
John Deere 8370R Auto Powr. Sto procent ciągnika
john_deere___8370r_auto_powr_3
John Deere 8370R oferowany jest w naszym kraju standardowo w wersji AutoPowr. Oznacza to, iż prędkość jazdy zmienia się za pomocą przekładni bezstopniowej IVT (Fot. RPT)
Decydując się na przetestowanie największego ciągnika tradycyjnego John Deere 8370R, wiedzieliśmy, że musi on się zmierzyć z bardzo dobrą opinią o możliwościach polowych jego poprzedników. Po teście wiemy, że pod tym względem największy obecnie tradycyjny model amerykańskiej marki podtrzymuje dobrą tradycję, ale też wzbogaca ją w przyjemne podczas pracy otoczenie operatora.
Ach, ten dźwięk! Takie mieliśmy pierwsze wrażenie, gdy ciągnik przyjechał na nasz test. Jednak to tylko niewielka część tego, czego oczekiwaliśmy od prawie 400-konnego ciągnika John Deere 8370R AutoPowr. Największy tradycyjny ciągnik tej marki zaczepiliśmy do agregatu Terrano 4MT marki Horsch o szerokości roboczej 4,4 m. Wydawałoby się, iż szerokość tylko 4 m nie zrobi wrażenia na ciągniku. Jednak ważący blisko 7 t Horsch, którego 11 zębów było zagłębionych na 22 cm, a 36 talerzy o średnicy 520 mm na 12 cm, stanowił spore wyzwanie na mocnej glebie pola testowego. Dlatego rzeczywista prędkość robocza wynosiła między 9 a 10 km/h. W tej pracy zdecydowanie przydały się zalety przekładni bezstopniowej, gdyż bez względu na zmiany obciążenia silnik praktycznie cały czas pracował na poziomie 1600 obr./min. W praktyce przełożyło się to na spalanie ok. 25 l/ha.
Jest moc
Silnik pracujący pod maską John Deere’a 8370R AutoPowr to dziewięciolitrowa jednostka tego producenta o nazwie PowerTech PVX 9.0. Ta rzędowa szóstka wyposażona jest w dwie turbosprężarki ułożone szeregowo. Druga z nich, patrząc pod kątem dolotu spalin, ma regulowany kąt padania strumienia gazów wylotowych na jej łopatki. Przy niskich obrotach gazy wydechowe nie tworzą dużego ciśnienia i klapy są w pozycji przymkniętej, co skutkuje padaniem strumienia spalin na wewnętrzną część łopatek, blisko osi obrotu i w konsekwencji niższe obroty turbiny. Gdy zwiększymy obroty silnika, ciśnienie spalin wzrośnie, a klapki podniosą się i strumień spalin zacznie padać na zewnętrzną część łopatek, dalej od osi obrotu. Spowoduje to automatyczny wzrost obrotów turbiny i większy wolumen powietrza tłoczonego do silnika. Natomiast turbosprężarka pierwsza ma stały wydatek powietrza tłoczonego do kolektora ssącego, gdyż nie ma układu regulacji i jest nazywana turbiną niskiego ciśnienia.
Oprócz dwóch turbin nie może zabraknąć układu wtryskowego z listwą wysokiego ciśnienia Common Rail oraz typowego dla silników John Deere układu oczyszczania spalin, czyli EGR z filtrem cząstek stałych DPF. Praca praktycznie nowym ciągnikiem nie naraziła nas ani razu na potrzebę regeneracji. John Deere daje również możliwość wyłączenia automatycznej regeneracji.
Siła spokoju
Silnik reaguje płynnie i bez ociągania na gaz lub automatycznie na przeciążenie. W polu, które jest królestwem John Deere’a 8370R, już od 1700 obr./min ciągnik uzyskuje praktycznie maksymalną moc. Moc niemal maksymalną mamy do 1900 obr./min. Natomiast maksymalny moment obrotowy jest przy 1600 obr./min. Zatem operowanie obrotami w zakresie 1600-1900 obr./min jest najkorzystniejsze. My ograniczyliśmy prędkość obrotową silnika do 1700 obr./min i przy tej granicy ustawiliśmy tempomat na 12 km/h. Jak się okazało, silnik dobrze radził sobie z obciążeniem, ale agregat pozwolił na rozpędzenie się do niecałych 10 km/h.
