Niższe ceny mleka efektem zapasów i nadprodukcji

Początek roku często przynosi spadki cen mleka. Tak dzieje się również w 2026 r. Rolnicy obserwują niższe ceny mleka w skupie, dlatego wielu z nich zastanawia się nad przyczynami tej sytuacji.
Eksperci uspokajają jednak, że zjawisko ma charakter cykliczny. Wynika ono przede wszystkim z rytmu handlu oraz sezonowości produkcji surowca.
Jednocześnie rynek zmaga się z dużą podażą mleka. W dodatku przetwórnie posiadają znaczne zapasy produktów mleczarskich. To natomiast ogranicza możliwości sprzedaży i wpływa na obniżki cen.
Jak wyjaśnia Martin Ziaja, producent mleka oraz przewodniczący Rady Ekonomicznej ds. Produkcji i Rynku Mleka przy Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, głównym problemem pozostają zapasy w magazynach zakładów przetwórczych.
– Obniżki wynikają z tego, że ciągle trudno zagospodarować towar. Na przełomie roku handel praktycznie się zatrzymał, a ruszył dopiero po 6 stycznia – tłumaczy Martin Ziaja.
Wyjątkowo silny zastój na rynku wpłynął na niższe ceny mleka
Okres świąteczno-noworoczny niemal co roku spowalnia handel produktami mleczarskimi. Sklepy oraz dystrybutorzy ograniczają wówczas zamówienia, dlatego sprzedaż chwilowo spada. W tym sezonie zastój trwał jednak dłużej niż zwykle.
Jednocześnie produkcja mleka w Europie wyraźnie wzrosła. Dlatego rynek znalazł się pod dużą presją podaży, co wpłynęło na niższe ceny mleka
– To sytuacja, która powtarza się co roku, jednak w tym sezonie była wybitna, ponieważ handel zamarł na dłużej, a jednocześnie mamy dużą nadprodukcję – podkreśla Ziaja.
Dane rynkowe potwierdzają te obserwacje. W Niemczech produkcja mleka wzrosła rok do roku o około 6,5%, natomiast w Polsce o 4,7%. W efekcie zakłady przetwórcze muszą zagospodarować znacznie większe ilości surowca. Gdy popyt nie rośnie w tym samym tempie, ceny naturalnie spadają.
– Cały czas jest więcej mleka i jeszcze nie ma wyhamowania produkcji. Spodziewam się, że ograniczenie może nastąpić dopiero późną wiosną, w maju lub nawet czerwcu – ocenia ekspert.
Dlaczego produkcja mleka zimą nie spada
Niższe ceny mleka są notowane od kilku miesięcy. Mimo to wielu rolników nie ogranicza produkcji surowca zimą. Wynika to przede wszystkim z organizacji gospodarstw oraz przygotowanych wcześniej zapasów pasz.
Hodowcy gromadzą kiszonkę na cały sezon. Dlatego sprzedaż krów zimą oznaczałaby duże straty ekonomiczne.
– Każde gospodarstwo robi zapasy kiszonki. Nawet jeśli ktoś planuje likwidację części stada, to i tak nastąpi dopiero wiosną. Zimą nikt nie sprzeda krów, bo co potem zrobić z paszą? – zauważa Ziaja.
W większych gospodarstwach pojawia się jeszcze inna strategia. Część producentów zwiększa produkcję, aby zrekompensować niższe ceny skupu. Koszty stałe, takie jak utrzymanie budynków, sprzętu czy pracy, pozostają bowiem na podobnym poziomie.

wyniósł 1 160,7 mln litrów. Fot. Mirosław Lewandowski
Niższe ceny mleka wprost uderzają w wyniki gospodarstw
Obniżki cen widać szczególnie w dużych gospodarstwach mlecznych. Maciej Baurycza, prezes gospodarstwa Fortune Cieszymowo, wskazuje, że zmiany bardzo szybko przekładają się na finanse firmy.
– W zeszłym roku mieliśmy cenę za mleko 2,30 zł za litr. Obecnie jest to 1,88 zł. Wówczas zarabialiśmy, teraz jest różnie – podkreśla Baurycza.
W dodatku gospodarstwo niedawno zakończyło dużą inwestycję. We wrześniu 2025 r. uruchomiono nowy kompleks produkcyjny. Obejmuje on m.in. halę udojową typu batch milking z 24 robotami DeLaval VMS V300 oraz dodatkowym robotem w porodówce. Powstała również obora na 500 stanowisk, dwa jałowniki dla 700 jałówek oraz pełna infrastruktura towarzysząca.
– Tego typu inwestycje są długoterminowe i nawet w czasie kryzysu nie możemy się z nich wycofać. Dlatego mamy wyznaczone cele i dążymy do ich realizacji. Teraz priorytetem jest zasiedlenie nowej obory – zaznacza Baurycza.
Jałówki wciąż drogie mimo spadku cen mleka
Ciekawym zjawiskiem na rynku pozostaje wysoki popyt na jałówki cielne. Choć mamy niższe ceny mleka, materiał hodowlany nadal cieszy się dużym zainteresowaniem.
Gospodarstwo Fortune Cieszymowo nie sprzedaje swoich jałówek, mimo licznych zapytań od innych producentów.
– Mamy mnóstwo pytań o te zwierzęta. Co ciekawe w kryzysie ich cena nie maleje, a wręcz utrzymuje się na wysokim poziomie – dodaje Baurycza.
Podobne obserwacje ma również Martin Ziaja.
– W normalnych warunkach pogorszenie opłacalności produkcji ogranicza zainteresowanie zakupem zwierząt hodowlanych. Obecnie sytuacja wygląda inaczej. Mimo że wszyscy mówią o obniżkach cen mleka, zapotrzebowanie na jałówki wciąż się utrzymuje – podkreśla ekspert.
Powodem tej sytuacji jest strategia rozwoju dużych gospodarstw mlecznych. W ostatnich latach wiele z nich zainwestowało w nowe obory, roboty udojowe oraz nowoczesne hale udojowe.
Dlatego nawet w trudniejszym okresie gospodarstwa rozwijające produkcję wciąż poszukują jałówek. Muszą bowiem obsadzić nowe budynki lub utrzymać dotychczasową skalę produkcji. To natomiast podtrzymuje popyt i utrzymuje wysokie ceny materiału hodowlanego.
Podsumowując, niższe ceny mleka utrzymują się od kilku miesięcy, a zwłaszcza od początku roku. Jednak eksperci wskazują na sezonowy charakter tych spadków.
Handel po grudniowych świętach ruszył później niż zwykle, a jednocześnie produkcja mleka w Europie wyraźnie wzrosła. W efekcie przetwórnie posiadają duże zapasy, co obniża ceny skupu. Jednocześnie duże gospodarstwa nadal inwestują i poszukują jałówek, dlatego popyt na materiał hodowlany pozostaje wysoki.
Przeczytaj również: Wyzwania dla mleczarstwa – cła i fluorowane gazy cieplarniane

