Copy LinkXFacebookShare

ASF to tykająca bomba

Wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) szerzy się coraz bardziej. Stanowi on ogromne zagrożenie nawet dla ferm, które stosują pełną bioasekurację. 
 
Ognisk ASF w Polsce jest coraz więcej. Ich liczba zbliża się do 100. Najwięcej z nich wystąpiło w woj. podlaskim i lubelskim.
 
Choroba rozprzestrzenia się intensywnie mimo podejmowania szeregu działań mających ochronić trzodę chlewną przed nowymi zachorowaniami. 
 
Marka Siniło, wiceprezesa Podlaskiej Izby Rolniczej w wypowiedzi dla radiowej Jedynki podkreślił, że najbardziej skutecznym sposobem walki z ASF jest całkowita likwidacja stad dzików.
 
– Głównym wektorem przenoszącym tę chorobę są dziki. Zdaniem Podlaskiej Izby Rolniczej na terenie zagrożonym ASF powinny być one odstrzelone do zera – mówił gość radiowej Jedynki.
 
Zauważył również, że na Podlasiu dominują mniejsze gospodarstwa, w których hodowanych jest kilkanaście czy kilkadziesiąt sztuk świń, ale są też duże fermy po kilka tysięcy zwierząt i dla nich wirus ASF jest najgroźniejszy. 
 
– Duże fermy stosują pełną bioasekurację, ale żyją na bombie, bo wirus w każdej chwili w ten czy inny sposób może zostać wniesiony do chlewni. Jeśli się to stanie musi nastąpić likwidacja hodowli – przypominał Marka Siniło.
 
Resort rolnictwa wprowadził program wsparcia finansowego dla rolników, którzy dobrowolnie decydują się na likwidację swoich stad, skorzystało z niego już kilka tysięcy gospodarstw.
 
– Blisko 2700 gospodarstw w ostatnim czasie skorzystało z programu na dobrowolną likwidację hodowli. Te dane dotyczą całej wschodniej ściany. Z pomocy korzystali mniejsi hodowcy – mówił wiceprezes.
 
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!