Reklama
To jest trudny rok dla hodowców trzody
poczta_5
Janina Poczta produkuje tuczniki, w sumie 4,5 tysiąca sztuk rocznie. Hodowczyni sama kupuje warchlaki za pośrednictwem firmy, która sprowadza je z Danii. Foto_Mirosław Lewandowski
Bieżący rok jest trudniejszy od poprzedniego dla polskich hodowców trzody i przetwórców mięsa. Na światowym rynku rośnie konkurencja, a ASF nie zamierza odpuścić.
Pogłowie świń w UE w skali roku wzrosło o prawie 1 procent. Przybywa zatem mięsa na rynku, co wpływa na obniżki cen. – Polscy hodowcy mają jednak swoje atuty i nie dają za wygraną – zapewnia Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego w rozmowie z Programem Pierwszym Polskiego Radia.
Ekspert podkreśla, że naszym głównym atutem jest jakość bowiem rodzime rasy są poszukiwane na rynku i uznawane za dobro narodowe. – Dzięki temu polscy hodowcy, trzymający się tej tradycji, będą odnosić sukcesy, również dochodowe – przekonuje.
A o to nie jest łatwo na poziomie satysfakcjonującym rolników. Sposobem na osiągniecie sukcesu jest certyfikowanie produkcji. Szef UPiPPM podkreśla, że przemysł szuka powtarzalności i to jest recepta na dalszy rozwój.
Coraz większym problemem staje się też afrykański pomór świń. Choroba zablokowała wiele eksportowych rynków zbytu, przynosi straty rolnikom w miejscu występowania bowiem ogranicza rynki lokalne.
– To ogranicza również rozwój gospodarstw, niepewnych co do dalszych losów produkcji – mówi Różański.
Zdaniem wielu ekspertów, drogą do osiągnięcia sukcesów w chowie i hodowli trzody chlewnej jest optymalizacja produkcji, pod którą należy rozumieć przede wszystkim ograniczenie kosztów.
- Informacje dotyczące afrykańskiego pomoru świń oraz tematy związane z hodowlą i produkcją trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku Hoduj z Głową Świnie. ZAPRENUMERUJ
źródło: Program Pierwszy Polskiego Radia
