Copy LinkXFacebookShare

Farmy wiatrowe na Bałtyku to przyszłość. Można zarobić miliardy

Polskie stocznie, huty czy producenci kabli mogą zarobić miliardy złotych na budowie farm na Bałtyku. Firmy domagają się ustalenia długofalowej i stabilnej perspektywy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.

Potencjał rozwoju takich parków energetycznych w naszej strefie przybrzeżnej określany jest na 6 GW – informuje "Rzeczpospolita".

Zaawansowane projekty prowadzą póki co tylko Polenergia oraz PGE, które łącznie na początku przyszłej dekady uruchomią 2,2 GW.

Ciągle brakuje deklaracji rządu odnośnie miejsca farm morskich w naszym miksie. 30 podmiotów zawarło więc Porozumienie Polskiego Przemysłu Energetyki Morskiej i wysłało do przedstawicieli rządu (m.in. ministrów rozwoju i finansów, energii oraz gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej) list z prośbą o uwzględnienie potencjału rodzimego przemysłu stoczniowego i około stoczniowego.

Nasze firmy od kilku lat produkują na eksport elementy konstrukcji i infrastruktury morskich farm wiatrowych oraz dostarczają specjalistyczne jednostki do budowy elektrowni wiatrowych na morzu, są zatem w stanie zabezpieczać dostawy niezbędne do realizacji takich projektów o wartości przynajmniej połowy kosztów inwestycyjnych przedsięwzięcia.

W najbliższej dekadzie realizacja takiego celu oznaczałaby inwestycje rzędu 72 mld zł. W wariancie konserwatywnym połowa trafiłaby do polskich firm, co stanowiłoby strumień zamówień o wysokości przekraczającej w skali roku przychody naszej największej grupy stoczniowej.

To z kolei oznaczałoby znaczący wzrost zatrudnienia oraz zwiększone przychody budżetu z tytułu podatków, jak również nowe inwestycje w moce produkcyjne – pisze portal rp.pl.

Przedstawiciele przemysłu przekonują, że odpowiednio zaplanowany rozwój sektora w Polsce umożliwi optymalne wykorzystanie lokalnego łańcucha dostaw i maksymalizację korzyści dla polskiej gospodarki.

Skorzystałby nie tylko nasz przemysł, ale także inwestorzy planujący u nas farmy wiatrowe. Branża przekonuje, że takie zamówienie realizowane przez polskich kontrahentów może być nawet o 15 proc. tańsze niż zlecone do konkurentów zza granicy.

źródło: Rzeczpospolita

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!