Reklama

Claas Arion serii 500 i 600. Bliźniaki mogą się różnić
arion_500_i_600
O tych dwóch seriach Arionów można powiedzieć, że są bliźniakami pod względem wyposażenia. Różni je silnik oraz rozstaw osi i udźwig tylnego TUZ-u. Sprawdziliśmy to w czasie spotkania w Claas Academy. fot_Tomasz Towpik
O tych dwóch seriach Arionów można powiedzieć, że są bliźniakami pod względem wyposażenia. Różni je silnik oraz rozstaw osi i udźwig tylnego TUZ-u. Sprawdziliśmy to w czasie spotkania w Claas Academy.
Ariony obejmują zakres mocy od 140 do 184 KM. Będą to więc albo podstawowe ciągniki do ciężkich prac w średnich gospodarstwach, albo średnie w dużych gospodarstwach. Chyba taki podział właśnie przyświecał producentowi.
Serię Arion 500 tworzą trzy modele o mocy maksymalnej 145, 155 lub 163 KM. Natomiast w serii Arion 600 możemy wybierać pośród czterech modeli o mocy maksymalnej według normy ECE R120 158, 165, 177 lub 184 KM.
Na cztery lub sześć cylindrów
Ariony 500 dysponują wyłącznie czterocylindrową jednostką napędową John Deere o pojemności 4,5 l. Natomiast sześćsetki mają pod maskami tylko sześciocylindrowe DPS-y (Deere Power System) o pojemności 6,8 l. Arion 530 i 620 oraz 550 i 630 mają bardzo zbliżoną moc maksymalną, odpowiednio 155 i 158 oraz 163 i 165 KM. Takie usytuowanie tych modeli sprawia, że w zakresie 150-170 KM możemy wybierać, czy chcemy mieć lżejszą i zwrotną czwórkę, czy też dłuższą, cięższą szóstkę. Ariona 500 lub 600 – warto się nad tym zastanowić. Korzystając z gościnności, podczas spotkania w Claas Akademy w Sierosławiu wypróbowaliśmy właśnie model o mocach odpowiednio 540 i 620, czyli 154 i 155 KM.
Niezależnie od wielkości silnika ich osprzęt jest niemalże bliźniaczy. Układ chłodniczy zbudowany jest z czterech chłodnic, które po odpięciu dwóch zapinek podnosimy jednym ruchem. W obu seriach filtr powietrza silnika jest umieszczony przed chłodnicami. Dzięki temu z poziomu podłoża możemy go szybko wyjąć i przedmuchać sprężonym powietrzem. W Arionach 500 i 600 zastosowano także jednakowy sposób obsługi serwisowej ciągnika. Większość filtrów mamy po prawej, zimnej stronie silnika. Jedynie filtr paliwa z odstojnikiem umieszczono we wgłębieniu zbiornika paliwa.
Obydwa silniki, jak przystało na John Deere’a, dysponują turbiną o zmiennym kącie padania strumienia powietrza, wentylatorem wiskozowym oraz zewnętrznym układem recyrkulacji spalin oraz filtrem DPF, który zatrzymuje sadzę. Ceną za brak konieczności stosowania AdBlue jest regularne oczyszczanie DPF-a ze zgromadzonej sadzy. Podczas jazdy Arionem 540 mieliśmy okazję prześledzić, jak wygląda proces automatycznego oczyszczania filtra DPF. W pewnym momencie na desce rozdzielczej załączyła się zielona kontrolka, po lewej stronie z symbolem filtra DPF. Podczas jazdy nie odczuwaliśmy żadnej różnicy. Jednak gdy zatrzymaliśmy się, silnik nie zszedł do obrotów jałowych, ale utrzymał ich poziom przy 1200 obr./min. Zostawiliśmy Ariona 540 i przesiedliśmy się do większego Ariona 620. Nie minęło 20 min, gdy usłyszeliśmy, że silnik 540-tki automatycznie wrócił do obrotów jałowych. Oznacza to, że DPF jest znowu czysty. Zaletą tego rozwiązania jest to, iż nie musimy nic przy tym robić. Minusem jest konieczność pracy ciągnika na postoju, co kosztuje. Zapewne niedużo, ponieważ przez 20 min przy 1200 obr./min ciągnik dużo oleju nie spali, ale jednak. Jak wyjaśnia Emil Kaźmierczak, menedżer produktu ciągniki w Claas Polska, Ariony 500 i 600 mają silnik wyposażony w EGR i DPF, gdyż producent doszedł do wniosku, że będzie to dla użytkownika korzystniejsze i łatwiejsze w obsłudze.
