Rolnicy mówią wprost. Budowa płotu to chora propozycja
poczta_5
Janina Poczta produkuje tuczniki, w sumie 4,5 tysiąca sztuk rocznie. Hodowczyni sama kupuje warchlaki za pośrednictwem firmy, która sprowadza je z Danii. Foto_Mirosław Lewandowski
Mariusz Filipiuk, starosta bialski i tamtejsi rolnicy krytykują pomysł budowy zapory przed dzikami na wschodniej granicy, który przedstawił Krzysztof Jurgiel, minister rolnictwa. Ogrodzenie ma zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa ASF.
– Pomysłów jest bardzo dużo, te pieniądze można by przeznaczyć na inny cel, przede wszystkim, aby pomóc pokrzywdzonym rolnikom. A w tej wersji, jaką proponuje ministerstwo, ogrodzenie nie spełni swojej roli – ocenia samorządowiec w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".
– Osoby, które ten projekt tworzyły, nie znają specyfiki terenu, nie konsultowano tego z nami samorządowcami – dodaje Filipiuk.
Według Marka Sulimy, radnego i rolnika z Zawadki (woj. lubelskie) też lepszym pomysłem byłoby przeznaczenie funduszy na odszkodowania dla rolników. – Wolałbym, aby przeznaczyć pieniądze dla wszystkich poszkodowanych rolników. To jest dramat tych ludzi – stwierdził.
– Chora propozycja robienia płotu. U nas ludzie się grodzili betonowymi słupkami, ale wataha dzików przez nie przechodziła. To nie zda egzaminu, to wyrzucanie pieniędzy – ocenił natomiast Wojciech Michaluk, sołtys wsi Zawadki.
26 marca Krzysztof Jurgiel spotkał się z komisarzem UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Vytenisem Andriukaitisem.
Gość z Litwy stwierdził wówczas, że "zabezpieczenie wschodniej granicy Unii przed ASF to główne wyzwanie dla Polski".
- Książki warte polecenia: Sygnały świń
źródło: "Dziennik Wschodni"
