Copy LinkXFacebookShare

Krowy w ich stadzie wykorzystują swój potencjał

Stado krów należące do Marii i Adama Guzelów jeszcze kilka lat temu produkowało niespełna 10 tys. kilogramów mleka. Dzięki najnowszym rozwiązaniom technicznym obecnie w pełni wykorzystuje one swój potencjał.

Stado podstawowe należące do rodzinnego gospodarstwa prowadzonego przez Adama i Marię Guzelów oraz ich syna Pawła z żoną Katarzyną i dziećmi ze Szpakowa w województwie podlaskim, liczy obecnie 230 krów.

Trzy roboty udojowe i miejsce na 4 jednostkę

Średnia wydajność krów w 2019 roku wyniosła 12 342 litry na sztukę o zawartości białka na poziomie 3,20% oraz tłuszczu 3,74%.

W oborze pracują trzy roboty udojowe Lely Astronaut, które wymuszają wielkość stada podstawowego. Na każdą jednostkę przypada bowiem maksymalnie 70 krów. Gdyby hodowcy w przyszłości chcieli powiększyć stado, w budynku jest jeszcze miejsce na czwartą jednostkę udojową.

Każda krowa doi się średnio 2,8 razy w ciągu doby.

– Im mniej krów przypada na robota, tym liczba dojów jest większa. W naszym przypadku popracują one na pełnych obrotach. Obsada jest bowiem praktycznie maksymalna, a wydajność wysoka – mówi Adam Guzel.

Legowiska w oborze produkcyjnej oraz w jałowniku są wyścielone separatem z gnojowicy, który hodowcy produkują we własnym gospodarstwie.

TMR dla całego stada

System żywienia jest oparty na jednym bazowym TMR-ze dla całego stada oraz paszy treściwej, którą krowy pobierają w robocie.

Dawka pokarmowa w formie TMR przygotowywana jest w samojezdnym wozie paszowy na średnią wydajność 29 litrów. Źródłem włókna strukturalnego jest w nim na bieżąco cięta na sieczkę słoma z pszenżyta.

– W przeciwieństwie do słomy z jęczmienia czy żyta jest ona zdecydowanie twardsza, przez co daje nam bardzo dobrą fizyczną strukturę mieszanki. I to jest jej główne zadanie. Nie chcemy za pomocą słomy podnosić poziomu włókna w dawce. Ono jest zapewnione przez inne pasze objętościowe – mówi Daniel Marchelewski z firmy Agrocentrum, który od kilku lat zajmuje się doradztwem żywieniowym w gospodarstwie.

W ubiegłym roku hodowcy po raz pierwszy przygotowali alkalizowane śrutowane wilgotne ziarno kukurydzy, które dodają do TMR-u.

W robocie udojowym krowy mają dostęp do dwóch mieszanek paszowych. Jedną stanowi pasza pełnoporcjowa zawierająca 20% białka i 7,2 MJ energii. Drugą hodowca przygotowuje sam. Znajduje się w niej m.in. tłuszcz chroniony.

Pod koniec laktacji, co wynika z krzywej żywienia ustawionej dla stada, dawka paszy treściwej jest stopniowo zmniejszana.

Przez cały okres zasuszenia hodowcy karmią zwierzęta paszą objętościową składającą się ze słomy i kiszonek oraz jedną mieszanką treściwą, której znajdują się m.in gorzkie sole anionowe. Na kilka dni przed planowanym wycieleniem podają im również laktacyjną mieszankę z ręki.

Odchowują jałówki na remont

Cielęta po narodzinach są pozostawiane razem z matkami, które je wylizują i osuszają. Hodowcy w ciągu dwóch godzin odpajają je siarą za pomocą sondy. Przez kolejne 14 dni przebywają one w pojedynczych budkach.

Cielęta później trafiają do kojców grupowych, w których są żywione za pomocą automatycznej stacji odpajania.

Jałówki są zacielane średnio w wieku 14-16 miesięcy. Pierwsze dwa zabiegi inseminacji są u nich wykonywane nasieniem seksowanym. Jeśli po tym czasie nie są cielne, hodowcy wykorzystują w tym celu nasienie konwencjonalne.

Hodowcy prowadzą intensywną selekcję stada. W 2019 roku wprowadzili do niego 80 jałówek, a w ubiegłym 60. Remont z użyciem wyłącznie własnych odchowanych samic, przeprowadzają zarówno wśród wieloródek, jak i pierwiastek.

  • Więcej informacji o gospodarstwie państwa Guzelów znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Bydło" nr 2/2020. ZAPRENUMERUJ




 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!