Copy LinkXFacebookShare

Wkrótce pomoc dla zadłużonych rolników. Ale nie dla wszystkich

– Jeżeli ktoś przeinwestował w gospodarstwie, bo się nie liczył z niczym, a traktory kupował, żeby zaimponować sąsiadowi, to sam za to odpowie – podkreślił minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Borykających się z nadmiernym zadłużeniem gospodarstw jest w kraju sporo. Właściciele większości z nich liczą, że skorzystają z przyjętej w zeszłym roku przez parlament i podpisanej przed prezydenta ustawy o restrukturyzacji zadłużenia podmiotów prowadzących gospodarstwa rolne. Ma ona wejść w życie 8 lutego br., czyli lada chwila.

Nowe przepisy przewidują pomoc osobom, które od co najmniej trzech lat prowadziły działalność rolniczą i są niewypłacalne w rozumieniu przepisów ustawy Prawo upadłościowe albo są zagrożone niewypłacalnością w rozumieniu przepisów ustawy Prawo restrukturyzacyjne (gospodarstwa nie mogą jednak być już w fazie likwidacji lub upadłości.).

Rolnicy będą mogli ubiegać się o realizowane przez instytucje rolne dopłaty do oprocentowania bankowych kredytów restrukturyzacyjnych, pożyczki na spłatę zobowiązań, gwarancje spłaty bankowych kredytów restrukturyzacyjnych.

Będzie też możliwość przejęcia przez państwo zadłużenia gospodarstw w zamian za ziemię gospodarza, który później będzie mógł ją wydzierżawić lub odkupić.

Temat zadłużenia gospodarstw i wsparcia ze strony państwa w tej kwestii poruszał na niedawnym spotkaniu z rolnikami w Lubawie (woj. warmińsko-mazurskie) minister Jan Krzysztof Ardanowski. Przestrzegał, by kierować się realnym rachunkiem ekonomicznym w prowadzeniu gospodarstw, a nie założeniami optymistycznymi.

[WIDEO] Trudne pytania do ministra Ardanowskiego na spotkaniu z rolnikami w Lubawie

– Jak się idzie do banku, żeby dostać kredyt, to się wypisuje: 10 ton pszenicy z hektara, krowa 15 tys. litrów mleka daje, maciora 30 prosiaków rodzi. Wypisujemy cuda, żeby uzyskać kredyt, a potem w gospodarstwie cudów nie ma. Później przychodzi normalna rzeczywistość, a jeszcze na dodatek rynki są niestabilne, raz jest lepiej, raz gorzej – mówił szef resortu rolnictwa.

Nie ukrywał, iż w tej chwili jest spora grupa gospodarstw-bankrutów, mających już przed sobą widmo windykacji i egzekucji. Stąd wspomniana ustawa pomocowa, ale – co podkreślał minister – dla gospodarstw, które popadły w tarapaty nie z własnej winy.

– Jeżeli ktoś przeinwestował w gospodarstwie, bo się nie liczył z niczym, a traktory kupował, żeby zaimponować sąsiadowi, to sam za to odpowie i nikt mu nie pomoże. Natomiast te gospodarstwa, które mają kłopoty ze względów losowych czy jakichś rzeczywistych załamań rynkowych – jeżeli na podstawie rzetelnie wykonanego planu naprawczego, pod którym się podpisze dyrektor ODR-u i weźmie na siebie gwarancje, że zostało to zrobione według wszystkich przepisów ekonomii, udowodnią, iż są się jeszcze w stanie uratować – to dostaną następne kredyty, które mogą być umarzane, wsparcia, prolongaty, przesunięcia itd. – precyzował Ardanowski.

Minister zapewniał, że zadłużeni rolnicy dostaną to wszystko, co będzie potrzebne, ale nie na zasadzie: "Panie, bo ja nie mam pieniędzy". – To nie jest żaden argument – wskazywał polityk.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!