Copy LinkXFacebookShare

Nielegalne hodowle i zero bioasekuracji. Rolnicy lekceważą zagrożenie ASF

W województwie kujawsko-pomorskim jest ponad 12 tysięcy gospodarstw do sprawdzenia w związku z szerzącym się wirusem afrykańskiego pomoru świń (ASF). Już pierwsze 300 kontroli wykazało poważne uchybienia.

Sytuacja związana z ASF staje się coraz bardziej napięta. Ostatnio wykryto pierwsze ognisko w stadzie świń w woj. warmińsko-mazurskim. A już prawdziwy wysyp ognisk nastąpił w woj. lubelskim.

Przed dalszym rozprzestrzenianiem się schorzenia drżą hodowcy m.in. z woj. kujawsko-pomorskiego. Ale okazuje się, że część z nich nie przestrzega określonych prawem zasad.

Jak powiedział "Gazecie Pomorskiej" Jerzy Dymek, kujawsko-pomorski wojewódzki lekarz weterynarii, na terenie tego regionu przeprowadzono 270 kontroli w gospodarstwach pod kątem bioasekuracji. Inspektorzy spotkali się w trzech przypadkach z niezarejestrowaną w ogóle działalnością w zakresie hodowli, czyli – trzeba tak uznać – działalnością nielegalną.

Ponadto brakowało też ze strony rolników zgłoszeń padłych zwierząt i rejestracji zwierząt w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. – A to nic nie kosztuje, tylko trzeba wykonać pewne czynności – stwierdził przed kamerą "GP" Dymek.

Jak przyznał, jeszcze gorzej jest z bioasekuracją. – Jeżeli w 60 gospodarstwach na 270 nie ma wyłożonych mat dezynfekcyjnych, które kosztują góra 100 zł, to jest bardzo źle. Jeśli w 40 gospodarstwach nie ma nawet zwykłej miski z wodą i mydłem, która może zastąpić umywalkę, gdy nie ma dojścia wody, to też jest źle – wytykał wojewódzki lekarz weterynarii.

Ponadto wspomniał, iż w 40 przypadkach rolnicy nie zmieniali odzieży i obuwia przy obsłudze zwierząt.

– To jest trochę zatrważające, bo część z tych rolników, którzy nie stosują się do zasad bioasekuracji, będzie szkodzić innym rolnikom, zazwyczaj tym "większym". Najważniejsza jest solidarność między rolnikami. Żeby nie zaszkodzili sobie wzajemnie – nawoływał Jerzy Dymek.

Nie ukrywał, że nie ma co szacować czasu, jaki będzie potrzebny na kontrole wszystkich, czyli 12 tysięcy gospodarstw ze świniami. Inspekcja jest bowiem uboga kadrowo, a ze względu na niskie płace ciężko ją wzmocnić.

Poza tym obowiązków przybywa. Jednym z nich jest np. realizowanie wspólnie z myśliwymi całego procesu zaplanowanego odstrzału sanitarnego dzików wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych.

  • Informacje dotyczące zdrowia świń oraz tematy związane z hodowlą i produkcją trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku "Hoduj z Głową Świnie" ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!