Copy LinkXFacebookShare

Dopłaty za wydzierżawione grunty? Sąd wydał wyrok

Od 20 do niemal 60 tys. złotych mają decyzją sądu zwrócić właściciele gruntów rolnych, którzy oddali je w dzierżawę, ale pobierali dopłaty bezpośrednie. Porozumienia związane z dzierżawą zawierane są masowo w całym kraju.

O tym, że to zjawisko powszechne wie każdy choć trochę zorientowany w rodzimym rolnictwie. Właściciele mniejszych i większych areałów, którzy już ich nie uprawiają albo (najczęściej) nie robili tego tak naprawdę nigdy, wydzierżawiają je często rolnikom bez jakiegokolwiek czynszu.

Podstawową gratyfikacją jest możliwość pobierania unijnych dopłat bezpośrednich. W ten sposób np. mieszkaniec Warszawy bywający na swoich gruntach góra raz w roku zgarnia spore sumy co roku. Rolnicy godzą się zaś na takie dzierżawy bez dopłat z uwagi na głód ziemi i możliwość pozyskania dodatkowych porcji karmy dla zwierząt czy ściółki.

Tymczasem prawo unijne stanowi, że dopłaty są dla tych, którzy rzeczywiście ziemię uprawiają, czyli powinien je odbierać de facto rolnik-dzierżawca. Nie wszyscy jednak mają tego świadomość.

Dlatego część przypadków wynika właśnie z nieznajomości prawa, ale w innych jest ono perfidnie łamane. W obu sytuacjach weryfikacja w praktyce jest bardzo trudna i przyznawali to już niejednokrotnie przedstawiciele administracji rolnej.

Od czasu do czasu takie umowy wychodzą jednak na jaw i miewają poważne konsekwencje. O takim przypadku poinformowano w serwisie informacyjnych Dolnośląskiej Izby Rolniczej.


"W styczniu 2020 roku w Sądzie Rejonowym w Legnicy zapadł wyrok wobec trzech osób – właścicieli gruntów rolnych, którzy oddali je w dzierżawę, ale pobierali dopłaty bezpośrednie. Zachowanie takie wynika z przekonania, że dopłata należy się właścicielowi gruntu, nawet jeżeli go nie uprawia. To błędne przekonanie! W takim przypadku ARMiR przy stwierdzeniu nieprawidłowości nie wypłaci dopłaty ani dzierżawcy, ani właścicielowi, a utraconych środków nikt z ww. nie odzyska" – czytamy na portalu DIR.

Sprawa wyszła na jaw, gdy dzierżawca wystąpił o zwrot akcyzy do paliwa rolniczego i okazało się, że kto inny bierze dopłaty, a kto inny uprawia pole.

Zaangażowani w śledztwo policjanci wezwali na przesłuchanie w charakterze świadków osoby z obu stron, a te wyznały prawdę przekonane jednocześnie, że działają zgodnie z prawem.

Tymczasem we wniosku o dopłaty – w punkcie IX "oświadczenia i zobowiązania" – wnioskujący oświadcza, że pouczono go o skutkach składania fałszywego oświadczenia i że znane są mu zasady przyznawania płatności.

Według DIR, oskarżenie brzmiało: "…w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, z góry powziętym zamiarem, doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Unię Europejską, reprezentowaną przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w  ten sposób, że w celu uzyskania dopłaty bezpośredniej za rok […], poświadczył nieprawdę co do okoliczności faktycznego użytkowania gruntów rolnych…".

"Sad skazał całą trójkę na podstawie art. 286 par.1 kk i art. 297 par. 1 kk w zw. z art. 11 par. 2 kk na karę grzywny po 5 tys. zł, zwrot kosztów postępowania sądowego oraz naprawienia szkody poprzez zwrot pobranych niesłusznie dopłat w kwotach: 58 tys. 32,15 zł, 37 tys. 891,72 zł i 20 tys. 577,75 zł" – poinformowała DIR.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!