Copy LinkXFacebookShare

Kuboty z Japonii trafiają do Kutna na montaż przedsprzedażowy

Polski oddział Kuboty postanowił zdementować plotki na temat miejsca produkcji ciągników tej marki. Przy okazji pochwalił się obdarzonym zaufaniem ze strony japońskich pracodawców – przeniesieniem końcowego przygotowania traktorów do sprzedaży z Niemiec do Polski.

Jak czytamy w komunikacie prasowym, nie jest tajemnicą, że traktory Kubota produkowane są w Japonii. Gwarantuje to najwyższą jakość i rzetelność ich wykonania, z których słynie japoński koncern. Powoduje to jednak, że transport staje się bardzo istotnym kosztem i niezwykle ważne jest, aby jak najwięcej maszyn zmieściło się na płynący do Europy statek. W tym celu przygotowanie gotowych ciągników do sprzedaży ma miejsce w Europie. Jeszcze niedawno prace te wykonywane były w Niemczech. Japończycy uznali jednak, że polski rynek jest bardzo perspektywiczny i podjęli decyzję o przeniesieniu końcowego przygotowania ciągników do Polski. Wybór padł na Agromę Kutno. Tam zakładane są koła docelowe z oponami marki Kleber, wywodzącej się z koncernu Michelin, pneumatyka, lusterka, błotniki, poszerzenia i przednie obciążniki. W niektórych modelach instaluje się również fotel operatora. Pierwsze w pełni wyposażone modele wyjechały z Agromy w Kutnie w pierwszej połowie lipca 2015 r.

– Chcemy zdementować plotki, że rzekomo ciągniki marki Kubota są produkowane w Polsce. Nie jest to produkcja. Wszystkie najważniejsze podzespoły produkowane i składane są w japońskich fabrykach, tak aby uzyskać najwyższą trwałość i niezawodność, ale także doskonałą współpracę ze wszystkimi innymi mechanizmami ciągnika. Na linii montażowej w Kutnie maszyny są jedynie przygotowywane do sprzedaży. Ciągniki przyjeżdżają z japońskich zakładów sprawne mechanicznie i kompletne nadwoziowo. Przypływając do Europy, traktory są nawet zaopatrzone we wszystkie płyny eksploatacyjne oprócz paliwa (wymóg przepisów bezpieczeństwa w transporcie morskim). Dodatkowo, jeszcze w japońskiej fabryce, każdy ciągnik musi pozytywnie przejść serię testów jakości, co potwierdzone zostaje specjalną nalepką widoczną w kabinie. Świadczy ona o tym, że pojazd w chwili opuszczenia fabryki jest w pełni sprawny. W Polsce dokładane są tylko wybrane komponenty cechujące się dużym ciężarem oraz znacznymi gabarytami, co uniemożliwia ich transport drogą morską. Do elementów tych należą koła, obciążniki, lusterka i tym podobne części – mówi Maciej Rujner, Dyrektor Zarządzający marki Kubota w Polsce.

Każdy etap prac jest skrupulatnie kontrolowany przez firmę Kubota. Na miejscu jest zawsze pracownik tego koncernu, który dogląda wszystkich realizacji. – Dokumenty dotyczące każdego ciągnika są na bieżąco wysyłane do Niemiec. W każdym z nich wpisywane są wszystkie komponenty, które zostały umieszczone w maszynie. Kontroler jakości skrupulatnie sprawdza każdy zainstalowany element. Wszystkie ciągniki posiadają rekomendację montażową w dwóch językach: polskim i niemieckim. W zależności od planu produkcyjnego dziennie składane są dwa, czasem trzy traktory. Ukoronowaniem całej procedury jest wystawienie certyfikatu jakości. Bez tego dokumentu traktor nie może wyjechać z kutnowskiej hali. Wiadomo, japońska jakość i dokładność obowiązują w każdym zakładzie współpracującym z marką Kubota, nawet poza krajem Kwitnącej Wiśni – zapewnia Artur Krzemiński, szef logistyki marki Kubota w Polsce.

– Cały czas mam otrzymujemy mocne wsparcie ze strony koncernu Kubota. Większość naszych pracowników odbyła intensywne szkolenia w niemieckim oddziale firmy Kubota, ponadto przez kilka miesięcy nasza praca w Polsce była pod stałą kontrolą specjalistów z niemieckiego Rodgau, a zatwierdzenie linii technologicznej odbyło się według wytycznych japońskiej centrali – mówi Paweł Bańcyr, pracownik Agromy Kutno, nadzorujący zespół przygotowujący Kuboty do wydania dilerom.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Składki na ubezpieczenie rolników – KRUS wprowadza zmianę

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Ocena użytkowości mlecznej, produkcja mleka, wydajność krów, mleczarstwo, hodowla bydła, rynek mleka, PFHBiPM
Hodowla

Ocena użytkowości mlecznej 2025: pierwsze dane z Polski