Copy LinkXFacebookShare

Resort środowiska chce chronić glebę i to za wszelką cenę

Ministerstwo Środowiska przedstawiło projekt rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi, które budzi ogromne emocje.

Dlaczego? Celem nowego rozporządzenia miało być wdrożenie postanowień dyrektywy o emisjach przemysłowych, w zakresie gleb. Projekt wprowadza te zapisy, ale oprócz tego proponuje całkowicie nowe standardy dla gleb oraz nową metodologię badania zanieczyszczonych gruntów.

Za nowe regulacje zapłaci przemysł – ostrzega Konfederacja Lewiatan i podkreśla, że glebę trzeba chronić, ale "z głową". Nowe standardy, są bardzo rygorystyczne, a metodologia jest niezrozumiała dla praktyków. Skutek to wysokie koszty i niepotrzebny chaos.

"Należy też zaznaczyć, że Prawo ochrony środowiska (art. 101 a pkt 5) obliguje ministra do przygotowania tego rozporządzenia mając na względzie m.in. minimalizację kosztów badań zanieczyszczenia gleby i ziemi. W naszej ocenie jest dokładnie odwrotnie" – informuje Lewiatan.

Co jest w projekcie rozporządzenia?

  • Po pierwsze – wysokie standardy stosowane dla różnych rodzajów terenów

Ustawodawca z niewiadomych przyczyn narzuca bardzo wyśrubowane standardy. W przypadku niektórych zanieczyszczeń np. metali ciężkich, benzenu, toluenu czy ksylenu zaproponowane wartości są ostrzejsze od obecnie obowiązujących standardów jakości gleby o kilkaset procent. Takie podejście może być akceptowalne w przypadku gdy mamy do czynienia z terenami uprawnymi, rolnymi, mieszkalnymi, bądź rekreacyjnymi. Jednak dla terenów przemysłowych, na których stwierdzono historycznie zanieczyszczenia, nie ma technicznych możliwości oczyszczenia powierzchni ziemi do tak ostro wyśrubowanych wartości.

Zanieczyszczenia gleb i gruntów mają bardzo lokalny charakter i wymagają podejścia "case by case". Obowiązujący system zero-jedynkowy, oparty na standardach, nie daje takiej możliwości. W innych krajach europejskich, owszem są standardy środowiskowe, ale głównie po to, aby ustanowić punkt odniesienia dla przeprowadzania analizy ryzyka zawartości danych substancji w ziemi.

To analiza ryzyka jest głównym narzędziem, które decyduje o dalszych działaniach oczyszczania środowiska, a nie standard sam w sobie.

Nowy projekt rozporządzenia zamiast utrwalać sztywny system standardów, powinien wprowadzić analizę ryzyka.

  • Po drugie – zaproponowane podejście nie przystaje do realiów przemysłowych

Zaproponowany projekt rozporządzenia w większości nie koresponduje z warunkami środowiskowymi z jakimi mamy do czynienia na terenach stricte przemysłowych. Ministerstwo Środowiska oparło rozporządzenie na metodyce stosowanej w rolnictwie, która absolutnie nie sprawdza się w realiach terenów przemysłowych.

Projekt zakłada np.:
• mieszanie i uśrednianie próbek – bo tak jest w rolnictwie. W przemyśle, zanieczyszczenia są często punktowe.

Efekt: Zmieszanie 44 przypowierzchniowych próbek czystych i 1 próbki zanieczyszczonej da uśredniony wynik wskazujący, że badany teren jest wolny od zanieczyszczeń. W praktyce zanieczyszczenie jest.

• pobór dużej ilości próbek powierzchniowych. Dla terenu o powierzchni od 0,05 ha do 1 ha trzeba będzie pobrać próby z 45 punktów w celu wykonania badań wstępnych.

Skutek: Oprócz kosztów i zasadności tak gęstego poboru próbek, problem z pobraniem próbek. Bo jak pobrać tak dużą ilość próbek z utwardzonych asfaltem stacji benzynowych?

  • Po trzecie – koszty

Pobór próbek:
Stosując wymagane, akredytowane metody poboru próbek szacuje się wzrost kosztów takiej usługi na poziomie ok . 620 proc.

Dla typowej stacji paliw (w zdecydowanej większości teren utwardzony) pojawi się poważny problem z poborem próbek powierzchniowych. Konfederacja Lewiatan ocenia, że nastąpi wzrost ceny poboru próbki dla oceny stanu tej warstwy z obecnego w wysokości 66 zł za 1 próbkę pojedynczą do 410 zł za 1 próbkę zmieszaną.

Badania:
W przypadku realizacji wszystkich etapów identyfikacji zanieczyszczenia oraz wykonania kompletu przewidzianych badań (przy założeniu rozpoznania 5 otworami i poborze 20 próbek gruntu) szacuje się wzrost kosztów analiz laboratoryjnych o ok. 780 proc.

Dla przykładu dotychczasowy koszt badań laboratoryjnych próbek gruntu dla terenu typowej stacji paliw (5 otworów, 10 próbek gruntu) wynosił: ok. 1500 zł. Koszt badań wg zakresu z projektu (45 próbek powierzchniowych, 20 próbek z głębszych poziomów) wzrosną do poziomu ok. 11 500 zł

  • Po czwarte – brak przepisów przejściowych

Brak przepisów przejściowych odnoszących się do spraw zakończonych przed dniem wejścia w życie rozporządzenia. Powstaje ryzyko ponownego przeprowadzenia remediacji gruntów, które już zostały jej poddane.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!