione.
Producenci opon starają się nie zasypiać gruszek w popiele i dla przyczep mają sporą ofertę opon 22,5-calowych o szerokości nawet 600 mm. Ponadto zawsze pozostaje możliwość montażu układów regulacji ciśnienia, które jako wyposażenie opcjonalne pojawiają się także u producentów przyczep skorupowych z opcją używania jako roztrząsacze do obornika. Przy układach jezdnych tandemowych oraz trójosiowych – tridemach – powszechnie stosuje się oś skrętną. W przypadku trzech lub czterech osi możemy mieć nawet dwie osie skrętne – pierwszą i ostatnią. Ułatwia to znacznie manewrowanie po polu ogromnymi pojazdami.
Oczywiście wraz ze wzrostem ładowności, czyli obciążenia przyczep i co za tym idzie opon, pojawiają się nowe układy hamulcowe włącznie z ABS czy EBD. Ten ostatni system znany jest z naczep ciężarowych i zapobiega przewróceniu wysokiej przyczepy na zakręcie poprzez przyhamowanie wewnętrznych do zakrętu kół.
Rolnictwo przyspiesza dosłownie i to przy rosnących obciążeniach. Dlatego dotychczasowe przysłowiowe cztery koła będą coraz częściej zastępowane w trudnych warunkach innymi sposobami przekazywania trakcji. Z drugiej strony – coraz nowocześniejsze opony umożliwią jazdę nawet do 60 km/h z dużymi obciążeniami.
Artykuł ukazał się w miesięczniku RPT 4/2015.
