Duńskie prosięta. Czy na pewno są szczepione?
prosie_charlak
Prosięta z Danii często po kilku tygodniach nagle charłaczeją i mają problemy zdrowotne. Foto_Lewandowski
Producenci tuczników w Polsce nadal w zdecydowanej większości kupują prosięta i warchlaki z Danii. Mimo zapewnień tamtejszych producentów o ich sczepianiu często zdarza się, że chorują one na cirkowirozę.
Prosięta z Danii przyjeżdżają do nas średnio w wieku 12 tygodni w wadze ok. 30 kg czyli po przejściu na fermie macierzystej wybuchu cirkowirozy. Zazwyczaj są to te sztuki, które nie chorowały. Kiedy polscy producenci szczepią je na różycę po 5-7 dniach okazuje się, że nagle zaczynają one charłaczeć.
– Prosięta, które były teoretycznie zdrowe a po szczepieniu nagle charłaczeją chorują na cirkwirozę. Ujawnia się u nich wirus, który tylko czekał na stymulację układu odpornościowego przez jakąkolwiek szczepionkę. To znak, że właściciel stada w Danii nie szczepił ich przeciwko PCV2 w efekcie czego warchlaki mogą nawet zdychać na tę chorobę – mówi lekarz weterynarii Paweł Wróbel, specjalista chorób trzody chlewnej i rozrodu zwierząt Svine Vet Consulting.
Abyśmy nie kupowali przysłowiowego kota w worku informacja płynąca od pośrednika czy bezpośrednio od producenta prosiąt musi być możliwie jak najdokładniejsza.
Standardem powinny być także umowy pisemne, które umożliwiają dochodzenie własnych praw np. w przypadku nagłego wybuchu choroby.
