Copy LinkXFacebookShare

W Senacie o piątce dla zwierząt. Ustawa wzbudza wiele emocji

Przedstawiciele branż hodowlanej, futrzarskiej, cyrkowej, schronisk dla zwierząt i organizacji zajmujących się ochroną zwierząt przedstawili na wysłuchaniu publicznym zorganizowanym przez senacką Komisję Ustawodawczą stanowiska w kwestii zmian zawartych w noweli ustawy o ochronie zwierząt.

Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu stwierdził, że nie wyobraża sobie kontroli hodowli przez przedstawicieli organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.

– Towarowe fermy, gdzie wartość drobiu jest ogromna, to są setki tysięcy złotych w jednym budynku, czasem ponad milion złotych. I wejdzie sobie taki człowiek uprawniony przez ustawę i będzie oceniał i weterynarię i właściciela, czy ten drób jest właściwie prowadzony. Ten człowiek może wnieść do tej hodowli różne czynniki chorobotwórcze, do fermy o wielkiej wartości – stwierdził.

Jacek Łukaszewicz, prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej podkreślił, że w każdej takiej interwencji musi brać udział urzędowy lekarz weterynarii, czyli "lekarz pracujący w inspekcji weterynaryjnej lub wyznaczony przez powiatowego lekarza weterynarii".

Jak zaznaczył, tylko lekarz weterynarii jest w stanie określić stan zdrowia zwierząt, a tym samym np. przeciwskazanie do natychmiastowego transportu.

Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso stwierdził z kolei, że przepis ograniczający ubój rytualny do potrzeb krajowych związków wyznaniowych jest niezgodny z prawem krajowym i unijnym. Do tego, ocenił, przyniesie szkody ekonomiczne dla rolnictwa, przemysłu mięsnego i budżetu państwa.


– Wartość eksportu wołowiny wynosi obecnie 6,7 mld zł rocznie i odpowiada za prawie 5 proc. polskiego eksportu produktów rolno-spożywczych, z czego ubój rytualny stanowi ponad 2 mld zł. Wartość eksportu drobiu wyniosła w 2019 r. 12,6 mld zł, z czego ok 40 proc., to mięso z uboju na potrzeby religijne – powiedział.

W kwestii przepisu zakazującego hodowli zwierząt na futra Szczepan Wójcik, prezes Związku Polski Przemysł Futrzarski Wójcik mówił, że próba zamykania ferm odbywa się na podstawie jednostronnej, medialnej narracji.

– Rozumiemy, że czas i idee się zmieniają, ale nie jest to powód, by doprowadzać nas do ruiny. Nie chcemy rewolucji, chcemy takich odszkodowań, jakie otrzymali inni hodowcy w Europie – dodał.

Katarzyna Topczewska, prawniczka Fundacji Viva! zaznaczyła, że od 1997 r. organizacje społeczne mają prawo odbierania zwierząt w przypadkach niecierpiących zwłoki, kiedy zwierzę padło ofiarą znęcania się nad nim ze strony jego właściciela i znajduje się w stanie za grożenia życia lub zdrowia.


Odnosząc się do obecnej noweli stwierdziła, że nie został zrealizowany postulat wzmocnienia roli organizacji społecznej, bo będą mogły odbierać zwierzęta wyłącznie w obecności funkcjonariuszy policji lub strażnika gminnego.

Z kolei Bogna Wiltowska ze stowarzyszenia "Otwarte klatki" zwracała uwagę, że lisy i norki są drapieżnikami i w warunkach naturalnych żyją na dużych obszarach. Tymczasem – jak mówiła – w klatce na fermie mogą zaledwie się obrócić, wykonać tylko kilka kroków. Dodała, że jest mieszkanką wsi i chciałaby, by "polska wieś kojarzyła się z otwartością i nowoczesnością, a nie z cierpieniem zwierząt".

Posiedzenie komisji będzie kontynuowane 8 października, kiedy senatorowie zajmą się poprawkami do nowelizacji.

Marszałek Tomasz Grodzki poinformował, że Senat zajmie się nowelą na specjalnym posiedzeniu 9 października, a nie jak wcześniej zapowiadano na najbliższym posiedzeniu 29-30 września.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!