Copy LinkXFacebookShare

W walce z ASF

Wprowadzenie obszaru działań prewencyjnych, czyli 50 km od granicy obszaru objętego ograniczeniami oraz na całej długości granicy z Białorusią i Ukrainą – takie plany mają służby weterynaryjne w związku z ASF.

Mówiono o tym podczas spotkania w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego poświęconego afrykańskiemu pomorowi świń. Padła tam także zapowiedź zakupu 21 kontenerów niezbędnych do przetrzymywania tusz dzików. Zostaną one przekazane do kół łowieckich i nadleśnictw. Poza tym mają być zakupione odłownie – specjalne „klatki”, które pozwolą monitorować populację dzików pod względem zdrowia, przemieszczania się i liczby osobników.

Dzików coraz mniej

Reprezentanci kół łowieckich i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych podkreślali ograniczanie populacji dzików, czyli ich odstrzał. Jak mówiono, plany odstrzału na kończący się 31 marca sezon łowiecki zostały już wykonane w większości okręgów. Teraz spływają wnioski o ich zwiększenie, tak aby wykorzystać pozostały czas i sprzyjająca pogodę.

Przedstawiciele myśliwych akcentowali potrzebę zmian w prawie łowieckim. Chodzi głównie o złagodzenie przepisów dotyczących polowań zbiorowych: przedłużenie możliwości polowań zbiorowych również na luty, zwiększenie liczby naganiaczy i możliwość polowania z psami tropiącymi.

– Teraz jest śnieg, więc łatwiej zwierzynę wytropić po śladach, ale w dużych i gęstych obszarach leśnych dzika bez psa się nie wypędzi – mówił Jarosław Żukowski, przewodniczący Okręgowego Zarządu Związku Łowieckiego w Białymstoku.

Piotr Wawrzynowicz z RDLP wskazywał, że w 2015 roku w stosunku do 2014 nastąpił spadek populacji dzika o blisko 30 proc., co w gospodarce łowieckiej trzeba uznać z bardzo dobry wynik.

Rolnicy też winni?

Prezes Podlaskiej Izby Rolniczej Grzegorz Leszczyński dociekał, czy wraz ze zmniejszająca się liczbą dzików zmniejsza się liczba rolniczych wniosków o odszkodowania składanych do kół łowieckich. W odpowiedzi usłyszał, że wręcz przeciwnie – liczba wniosków rośnie. Choć może to być spowodowane większa świadomością w tym zakresie wśród poszkodowanych.

Co ciekawe, leśnicy i myśliwi wskazywali współwinę rolników jeśli chodzi o szkody łowieckie. – Rolnicy nie biorą pod uwagę sugestii myśliwych. Uprawy kukurydzy są zakładane bezpośrednio przy lasach, bez żadnych pasów oddzielających, gdzie można byłoby zwierzynę wypędzić, wytropić – tłumaczył Jarosław Żukowski.

Grzegorz Leszczyński ripostował: – My nie możemy upraw przenosić sobie z miejsca na miejsce. Na naszym terenie nie da się uprawiać innych zbóż ze względu na produkcję mleka. Nie mamy alternatywy.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!