Inny rozstaw i masa
Największą różnicę między 500-tkami i 600-tkami widać, gdy dwa ciągniki obu serii staną obok siebie. Arion 600 ma rozstaw osi 2,82, a Arion 500 2,56 m. Te 24 cm oraz inna dopuszczalna masa całkowita są tak naprawdę największymi różnicami. Oczywiście seria 600 ma też nieco większy zbiornik paliwa, ale jest to powiązane z większym silnikiem. Jednak wizualnie i pod względem wyposażenia obie serie są niemal identyczne. Dotyczy to również ogumienia. W obu seriach montowane są koła o średnicy felg 38'. Maksymalna szerokość tylnych opon to 710 mm.
Zatem przy praktycznie tych samych wymiarach mamy sporą różnicę w masie całkowitej i mocy zależnie od modelu. Dlatego szukając ciągnika takiego jak Arion 500 lub 600, warto dobrze rozejrzeć się po gamie modeli. Możemy mieć bowiem 145-konny ciągnik o wadze niecałych 10 t lub z drugiej strony 184-konny o wadze 12 t.
Ciągniki różnią się też udźwigiem. Najmniejsza 520-tka udźwignie w całym zakresie ruchu ramion tylnego TUZ-u (61 cm za otworami haków) 4,1 t. Natomiast najmocniejsza 650-tka podniesie o tonę więcej. Choć różnica jest dość spora, to w obu ciągnikach znajdziemy tę samą pompę hydrauliki Load sensing o wydajności 110 l/min. Nam spodobało się to, że cały panel dotyczący nastaw hydrauliki i tylnego TUZ-u znajduje się na prawym bocznym słupku. Jedynie przyciski szybkiego podnoszenia i przyciski wyjść hydrauliki – klawisze funkcyjne od 1 do 4 – umieszczone są w przypadku wersji CEBIS na dżojstiku CMotion lub standardowe dźwignie w przypadku CIS na prawej konsoli.
CIS i…
W Claas Academy mieliśmy możliwość bliższego przyjrzenia się ciągnikom wyposażonym w przekładnię Hexashift w dwóch wersjach CIS i CEBIS. Przekładnia ta daje nam do dyspozycji sześć biegów zmienianych pod obciążeniem sekwencyjnie i umieszczonych w czterech zakresach – od najwolniejszego A do najszybszego D.
W Arionie 620 mogliśmy sprawdzić, jak wygląda sterowanie funkcjami w wersji CIS. Jest to wersja prostsza, choć również mamy możliwość dopasowania kilku ustawień. Przede wszystkim możemy dopasować automatyczną zmianę biegów do rodzaju pracy i naszych upodobań. Za pomocą pokrętła pod kierownicą, po prawej stronie możemy poruszać się po prostym menu wyświetlacza na desce rozdzielczej. Wybierając oznaczenie przekładni z literą A, możemy zmieniać poziom obrotów silnika, przy których nastąpi automatyczna zmiana biegów. Testując to, doszliśmy do wniosku, że faktycznie zmianę reakcji przekładni można wręcz dopasowywać, przejeżdżając z pola na pole. Nam zajęło to dosłownie 20 s. Oczywiście zmiana biegów na ustalonych przez nas obrotach będzie miała miejsce w trybie ręcznym jazdy Arionem. Jedną z ważniejszych naszym zdaniem funkcji jest możliwość dopasowania biegu, na którym będziemy wykonywać uwrocie. Bieg startowy, który jest domyślnie ustawiany po uruchomieniu silnika, można wybrać między A1 a D1. Można też wybrać bieg dla ruszania z miejsca. Jest on automatycznie aktywowany po zatrzymaniu ciągnika.
