Hodowcy od dwóch lat walczą o pozwolenie na budowę chlewni
kaszkowiak_6a17b0e6
Paweł Kaszkowiak (z lewej) i jego brat Jarosław od ponad dwóch lat starają się o niezbędne zezwolenia na budowę nowej chlewni. Foto_Mirosław Lewandowski
Hodowcy Paweł Kaszkowiak wraz z bratem Jarosławem zdecydowali się wybudować nową chlewnię. Obecnie posiadają 50 loch w cyklu zamkniętym. Docelowo chcieli ją powiększyć do 175 sztuk. Niestety burmistrz wraz z mieszkańcami skutecznie im to uniemożliwiają mimo że rolnicy spełnili wszystkie wymagania i działają zgodnie z prawem.
Producenci świń 27 marca 2014 r. rozpoczęli procedurę kompletowania wszelkich pozwoleń i dokumentów.
8 września burmistrz Strzelna wydał pozytywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, która zawierała uzgodnienia z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Bydgoszczy (RDOŚ), Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną (Sanepid) oraz ze starostwem powiatowym. W ciągu dwóch tygodni nastąpiło jej uprawomocnienie.
12 listopada do burmistrza wpłynął pierwszy sprzeciw przeciwko budowie chlewni. W tym czasie hodowcy spotkali się z burmistrzem, który zapewnił ich że będzie działał zgodnie z prawem. Byli dobrej myśli, ponieważ zebrana dokumentacja wskazywała na szybkie zakończenie formalnej części inwestycji.
Burmistrz zaczął jednak postępować dla nich niezrozumiale. Najpierw wystąpił do RDOŚ o uzgodnienie projektu decyzji o warunkach zabudowy. Następnie stwierdził, że trzeba zorganizować spotkanie dla osób protestujących i wyjaśnić mieszkańcom wszelkie wątpliwości.
Spotkanie odbyło się 12 lutego 2015 r. Burmistrz poinformował zebranych, że hodowcy zebrali wszystkie niezbędne dokumenty oraz zezwolenia i nie ma podstaw prawnych aby odmówić wydania decyzji o warunkach zabudowy. Ponadto jeżeli nie będzie działał zgodnie z prawem to ci mogą żądać od niego odszkodowania.
Hodowcy relacjonują, że wówczas najpierw w kierunku burmistrza a następnie w ich stronę posypały się wyzwiska i obraźliwe słowa.
– Usłyszeliśmy wtedy m.in. że śmierdzimy, nie myjemy się, nie robimy prania. Potem najbardziej aktywni uczestnicy spotkania zaczęli wyzywać także naszych sąsiadów, którzy nie podpisali protestu. Zaczęli ich obrażać, że są prymitywnymi ludźmi. Zareagowałem, żeby nie obrażali osób, które nie mają z tą inwestycją nic wspólnego – mówi Jarosław Kaszkowiak.
30 marca 2015 hodowcy otrzymali pismo, w którym burmistrz odmówił im ustalenia warunków zabudowy. Głównym argumentem był fakt, że nie posiadają wystarczającej liczby hektarów. Decyzja zawierała również argumenty o tym, że na tych terenach już odczuwalny jest silny odór od dotychczasowej hodowli.
W połowie marca 2015 r. hodowcy uczestniczyli w szkoleniu na temat nowoczesnej produkcji prosiąt. Rozmawiali tam z innymi rolnikami na temat swojej sytuacji. Prowadząca to szkolenie lekarz weterynarii zainteresowała się ich problemem i przekazała numer telefonu do radcy prawnego. Ten sporządził i wysłał pismo do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO).
Od tego czasu aż do teraz trwa nieustanna wymiana pism między hodowcami, SKO a burmistrzem. Rolnicy nadal nie otrzymali decyzji o warunkach zabudowy, ale nie zamierzają rezygnować z tej inwestycji. Burmistrz jednak robi wszystko, aby im to uniemożliwić.
Więcej szczegółów w tej sprawie oraz wypowiedzi burmistrza i radcy prawnego można znaleźć w nowym wrześniowo – październikowym numerze Hoduj z Głową Świnie 5 [83]. ZAPRENUMERUJ
