Copy LinkXFacebookShare

1200 świń padło w chlewie. Sprawa trafiła do parlamentu

W automatycznym chlewie w Holandii, który miał nadzorować Polak znaleziono 1200 martwych świń. Sprawa trafiła nawet do parlamentu. Osoby mieszkające w pobliżu są natomiast oburzone próbą ukrycia sprawy.

Do zdarzenia w Haaren na południu kraju doszło 18 lipca, ale dopiero teraz dowiedziała się o nim opinia publiczna. W automatycznym chlewie nie ma pracowników bowiem woda i pasza jest dostarczana zwierzętom w sposób zautomatyzowany – donosi "Gazeta Wyborcza".

Wymagany jest jedynie nadzór, czy wszystko przebiega bez zakłóceń. Według holenderskich mediów, które szeroko opisują sprawę takim nadzorcą miał być mieszkający w sąsiedztwie Polak.

Tymczasem feralnego dnia w chlewie alarm włączał się trzykrotnie: pierwsze dwie interwencje nie wykazały nieprawidłowości. Przy trzeciej znaleziono ponad tysiąc martwych zwierząt. Przyczyną padnięcia świń była awaria klimatyzacji.

O zdarzeniu długo nie wiedziała zarówno opinia publiczna w Holandii, jak i tamtejszy odpowiednik polskiego sanepidu Holenderski Urząd Kontroli Żywności i Towarów (NVWA). Prawo nakazuje zgłaszanie takich sytuacji, ale właściciel chlewu tego nie zrobił.

Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny wypadku, a w kraju rozpoczęła się dyskusja na temat hodowania świń w taki sposób. Sprawa trafiła nawet parlamentu bowiem jedna z jego przedstawicielek zwróciła się z pytaniami do ministerstwa o sytuację i kondycję zautomatyzowanego chowu zwierząt.
 

  • Tematy związane z hodowlą i produkcją trzody chlewnej można znaleźć w dwumiesięczniku "Hoduj z Głową Świnie" ZAPRENUMERUJ

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!