Rolnicy OPZZ RI wyszli z sali obrad. Grożą protestami
asf_podlasie.jpg_3_88de5829
Rolnicy domagają się rekompensat za straty spowodowane przez ASF. Foto_PAP/Michał Zieliński
Rolnicy związani z OPZZ RI opuścili posiedzenie sejmowej komisji rolnictwa. Zarzucali resortowi niewypłacanie rekompensat za straty poniesione w wyniku ASF. Ministerstwo odpowiada, że pieniądze wypłacane są sukcesywnie, do rolników trafiło już 10 mln zł.
Sławomir Izdebski, szef OPZZ Rolników Indywidualnych mówił o braku rekompensat za straty poniesione w wyniku wystąpienia ASF. Chodzi o dopłatę do sprzedanych tuczników w wysokości 2 zł do kg. Pieniądze – według zapewnień resortu – rolnicy powinni dostać do końca 2016 roku.
Podkreślił, że jeżeli ministerstwo nie będzie wywiązywało się ze swoich zobowiązań, to dojdzie do protestów.
Ewa Lech, wiceminister rolnictwa powiedziała, że wnioski o przyznanie rekompensat o dopłaty sprzedaży świń złożyło 1703 rolników, do 1 czerwca oddziały terenowe ARR wydały 944 decyzje, a pieniądze są sukcesywnie wypłacane. Dotychczas do rolników trafiło ok. 10 mln zł.
Izdebski poruszał też problem odstrzału dzików. Informacje resortu rolnictwa oraz środowiska o zmniejszeniu populacji dzików do 0,5 sztuki na kilometr kwadratowy są nieprawdziwe – mówił. Lech odnosząc się do odstrzału sanitarnego dzików wyjaśniła, że dane o odstrzale pochodzą z ministerstwa środowiska.
Według inspekcji weterynaryjnej w strefie przy granicy z Białorusią znajdowane są stale padłe dziki. Do 2 czerwca stwierdzono 332 przypadków tej choroby u dzików.
Rolnicy z OPZZ interesowali się, na jakich zasadach mają sprzedawać świnie w drugim półroczu. Zwracali uwagę na konieczność nowelizacji ustawy prawo łowieckie. – Dlaczego nie było dopłat do ceny sprzedawanych świń w strefie "żółtej", choć tam także obowiązują zasady bioasekuracji. Czy będą środki dla gospodarstw na bioasekurację – pytali. Mówili o limitach sprzedaży tuczników.
– Zasada rekompensat z UE polega na tym, że pieniądze nie mają służyć zwiększaniu produkcji, ale utrzymaniu jej na stałym poziomie. Limit ten był określony na podstawie poprzedniego roku – wyjaśniła Lech.
Jak zauważyła, najlepszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie wszystkich gospodarstw produkujących świnie na terenie stref z ograniczeniami. Ale jest to niewykonalne i niezgodne z konstytucją. – Jeżeli chcemy, by nie było trzody w małych gospodarstwach trzeba stosować zachęty i to robi ministerstwo – tłumaczyła.
Gospodarstwa nie chcą jednak korzystać z programu bioasekuracji – powiedziała Lech. Skorzystało z niego zaledwie 23 rolników. Wydano na ten cel 1 mln zł. W tym roku na wypłatę rekompensat z tytułu rezygnacji z produkcji świń przewidziano 3,6 mln zł.
Wiceminister poinformowała, że w listopadzie ub.r. Polska wystąpiła z wnioskiem o uruchomienie środków z budżetu Unii na sfinansowanie rekompensat z tytułu sanitarnego zakazu utrzymywania świń w gospodarstwach objętych restrykcjami weterynaryjnymi w związku z ASF. Trwają na ten temat rozmowy z KE.
Lech zwróciła ponadto uwagę, że zagrożenie z powodu ASF nie minęło, a w lecie może nastąpić uaktywnienie wirusa i może pojawić się on u świń. Dodała, że strona białoruska w ogóle nie informuje o chorobie, co utrudnia zwalczanie choroby.
- Książki warte polecenia: Sygnały świń
