Reklama
Likwidują maciory. Już nie chcą dokładać do produkcji wieprzowiny
warchlaki_produkcja_prosiat_trzoda_chlewna_6
Chiny drogą lotniczą sprowadzają do kraju maciory i knury hodowlane. Foto_Remigiusz Kryszewski
Rolnicy zaczynają pozbywają się macior, bo nie mogą już dłużej dokładać do produkcji wieprzowiny. Ceny tuczników na rynku są tak niskie, że nie ma mowy o opłacalności.
Producenci trzody chlewnej są w bardzo ciężkiej sytuacji. Niskie ceny w skupie oraz wzrost cen pasz spowodowały, że do produkcji tuczników trzeba dokładać.
Tymczasem na wprowadzenie unijnej pomocy w formie dopłat do prywatnego przechowywania w sektorze wieprzowiny nie zanosi się w najbliższym czasie.
– Świnie w skupie kosztują mniej więcej tyle, ile płacono rolnikom krótko po denominacji złotego – tłumaczy dla Gazety Pomorskiej Zbigniew Rydziel, gospodarz z powiatu świeckiego.
Zauważył on, że przez ten czas koszty produkcji wieprzowiny bardzo wzrosły. Doprowadziło do sytuacji, że rolnik musi dokładać do swojej działalności.
Ceny za kilogram tucznika w klasie pierwszej w minionym tygodniu, według danych Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, wynosiły od 3,10 zł do 3,60 zł.
– Nawet eksperci przyznają, że do sprzedanego tucznika rolnik dokłada średnio prawie 200 złotych, więc nic dziwnego, że coraz więcej osób ogranicza produkcję – mówił dla Gazety Pomorskiej rolnik.
Podkreślił on, że samochody które przyjeżdżają po tuczniki, przewożą coraz więcej macior. Oznacza to, że rolnicy mają już dość dokładania do produkcji i likwidują stada.
Krajowa produkcja trzody chlewnej pokrywa obecnie zapotrzebowanie na wieprzowinę zaledwie w 40%. Niskie ceny tuczników spowodują likwidację stad podstawowych i wywołają jeszcze większy deficyt na rynku.
Janusz Wojciechowski, Komisarz Unii Europejskiej do spraw Rolnictwa przyznał, że kryzys związany z koronawirusem ma bardzo negatywny wpływ na sektory trzody chlewnej i drobiu. Powoduje to spadek cen w całej Unii Europejskiej.
Podkreślił, że interwencja publiczna jest dostępna jedynie w ograniczonej liczbie sektorów podatnych na wahania cen. Niestety trzoda chlewna i drób nie są zaliczane do sektorów, które mogą korzystać z takiej interwencji.
Jego zdaniem bezpośrednia interwencja unijna w sektorze wieprzowiny za pomocą dopłat do prywatnego przechowywania wymaga uważnego rozważenia.
W sektorze drobiarskim można jednak wprowadzić nadzwyczajne wsparcie rynkowe , jak przewidziano w art. 220 rozporządzenia o wspólnej organizacji rynków produktów rolnych, ale wymagałoby to udokumentowanego wniosku ze strony Polski.
- Więcej informacji na temat hodowli trzody chlewnej znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu Hoduj z Głową Świnie. ZAPRENUMERUJ