W momencie natrafienia na górkę prędkość robocza prawie nie spadała, a silnik ze stoickim spokojem znosił obciążenie. Nie zauważyliśmy, aby nawet w najtrudniejszym kawałku schodził z obrotów poniżej 1500 obr./min. Naszym zdaniem motor największego tradycyjnego John Deere’a można określić dwoma słowami: siła spokoju.
Obsługa jednostki napędowej tego kolosa jest banalnie prosta. Nie trzeba mieć dwóch metrów, aby z ziemi wymienić wszystkie filtry silnika. Dobrym rozwiązaniem jest wyprowadzenie na zewnątrz pokrywy silnika wstępnego filtra paliwa. Co prawda znajduje się on po prawej stronie, ale jeden rzut oka wystarczy, abyśmy ocenili stan paliwa.
Dwie przednie chłodnice łatwo da się odsunąć od dużej głównej, robiąc miejsce na przedmuchanie sprężonym powietrzem każdej z nich. Z zewnątrz wymieniamy jeszcze filtr powietrza kabiny. Warto zauważyć, że producent postarał się, aby przy wyjmowaniu filtra cały pył nie poleciał nam w twarz. Wyjmujemy bowiem łatwo całą kieszeń z wkładem filtra. Następnie w wybranym miejscu możemy wyciągnąć brudny wkład i wyczyścić plastikową rynnę.
Zawsze bezpiecznie
Układ kierowniczy ciągników całej serii 8R to tzw. ActiveCommand (ACS™). W tym układzie obroty kierownicy przekładane są na impulsy elektryczne, a te dopiero przez komputer na pracę elektrozaworów orbitrola. Ponadto układ żyroskopowy wykrywa zbaczanie z kursu i może automatycznie wprowadzać drobne korekty. Jaki jest efekt tak rozbudowanego układu kierowniczego? Nawet jeśli podczas pracy na polu przy prędkości rzędu 10-20 km/h odwrócimy się, robiąc mimowolny ruch ręką, nie spowodujemy gwałtownego skręcenia. Małe koło kierownicy może na początku trochę dziwić i dawać poczucie, że jesteśmy za konsolą, a nie w prawdziwym pojeździe. Jednak przy manewrowaniu na uwrociach to rozwiązanie jest rewelacyjne. Da się także odczuć automatyczną korektę siły kierowania zależnie od prędkości jazdy. Rozpędzając sam ciągnik do 42 km/h, obawialiśmy się, że nie będzie możliwości płynnej jazdy na wprost. Jednak nawet przy niedużym kole kierownicy ciągnik spokojnie podążał prosto przy liczniku wskazującym ponad 40 km/h. Drugą zaletą jest automatyczne przyspieszenie ruchu kół przy niższych prędkościach polowych. Rzeczywiście, tak jak podaje producent, na uwrociu koła szybciej reagują na ruch kierownicą.
W ciągniku, którego rozstaw osi wynosi 3,05 m i wyposażony jest w zestaw opon 650/60 R34 z przodu i 900/60 R42 z tyłu, promień zawracania wynosi ponad 6,3 m. Oznacza to, że zawracamy w kole o średnicy ponad 12 m. Jednak dzięki automatycznej regulacji szybkości reakcji kół na obroty kierownicą odnosi się wrażenie, że zielony kolos jest nad wyraz zwrotny.
Choć na szczęście tego nie doświadczyliśmy, to John Deere zapewnia, że układ kierowniczy ACS utrzymuje sprawność nawet przy awarii jednego z podzespołów. Dlatego operator zachowuje kontrolę nad ciągnikiem nawet w przypadku wystąpienia niesprawności układu kierowniczego. Wygląda to tak, że w razie awarii głównego sterownika jego funkcje przejmuje drugi sterownik. W przypadku braku zasilania z alternatora jest ono doprowadzone bezpośrednio z akumulatora. Jeżeli silnik przestanie pracować i dostarczać olej hydrauliczny do układu, jego funkcje przejmuje napędzana elektrycznie pompa zapasowa.
