Copy LinkXFacebookShare

Decyzja o wybiciu stada krów z Deszczna powinna być już dawno uchylona

Decyzja o wybiciu stada krów z Deszczna powinna być dawno uchylona, ryzyko, że są zakaźnie chore jest znikome – powiedział PAP prof. Andrzej Elżanowski. Badania rozpoczną się prawdopodobnie w poniedziałek, po ustaniu upałów.

Działania związane z przygotowaniem do badań stada krów z Deszczna rozpoczną się po ustaniu upałów – poinformowało w piątek Polskie Towarzystwo Etyczne (PTE).

Powołując się na prognozę pogody, podało, że badania mogą rozpocząć się już w poniedziałek. W negocjacjach z ministerstwem rolnictwa uzgodniono, że decyzja o wybiciu zwierząt powinna zostać uchylona.

– Decyzja ta powinna być dawno uchylona, kiedy inspekcja (weterynaryjna) i minister (Ardanowski) zaczęli mówić, że krowy będą żyły – powiedział PAP zoolog i bioetyk z Uniwersytetu Warszawskiego i jednocześnie członek Zarządu Głównego PTE prof. Andrzej Elżanowski.

Profesor pozytywnie odnosi się do informacji o tym, że "działania związane z przygotowaniem do badań rozpoczęte będą dopiero po ustaniu obecnych upałów", bo jego zdaniem krowy są bardziej wrażliwe na przegrzanie i stres niż np. na zimno.

Do rozpoczęcia badań może być konieczne przepędzenie stada ok. 3 km. – Po badaniach krowy mają zostać przewiezione ciężarówkami do miejsca przeznaczenia, czyli do rezerwatu Czarnocin. Ważne jest, że do pędzenia stada nie będą wykorzystane quady ze względu na obecność bardzo młodych cieląt i starych osobników – powiedział.

Ryzyko tego, że krowy w stadzie są zakaźnie chore jest, zdaniem Elżanowskiego, bardzo niskie.

– Krowy żyły na tym terenie przez kilkanaście lat i kontaktowały się z krowami sąsiadów, które są badane, i nie było sygnałów o wystąpieniu chorób takich, jak tuberkuloza, bruceloza czy białaczka – powiedział. – Myślę, że te krowy są bardziej odporne od przeciętnych mlecznych krów eksploatowanych ponad miarę w przemyśle. Oczywiście to należy sprawdzić – dodał.

Chodzi o dzikie stado bydła liczące 170-180 sztuk, które od wielu lat żyje na wolności w woj. lubuskim. Są to zwierzęta niezarejestrowane i były pozbawione wszelkiej opieki, nie mają właściciela i nie są pod opieką weterynaryjną.

Pod koniec października ub.r. powiatowy lekarz weterynarii w Gorzowie Wielkopolskim wydała decyzję, "na mocy, której właściciel zwierząt został zobowiązany do zabicia 170 sztuk bydła". Decyzję tę podtrzymał główny lekarz weterynarii.

Po licznych protestach w ratowanie krów włączyli się również politycy, w tym prezydent Andrzej Duda, prezes PiS Jarosław Kaczyński i, w ostatniej fazie, premier Mateusz Morawiecki. Ostatecznie z końcem maja br. szef resortu rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapewnił, że krowy z Deszczna nie trafią do uboju, ale zostaną odizolowane.

W przesłanym PAP komunikacie Polskie Towarzystwo Etyczne poinformowało, że w czwartek w resorcie rolnictwa odbyły się negocjacje w sprawie dalszego losu krów z Deszczna, z udziałem m.in. ministra Ardanowskiego.

"Strony były zgodne, że decyzja (…) o wybiciu stada powinna być formalnie uchylona, ponieważ przemawia za tym interes społeczny i że stado, (któremu będzie nadany własny numer) może być przekazane do preferowanego przez stronę społeczną gospodarstwa już po wykonaniu pierwszego etapu badań w miejscu ich dotychczasowego pobytu" – napisano w komunikacie.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące

Aktualności

Zderzenie na „krajówce”. Ciągnik rozbity, kierowca w szpitalu