Copy LinkXFacebookShare

Żywi tuczniki na mokro. To się opłaca

Część tuczników żywi paszą płynną, w skład której wchodzi kiszone ziarno kukurydzy oraz pasza treściwa wymieszana z koncentratem. Dawka ta pozwala ograniczyć koszt wyprodukowania jednego tucznika o 15-20 złotych. 
 
Andrzej Armatowski z miejscowości Kleszczewo Kościerskie w woj. pomorskim produkcją tuczników zajmuje się od 16 lat. Wraz ze swoim bratem Adamem w jednym cyklu produkuje ponad 20 tys. zwierząt.
 
W ciągu roku rolnicy wykonują średnio trzy rzuty. Najpierw sprzedają tuczniki wyrośnięte, a następnie w ciągu tygodnia pozostałe sztuki. Odbiorem zwierząt zajmuje się ten sam pośrednik, który przywozi do gospodarstwa warchlaki z Danii.
 
Gospodarz część świń żywi dawką na mokro. Zwierzęta otrzymują zupę trzy razy dziennie o godzinie 5, 12 oraz około 20. W jej składzie znajduje się czysta woda, która pochodzi z własnej studni głębinowej, kiszone ziarno kukurydzy oraz pasza treściwa wymieszana z koncentratem. 
 
Producent wcześniej do dawki dodawał także serwatkę, młóto browarniane oraz odpady piekarnicze takie jak chleb czy bułki. Obecnie ich ceny jak i koszty transportu mocno wzrosły i Armatowski ograniczył ich wykorzystanie. 
 
Dawki pokarmowe są układane przez żywieniowca na podstawie aktualnie dostępnych w gospodarstwie komponentów. Gospodarz skupuje ziarno kukurydzy od okolicznych rolników, przez co może trochę zaoszczędzić na transporcie. 
 
Kukurydza jest mielona za pomocą śrutownika bijakowego. Gospodarz dodaje do tej paszy mieszaninę kwasów, które obniżają pH i chronią przed rozwojem pleśni. 
 
W skład zupy wchodzi również pasza treściwa. Jest ona przygotowywana w gospodarstwie na bazie śrut zbożowych, gotowego premiksu witaminowo-mineralnego oraz dodatku poekstrakcyjnej śruty sojowej i rzepakowej. 
 
Wszystkie komponenty są mieszane w mikserze, a następnie przez 20 minut odbywa się ich fermentacja. W tym czasie są one dokładnie nawilżane, co zwiększa strawność dawki i zmniejsza efekt rozwarstwiania się zupy. 
 
Dawka jest wtłaczana za pomocą pompy do poszczególnych kojców według wcześniej zaprogramowanego planu żywienia. Najmłodsze świnie otrzymują porcję 2 litrów zupy na raz, a najstarsze tuczniki do 5 litrów. 
 
Instalacja tworzy pętle zamkniętą, która przez cały czas jest wypełniona paszą. Co 30 minut uruchamia się pompa, która wymusza przepływ zupy w instalacji. Zapobiega to rozwarstwianiu się dawki, a zimą jej zamarzaniu w rurach.
 
– Dzięki restrykcyjnemu żywieniu i wykorzystaniu do tego tańszych surowców przemysłowych ograniczyłem koszt żywienia w okresie tuczu o 15-20 zł na zwierzę. Może wydawać się to niewiele, ale przy mojej skali produkcji oszczędności są znaczne – mówił Andrzej Armatowski. 
 
Dzięki żywieniu na mokro rolnik zwiększył mięsności świń o 2% oraz zmniejszył upadki o 1% w porównaniu z grupą karmioną na sucho. 
 
  • Więcej na temat żywienia na mokro znajdziesz w kolejnym numerze Hoduj z Głową Świnie (5/2021). ZAPRENUMERUJ
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!