Na niedużym wyświetlaczu da się również wyregulować szybkość reakcji hydrauliki zewnętrznej. Niestety w porównaniu do CEBIS nie możemy wykorzystać systemu CSM (Claas Sequence Management), czyli ustawić automatycznie wykonywanej sekwencji czynności na uwrociach. Nasze ustawienia podczas jazdy widać na wyświetlaczu umieszczonym na prawym słupku. Jeśli jedziemy w trybie transportowym, to informacja o biegu uwrociowym nie wyświetla się. W dolnym lewym okienku mamy bieg, który dobiera automatycznie przekładnia, gdy zatrzymamy ciągnik i będziemy chcieli ponownie ruszyć. W momencie przejścia na tryb polowy automatycznie pojawia się bieg uwrociowy w dolnym lewym okienku wyświetlacza na słupku.
CEBIS
Z kolei CEBIS, w który był wyposażony Arion 540, pozwalał na zmianę ustawień przekładni, biegu uwrociowego, biegu, z którego ruszamy, oraz stworzenie sekwencji czynności na uwrociu.
W obu wersjach – zarówno CIS, jak i CEBIS – mamy przycisk do szybkiej zmiany biegu na uwrociowy. W ciągnikach z CIS znajduje się on na samej górze dźwigni drivestick, natomiast w dżojstiku Cmotion dostępnym w wersji CEBIS jest on umieszczony na górze w pobliżu przycisków wyboru zapamiętanych obrotów silnika. Takie rozwiązanie naszym zdaniem znacznie ułatwi pracę, gdyż nie musimy redukować biegów po kolei do odpowiednio niskiego.
Skrzynia Hexashift spodobała nam się także dzięki temu, że ma łącznie cztery tryby działania. Ich wyboru możemy dokonać za pomocą przycisków na podłokietniku i na dżojstiku. Pierwszym podstawowym jest wybór trybu transportowego lub polowego, co ma wpływ na działanie przekładni podczas automatycznej zmiany biegów. Na podłokietniku w obu wersjach mamy przycisk z literą A. Umożliwia on załączenie w pełni automatycznej zmiany wszystkich biegów włącznie ze zmianą zakresów. Jednak możliwość zmiany zakresów mamy tylko w trybie transportowym. W trybie polowym skrzynia będzie zmieniała biegi w obrębie jednego zakresu. Dlatego zależnie od narzędzia trzeba ręcznie wybrać optymalny zakres do prędkości roboczej, jaką chcemy osiągnąć. Jeśli mamy pola, gdzie dobrze znamy warunki, to możemy ograniczyć automatyczne zmiany biegów od sześciu do nawet jednego. Tego ustawienia możemy dokonać zarówno w CIS, jak i w CEBIS.
Drugim trybem, który będzie najlepiej odpowiadał rolnikom ceniącym pełną kontrolę nad przekładnią, jest tryb ręczny. Działa on domyślnie, jeśli nie włączymy przycisku trybu Auto. W tym podstawowym trybie zmieniamy przełożenie, klikając dżojstikiem do przodu lub do tyłu. Jeśli chcemy przejść na inny zakres, musimy wykonać dłuższy ruch dżojstikiem. W trybie manualnym najlepiej docenimy automatyczny dobór przełożenia do prędkości. Zauważymy np., że z C6 przejdziemy na D2. Wynika to z tego, że przełożenia pod względem prędkości częściowo się na siebie nakładają. Aby zachować płynność przyspieszania, komputer dobiera bieg o odpowiednio wyższym zakresie prędkości.
Ostatnim trybem, który ma w istocie tylko jedno przeznaczenie wynikające już z jego nazwy, jest tryb WOM. Wybierając go, poprzez załączenie wałka WOM (przekładnia zmieni ustawienia samoczynnie) sprawimy, że silnik będzie utrzymywał stałe obroty, a skrzynia będzie zmieniała biegi i co za tym idzie prędkość, tak aby obroty WOM-u były na właściwym poziomie.
Artykuł ukazał się w RPT 2/2014. ZAPRENUMERUJ
