Copy LinkXFacebookShare

Jakie będą losy dopłat bezpośrednich? Założenia są niepokojące

Wielu polskich gospodarzy na zastrzyk gotówki z tytułu płatności bezpośrednich czeka niemal przestępując z nogi na nogę. A co jeśli będą one znacznie mniejsze albo zabraknie ich w ogóle?

Półmetek okresu finansowego 2014-2020 Unii Europejskiej zdecydowanie za nami, a pytanie "co dalej?" pojawia się coraz częściej.

Muszą je sobie zadawać także gospodarze, zwłaszcza że niestety wieści płynące ostatnio z Brukseli nie mogą napawać optymizmem.

O konsekwencjach finansowych wyjścia Wielkiej Brytanii z UE napisano już sporo. Opuszczenie wspólnoty przez trzeciego największego płatnika netto musi się wiązać z problemami. Najnowsze założenia dotyczące unijnego budżetu, który ma obowiązywać od roku 2020, przewidują mniejsza pulę pieniędzy na realizację polityki rolnej.

Niedawno Komisja Europejska opublikowała "Dokument refleksyjny w sprawie przyszłości finansów UE", który jest kolejnym rozwinięciem Białej Księgi w sprawie przyszłości UE. Niemal w każdym z zawartych tam scenariuszy Wspólna Polityka Rolna i polityka spójności mają mniejszy udział w planie finansowym UE. Natomiast wzrastać miałyby wydatki związane z bezpieczeństwem, obroną, migracjami, konkurencyjnością, walką ze zmianami klimatu czy bezrobociem wśród młodzieży.

Jak podkreśla Czesław Siekierski, przewodniczący komisji rolnictwa i rozwoju wsi Parlamentu Europejskiego, dokument refleksyjny KE nie ma mocy prawnej, lecz ma na celu ukierunkowanie przebiegu dyskusji w sprawie kolejnego budżetu Unii.

"Niemniej jednak można zakładać, że szereg rozwiązań omówionych w tym dokumencie znajdzie się w propozycjach legislacyjnych, które Komisja przedstawi zapewne jesienią br." – napisał europoseł w swoim komentarzu.

A warto dodać, że w tym dokumencie pod przemyślenia poddawana jest np. kwestia wprowadzenia współfinansowania płatności bezpośrednich na pewnym poziomie przez poszczególne państwa członkowskie. Czy Polska byłaby w stanie dokładać rolnikom tyle, co bogatsze kraje, to wątpliwe.

Poza tym postulowane jest też np. większe wykorzystanie instrumentów finansowych, takich jak niskooprocentowane pożyczki czy gwarancje kredytowe, kosztem dotychczas stosowanego wsparcia bezzwrotnego. Możliwość brania kolejnych pożyczek, nawet takich preferencyjnych zamiast pewnych, stałych dopłat, to byłby dla rolników cios.

I o tym się już na polskiej wsi mówi. Bo nasi rolnicy do dopłat bardzo przywykli. Ba, dla wielu gospodarstw te dopłaty to często główny lub jeden z głównych punktów po stronie przychodów. Nic w tym jednak dziwnego, jeśli wziąć pod uwagę niepewność i wahania na rynkach rolnych, zadłużenie związane z poczynionymi inwestycjami czy też nierzadkie wciąż problemy z terminowymi zapłatami za płody rolne ze strony skupujących, przetwórców, itp.

To, że gospodarze na zastrzyk gotówki z tytułu dopłat oczekują czasem jak zbawienia, dostrzegły także krajowe władz. Stąd decyzja o wypłacaniu zaliczek.

A gdyby dopłat zabrakło, gdyby ich kwoty drastycznie spadły? Zdaniem komentujących sprawę w internecie rolników dla mniejszych gospodarstw oznaczałoby to upadek, dla większych – trudne warunki, a dla wszystkich – znaczne podwyżki cen żywności, nawet tej importowanej z zagranicy.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!