Każdy polski rolnik powinien mieć do tego prawo
nalewka
Niebawem zostaną zaproponowane rozwiązania legalizujące produkcję alkoholi. Foto_Krzysztof Zacharuk
Możliwość rozszerzenia źródeł zarobku w gospodarstwach rolnych jest w obecnej, trudnej sytuacji ekonomicznej, na wagę złota. Jedną z takich dróg jest produkcja tradycyjnych alkoholi. Wkrótce może się zapalić zielone światło dla tego rozwiązania.
Orędownikiem szybkiej zmiany prawa jest bowiem nowy minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
Można się było o tym przekonać podczas jednego z ostatnich posiedzeń sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Zresztą, wówczas jeszcze tylko jako poseł przekonywał, że cała komisja uważa podobnie. W Polsce produkcja przez rolników destylatów i okowit oraz w trochę innym zakresie również nalewek, powinna być zalegalizowana, tak jak ma to miejsce w wielu krajach Unii Europejskiej.
Ardanowski jako poseł (i przewodniczący tematycznej podkomisji) był bardzo zaangażowany w sprawę. Będąc upoważnionym przez pozostałych parlamentarzystów, odbywał kolejne rozmowy w Ministerstwie Finansów.
– W najbliższym czasie zaproponujemy rozwiązania legalizujące produkcję alkoholi, które w Polsce mogą być również ważnym elementem polityki regionalnej, przykładem wyrobów tradycyjnych i wyrobów alkoholowych bardzo wysokiej jakości. Tego oczekują również konsumenci – zapowiedział Ardanowski.
Jak zastrzegł, będzie to legalizacja pod szeregiem warunków i pod kontrolą – zarówno finansową, jak i jakościową.
– Sprawa wpływów do Skarbu Państwa i kontroli skarbowej to jest jedno, a druga kwestia jest taka, że musi być absolutne przekonanie co do jakości destylatów. Natomiast argumenty przeciwników, że to prosta droga do legalizacji bimbrownictwa w Polsce i do rozpijania narodu, nie są poważnymi argumentami – przekonywał Ardanowski.
Według niego są to alkohole ekskluzywne, drogie, a nawet trochę snobistyczne. Nie mają żadnego wpływu na konsumpcję "procentów" przez osoby zagrożone chorobą alkoholową.
– To inne grupy alkoholi powinny być eliminowane z rynku, np. coś, co udaje piwo, a piwem jako żywo nie jest i coś, co korzysta z różnego rodzaju ulg i zwolnień, a jest elementem alkoholizowania się przede wszystkim młodych ludzi. Natomiast te grupy alkoholi, pierwszy z brzegu przykład to śliwowica łącka czy inne okowity, to nie są grupy alkoholi, które mogłyby być oskarżane o rozpijanie narodu – wskazywał poseł Ardanowski.
I zapewniał, że zaproponowane rozwiązania mają być bezpieczne, a jednocześnie zbiegać się z oczekiwaniami rolników.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