Bezstopniowo, bezproblemowo
John Deere 8370R oferowany jest w naszym kraju standardowo w wersji AutoPowr. Oznacza to, iż prędkość jazdy zmienia się za pomocą przekładni bezstopniowej IVT. Wtedy użytkownik ma do kontrolowania prędkości jazdy trzy tryby i mały dżojstik. W trybie automatycznym zdajemy się na dopasowanie ustawienia przekładni oraz prędkości jazdy na podstawie spadku bądź wzrostu prędkości obrotowej silnika oraz obciążenia ciągnika. Do dyspozycji jest jeszcze niestandardowy tryb specjalny, który umożliwia operatorowi wprowadzenie parametrów do zastosowań specjalnych, np. tylko do pracy z WOM-em. W trybie ręcznym, który możemy także, jak dwa poprzednie, wybrać w terminalu CommandCenter, wyłączają się wszystkie funkcje automatycznej regulacji i tryb Eco przekładni. Dlatego jeśli chcemy jechać na tym trybie, musimy sporo elementów poustawiać.
W teście postanowiliśmy sprawdzić, jak działa pełna automatyka i jak reaguje na obciążenie. Dlatego pracowaliśmy przekładnią w trybie automatycznym. Jedyne, co ograniczyliśmy, to obroty silnika do poziomu 1700 obr./min.
Naszym zdaniem można komputerowi pokładowemu zaufać. Przekładnia reagowała na wzrost obciążenia przy wjeżdżaniu pod górę i spadku przy zjeździe praktycznie bez opóźnienia. Wykonując mały test na trybie ręcznym, gdzie mieliśmy świadomość, iż nie wszystko ustawiliśmy tak jak trzeba, efekty były gorsze. Dlatego tryb ręczny nadaje się dla naprawdę doświadczonych operatorów, którzy wiedzą, jak ustawić ciągnik pod swoje potrzeby.
Sporo funkcji przekładni ułatwiających pracę mamy wręcz na wierzchu. Przykładem tego jest przycisk blokady pedału gazu. Działa podobnie jak typowy tempomat. Można zablokować elektroniczne położenie gazu, aby ciągnik zachowywał zadaną prędkość jazdy już bez naciskania pedału nożnego. Aby zdjąć tempomat, wystarczy delikatnie docisnąć pedał gazu, nacisnąć przycisk blokady lub nacisnąć pedał hamulca. Jeśli wtedy nie utrzymamy nogi na gazie, to ciągnik zwolni do prędkości pełzającej 0,5-2 km/h. Naszym zdaniem ta funkcja ma swoje zastosowanie w każdej pracy. Nam bardzo się podobała podczas pracy z agregatem uprawowym.
Standard jak premium
Kabina CommandView™ II, która jest wyposażeniem standardowym serii 8R, pokazuje dobitnie, iż najlepsze wyposażenie najpierw trafia do największych flagowym modeli. Nie mówimy tu oczywiście o lodówce, ale o chociażby takich przydatnych elementach jak kierownica z regulacją nachylenia, która zapamiętuje pozycję do jazdy. Takie drobne funkcje w kabinie ciągnika John Deere 8370R są właśnie standardem.
Jednym z najlepszych rozwiązań w kabinie jest podłokietnik CommandARM z terminalem CommandCenter 4600 czwartej generacji. Wreszcie wszystko jest tak naprawdę pod ręką, włączając w to klimatyzację. Jest to chyba pierwszy ciągnik na rynku, który nawet sterowanie radiem i klimatyzacją zintegrował w podłokietniku. Oczywiście praktycznie wszystko, co czynimy za pomocą guzików na podłokietniku, mamy na dotykowym panelu. Niewątpliwie natłok informacji o funkcjach, które możemy regulować w terminalu, może nieco odstraszać. Tak naprawdę nawigacja dotykowa też może sprawiać trochę problemów, szczególnie jeśli nie pamiętamy, jak ułożone są poszczególne ekrany funkcji. Dlatego zestaw przycisków szybkiego dostępu pod wyświetlaczem jest po prostu niezbędny. Szczerze mówiąc, terminal byłby już zbyt skomplikowany bez tych guzików.
Jedną z tych prostych rzeczy, których nie sposób przecenić, są aż trzy gniazda zapalniczkowe. Nie ma dziś operatora, który nie musiałby w kabinie ładować telefonu komórkowego. Nie wspominając o tym, iż podłączamy coraz częściej radio CB, a nawet tablety, w końcu jakaś muzyka z własnej kolekcji umili pracę.
