Przyszła WPR? Rolnicy muszą dostawać środki na realne działania
zniwa_tytus_ok
Upały sprzyjają żniwom i GUS prognozuje dobre zbiory podstawowych zbóż w tym roku. Fot. Tytus Żmijewski
Opracowania, jeśli np. chodzi o PROW, są akademickie, a rolnik niewiele z tego rozumie – uważa Janusz Wojciechowski, członek Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Stąd konieczność uproszczenia procedur i wykluczenia sprzeczności. A płacić trzeba za to, co realnie przyczynia się do pozostawania ludzi w rolnictwie.
Europejski Trybunał Obrachunkowy w swoim specjalnym sprawozdaniu dotyczącym przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej zdiagnozował wiele problemów trapiących unijne rolnictwo (pisaliśmy o tym tutaj).
Prezentując dokument podczas jednego z ostatnich posiedzeń sejmowej komisji rolnictwa, Janusz Wojciechowski wskazywał także na drogę, jaką w opinii ETO powinni podążać autorzy przyszłej WPR.
Przede wszystkim z kontroli wyszło, iż obecna WPR nie jest do końca powiązana z celami innych polityk, w tym spójności, działań na rzecz klimatu i ochrony środowiska.
– Mówiąc zwykłym językiem, nie bardzo wiadomo, o co chodzi w WPR. Z jednej strony chciałoby się, żeby rolnictwo było zgodne z wymogami środowiska i bardzo słusznie, ale w związku z tym trzeba politykę rolną zaprogramować tak, żeby w naturalny sposób sprzyjała środowisku. Na przykład wspieranie wielkoobszarowego czy wielkoprzemysłowego rolnictwa jest z istoty rzeczy sprzeczne z celem, jakim jest zgodność z ochroną środowiska i zrównoważony rozwój – wyjaśniał Wojciechowski.
Jak dodawał, w UE środki na rozwój obszarów wiejskich często nie są nakierowane na konkretne efekty. To zwykłe wydawanie pieniędzy bez choćby próby osiągnięcia za ich pomocą określonego rezultatu. Najlepszym dowodem jest tu zdaniem przedstawiciela ETO tzw. młody rolnik. W jednym z raportów był adekwatny przykład z Włoch.
– Jeżeli daje się środki na młodego rolnika spółce, w której tylko jeden na iluś wspólników jest młodym rolnikiem i ma 16 proc. udziałów, a tak naprawdę w ogóle w spółce, w rolnictwie nie pracuje i on dostaje kilka tysięcy euro, no to je wziął i był zadowolony. Ale jaki ma to wpływ na strukturę pokoleniową na wsi? Żaden – obrazował Janusz Wojciechowski.
Dlatego ETO wskazuje, iż polityka rolna musi być wyraźnie ukierunkowana na cel, czyli żeby płacić za to, co realnie przyczynia się do pozostawania ludzi na wsi i sprawia, że chcą oni prowadzić dalej swoje gospodarstwa.
Trybunał podkreśla też, że obecnie są finansowane różne działania, które niekiedy są sprzeczne ze sobą. UE poprzez wsparcie zachęca np. do modernizacji gospodarstw i zwiększenia produkcji, a z drugiej strony płaci też za ograniczanie produkcji albo w ogóle za jej zaprzestanie. Nie powinno być takich niespójności, cele WPR powinny być wyraźnie określone i to nie tylko w perspektywie finansowej 2021-2027, ale długofalowo – do 2050 r.
Ponadto WPR trzeba skonkretyzować i uprościć zasady dofinansowań. ETO pokazywał, że PROW 2014-2020 w stosunku do PROW z 2007-2013 "urósł" dwukrotnie, ma dwa razy więcej biurokracji. To zarzut do Komisji Europejskiej, wymagającej zbyt wiele.
– W ogóle opracowania są akademickie, a rolnik niewiele z tego rozumie – mówił Wojciechowski.
I podsumowywał: – Polityka powinna być oparta na wynikach, czyli płacimy za coś i oczekujemy rezultatów, a następnie sprawdzamy, czy są rezultaty. Nie tylko jest istotny fakt, że wydaliśmy pieniądze, tak jak to często się mówi o wydatkach europejskich: "wydaliśmy ileś miliardów euro". Podstawową rzeczą jest to, co za wydane pieniądze osiągnęliśmy. Tak samo powinno być w rolnictwie.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
