Copy LinkXFacebookShare

Hodowcy muszą być bardziej efektywni

Dlaczego duńscy hodowcy trzody chlewnej, mimo niskich cen, zarabiają na produkcji? Na tę sytuację wpływa jeden ważny czynnik i nie jest to na pewno polityka państwa czy lepsza genetyka.

– Czym się różni produkcja świń w Danii od tej w Polsce? Przede wszystkim organizacją produkcji, w której tamtejsi rolnicy biją nas na głowę – mówi dr inż. Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

Jego zdaniem Duńczycy mają bardzo dobrze rozwinięty system doradztwa. Dlatego sumiennie realizują rady i zalecenia, jakie przekazują im doradcy. W Polsce zazwyczaj sytuacja wygląda odwrotnie. Hodowca sam stara się zarządzać i niechętnie stosuje się do rad fachowców.

– Wielu hodowców uważa, że gdyby mieli słuchać doradców, podnieśliby koszty produkcji. To nieprawda, a ponadto sami je zwiększają właśnie takim postępowaniem. To właśnie organizacja produkcji jest najmniej kosztowną i najlepszą drogą do zwiększenia opłacalności, a nie ceny skupu, które niemal zawsze są niezadowalające. Problem polega na tym, że hodowcy zazwyczaj nie analizują przychodów i rozchodów, przez co tak na prawdę nie wiedzą ile tracą, a ile zarabiają na hodowli – tłumaczy dr Schwarz.

Na czym polega różnica w kosztach produkcji w Polsce oraz w innych krajach jak Dania, Holandia czy Niemcy? Nie na żywieniu, uzyskiwanej mięsności czy genetyce, ale na rozrodzie.

– Ile w Polsce kosztuje utrzymanie loch stada podstawowego w stosunku do wyprodukowanego żywca? Dwa razy więcej niż w Danii. Dlaczego? Ponieważ duńskie lochy rodzą dwa razy więcej prosiąt niż w Polsce – mówi Tomasz Schwarz i dalej tłumaczy tę sytuację.

– W kraju uzyskujemy średnio 18-20 tuczników od lochy rocznie. Duńscy hodowcy mają średnio 29-30 tuczników. To nie tylko kwestia potencjału genetycznego świń. Oczywiście genetyka ma znaczenie, ale różnica wynika z liczby urodzonych prosiąt w miocie oraz liczby porodów lochy na rok. W Polsce lochy rodzą 12-12,5 prosięcia w miocie, a w Danii 15 prosiąt. Jednak u nas lochy proszą się średnio 1,6 razy w roku a w Danii 2,3 – tłumaczy dr Schwarz.

Jego zdaniem w Polsce występuje wąski margines opłacalności produkcji. Powoduje go niestabilna sytuacja rynkowa, wskutek której roczne wahania zysków i strat są bardzo duże. Polscy ale także europejscy hodowcy nie mają możliwości wpływania na mechanizmy rynkowe, ale mogą zwiększyć margines opłacalności obniżając koszty produkcji m.in. wskutek większej organizacji i umiejętnego planowania.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!