Do najbardziej praktycznego i użytecznego wyposażenia należy wysokokontrastowy, acz prosty wyświetlacz na słupku. Na terminalu mamy sporo funkcji, ale jednym rzutem oka chcielibyśmy wyłowić, jak spadają obroty lub z jaką prędkością właśnie jedziemy. Ten wyświetlacz pozwala robić to intuicyjnie. Paradoksalnie już podczas pracy częściej zwraca się uwagę ten mniejszy wyświetlacz, którego położenie i duży rozmiar wyświetlanych liczb zaliczamy do sporych atutów kabiny testowego John Deere’a.
Znaleźliśmy też jeden minus. Powoli przyzwyczajamy się do dwudzielnych lusterek. Nie dość, że łatwiej w nich ogarnąć wzrokiem szerokie narzędzie polowe, to są wręcz nieodzowne do manewrowania ciągnikiem takich rozmiarów, szczególnie jeśli jedziemy z odpowiedniej wielkości przyczepą. Niestety takich lusterek w testowym JD 8370R jeszcze nie było, a szkoda.
Za to światła robocze LED to jest wreszcie to, czego potrzeba do pracy po zmierzchu. Tym ciągnikiem nie pracujemy ze sprzętem o szerokości 3 m. Ledy dają naprawdę dużo jasnego światła wokół ciągnika. Specjalnie wydłużyliśmy nasze dni testowe do późnego wieczora, aby sprawdzić ich moc. Można powiedzieć, że z powodzeniem odpowiada ona mocy ciągnika.
Pomiar na hamowni
W ciągniku John Deere 8370R zastosowano znaną jednostkę sześciocylindrową PSX firmy John Deere o pojemności 9 l zasilaną systemem CommonRail. Silnik spełniający normy emisji Euro IIIB został wyposażony w recyrkulację spalin EGR oraz filtr cząstek. Pomiar mocy ukazuje, że moc jest zgodna z danymi fabrycznymi. Moc wyjściowa na WOM-ie podczas pomiaru wyniosła 359,7 KM, a biorąc pod uwagę straty między silnikiem a WOM-em, moc wyliczona silnika wyniosła 402,8 KM. Maksymalny moment obrotowy zmierzony na hamowni jest nieco niższy, niż podaje producent w katalogu. Zdaniem Roberta Halickiego z firmy 44tuning.pl jest to możliwe z uwagi na wysoką temperaturę w układzie doładowania. Jednak jak podkreśla, charakterystyka przebiegu momentu i mocy jest precyzyjna i odpowiadająca danym producenta, choć zakres mocy maksymalnej dostępny jest w nieco węższym zakresie 1700-1950 obr./min.
– Przy użytkowaniu tego silnika w polskich warunkach zalecałbym stosowanie paliwa bez dodatków BIO – zauważa Robert Halicki. Jego zdaniem, aby utrzymać w dobrej kondycji silnik, należy dbać o czystość filtra powietrza, kontrolować poprawność działania układu EGR oraz doładowania turbiny VTG oraz regularnie czyścić chłodnice powietrza. Uważa także, że system doładowania ciągnika John Deere 8370 jest układem bardzo precyzyjnym, dlatego nie będąc pewnym jakości paliwa, szczególnie należy zadbać o czystość i jakość oleju silnikowego smarującego turbinę.
Pomiar hałasu
Pomiar hałasu przeprowadzony przez poznański PIMR za pomocą analizatora hałasu i drgań SVAN912, według normy PN-EN ISO 11201:2010, wykazał, że w kabinie największego tradycyjnego ciągnika John Deere jest wręcz bardzo cicho. Na obrotach jałowych – 800 obr./min – hałas w kabinie na wysokości ucha operatora wyniósł 57,7 dB. Natomiast na biegu jałowym przy 1800 obr./min zmierzono natężenie hałasu na poziomie 63,2 dB. Potężny ciągnik powinien być z racji dużego silnika głośny. John Deere 8370r jest tego zaprzeczeniem. Podczas pracy na polu naprawdę trudno nacieszyć się dźwiękiem silnika. Aby to zrobić, trzeba wyjść z kabiny.
Artykuł ukazał się w wydaniu 4/2015 miesięcznika RPT – ZAPRENUMERUJ
