Copy LinkXFacebookShare

Duńczycy stawiają na tucz. Czy to zagrożenie dla polskich producentów?

Liczba duńskich prosiąt, które przyjeżdżają do Polski w celu ich tuczu, maleje. Danish Crown zamierza namawiać tamtejszych rolników na zamykanie cykli produkcyjnych.

– W Danii ze względu na brak surowca zamknięto jedną z większych ubojni. Jednak na tym nie koniec sensacji – mówi Bartosz Czarniak z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS dodając: dodając:

– Danish Crown zapowiada otwarcie się na rolników. Zakład postanowił udostępnić udziały swojej firmy hodowcom pod warunkiem, że zamiast produkować prosięta, zamkną oni swoje cykle, a wyprodukowane w ten sposób tuczniki trafią do zakładów ubojowych należących do giganta.

Firma w ten sposób chce mocniej związać się z dostawcami, a przez to zapewnić sobie odpowiedni poziom produkcji.

Producenci tuczników w Polsce mogą jednak istotnie odczuć ten krok. Już od pewnego czasu liczba dostępnych w Danii prosiąt do tuczu maleje, a krajowych zwierząt brakuje.

Duńczycy docenili tucz

– Duńczycy przede wszystkim mniej produkują i w efekcie mniej eksportują. Ponadto zaczęli wchodzić mocno w tucz. Docenili to, choć sprzedaż prosiąt jest dla nich bardzo opłacalna – tłumaczył tę sytuację podczas debaty odbywającej się w ramach Targów Ferma w Bydgoszczy hodowca Piotr Ziółkowski, który prowadzi produkcję w cyklu zamkniętym.

– Wyobraźmy sobie, że do kraju przyjeżdża nagle milion mniej prosiąt z Danii. Oznacza to około 300 tysięcy pustych stanowisk tuczowych w Polsce – wyliczał hodowca.

Uczestnicy debaty zauważyli również, że duńscy hodowcy mają problem z następcami.

Hodowcy świń w Danii nie mają następców, przez co brakuje tam ciągłości pokoleniowej. Jeśli więc przychodzi spadek opłacalności, wielu z nich sprzedaje swoje gospodarstwa.

Szansa czy zagrożenie?

Czy w związku z tym ograniczenie duńskiego importu jest dla naszego kraju szansą czy może zagrożeniem? Czy jesteśmy w stanie zastąpić go krajowym warchlakiem?

– Powstały u nas liczne fermy mateczne, ale nie sądzę, żeby były one w stanie zrekompensować te spadki, które będą się jeszcze pogłębiać, a już na pewno nie całe 6 milionów sztuk – mówił producent tuczników Bogusław Lupa dodając:

– U nas operatorzy handlujący warchlakami zaczęli się interesować krajowymi, chcąc uniezależnić się od importu coraz droższych prosiąt.

Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ
 

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!