Reklama

Dwutarczowy zawieszany rozsiewacz nawozów firmy Sipma
sipma_rn_610_antek
Rozsiewacz Sipma RN 610 Antek ma pojemność 600 l. Maksymalna ładowność maszyny wynosi 1200 kg. fot_Tomasz Bujak
Rozsiewacz Sipmy Lublin RN 610 Antek trafił do gospodarstwa Danuty Michalskiej w sierpniu 2013 roku. Maszyna lubelskiego producenta została kupiona głównie dzięki opinii o jej niezawodności i trwałości.
Prawie taki sam rozsiewacz już nieraz pojawiał się w gospodarstwie pod Inowrocławiem. – Pożyczaliśmy podobnego Antka od sąsiada, bo rozsiewanie nawozów jednotarczowym „lejkiem”, który mieliśmy wcześniej, nie jest dobrym pomysłem. Trudno mówić wtedy o dokładności rozsiewu. Jest to szczególnie ważne w przypadku upraw warzyw, a tych mamy co roku po kilka hektarów – mówi Danuta Michalska.
Mechaniczny i nieskomplikowany
Rozsiewacz na co dzień użytkuje syn pani Danuty – Leszek Michalski. Obsiewa pola nawozami wieloskładnikowymi, w formie granulatów. Maszyna jest ustawiona do pracy na szerokości roboczej 12 m, gdyż opryskiwacz Michalskich ma belkę o tej samej szerokości. Antek jest przystosowany do pracy z tarczami o „zasięgu” od 10 do 18 m. – Rozsiewacz Sipmy jest prosty, trwały, no i znamy tę maszynę bardzo dobrze. Jedną z cech, która zdyskwalifikowała inne rozsiewacze, był kształt dna zbiornika. Kiedy oglądałem na targach inne maszyny w podobnej cenie, to często miały szerokie i płaskie dno, co zatrzymuje dużo nawozu. A to w Antku jest wąskie i strome, co pozwala na całkowite opróżnienie rozsiewacza, nie trzeba po pracy tracić czasu na wysypywanie tego, co w innych maszynach zatrzymuje się przy otworach wylotowych – argumentuje wybór rozsiewacza Leszek Michalski.
Rozsiewacz z Lublina jest prosty w obsłudze. Po podczepieniu do ciągnika i opuszczeniu maszyny na ziemię do krawędzi zbiornika jest niespełna 1 m, czyli stosunkowo nisko. To pozwala na łatwe zapełnienie maszyny nawozami w małych workach. Kiedy trzeba, można także zasypać zbiornik z big-baga, a ponieważ rozsiewacz ma pojemność 600 l – nawóz (np. saletry amonowej) z dużego worka cały się w nim zmieści.
Odosobnione siłowniki
Rozsiewacz ma dwa siłowniki hydrauliczne, odpowiadające za otwieranie zasuw otworów wylotowych. Do ich obsługi wystarcza jedno złącze hydrauliki, jest to układ jednostronnego działania. Olej płynie z instalacji ciągnika do rozdzielacza. Dzięki niemu możemy sterować dowolnie wybranym wylotem nawozu, w zależności od potrzeb. – Rozdzielacz przydaje się na końcach pola, kiedy muszę rozsiać nawóz na połowie szerokości roboczej jedną tarczą. Mogę wtedy skierować olej do siłownika jednego wylotu nawozu, drugi po przestawieniu zaworu zostanie zamknięty przez sprężynę – mówi Michalski. Zawór przestawiony w lewą stronę powoduje otwarcie zasuwy nad tarczą z prawej strony rozsiewacza. Na przewodzie hydraulicznym, przed rozdzielaczem, znajduje się zawór, który blokuje przepływ oleju. Jest on założony po to, aby zapobiegać zanikowi ciśnienia oleju hydraulicznego, co powodowałoby niekontrolowane zamykanie się zasuw. Ma to znaczenie szczególnie podczas pracy starszymi ciągnikami, których układy hydrauliczne są dość zawodne i słabe. – Po otwarciu zasuw warto zamknąć ten zawór, co daje pewność, że nawet przy spadku ciśnienia w układzie zasuwy pozostaną otwarte – chwali rozwiązanie Michalski.
Rozsiewacz jest regulowany mechanicznie. Na tarczach znajdują się dwie łopatki, o różnych długościach, które przestawia się po odkręceniu nakrętek kluczem. Do regulacji szerokości aplikacji nawozu służy skala, wytrasowana na tarczach. Aby ustalić dawkę nawozu, należy przestawić zasuwy w dnie rozsiewacza. Ta regulacja wymaga odkręcenia pokręteł mocujących zasuwy do obudowy. Nastaw dokonujemy w zależności od rodzaju nawozu, zgodnie z danymi zawartymi w tabeli.
Częściowo z kwasówki
Rozsiewacz Sipma RN 610 Antek ma niektóre elementy wykonane z blachy kwasoodpornej. Ich zadaniem jest eliminacja następstw korozyjnego działania nawozów. Są to tarcze z łopatkami, elementy osłon oraz dno z zasuwami. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne. – Wydawałoby się, że blacha kwasoodporna nie powinna rdzewieć. W rozsiewaczu jednak po jednym sezonie widać rdzawe punkty. Także powłoka lakiernicza nie jest idealna, szczególnie u dołu maszyny, bliżej wylotów nawozu, mimo że po zabiegach była ona dobrze umyta – mówi Leszek Michalski.
– Widoczne punkty rdzawego koloru nie są efektem złej jakości stali, ale ewentualnych otarć czy innego kontaktu tego materiału ze zwykłą stalą podczas transportu. Blacha nierdzewna użyta m.in. do rozsiewaczy Sipma jest wysokiej jakości i na pewno nie rdzewieje. Z kolei rdzewienie dolnej części leja jest spowodowane żrącym działaniem nawozu. Bardzo trudno tego uniknąć, z tym problemem borykają się w zasadzie wszyscy producenci takich maszyn – wyjaśnia Marek Wietraszuk z działu marketingu Sipmy.
W podstawowej wersji maszyna mieści 600 l nawozu i ma ładowność 1320 kg. W pakiecie podstawowym znajduje się wałek przegubowo-teleskopowy. Istnieje możliwość zwiększenia pojemności maszyny do 1200 l, poprzez zainstalowanie nadstawek. Także w opcji producent przewidział tarcze do rozsiewu granicznego.
Antek na co dzień pracuje na ciągniku Ursus C-360, chyba że jest załadowany ciężkim nawozem. O ile podnośnik 60-konnego ciągnika daje radę unieść załadowaną maszynę, o tyle nie można nim szybko jechać, ponieważ przednie koła się podrywają, gdyż ciągnik nie ma obciążników. Dlatego kiedy rozsiewacz jest zasypywany po brzegi, zawieszany jest na większym Ursusie 1202.
Zdaniem użytkowników 600-litrowy rozsiewacz dla kilkunastohektarowego gospodarstwa w zupełności wystarcza. Szkoda trochę, że producent nie zadbał o lepsze zabezpieczenie antykorozyjne, ale mimo to rolnicy są z rozsiewacza zadowoleni. Maszyna została kupiona za ok. 7500 zł netto w Rolmechu Strzelno. W 2014 roku jej cena wynosiła ok. 7900 zł netto.
Artykuł ukazał się w RPT 5/2014. ZAPRENUMERUJ
