Copy LinkXFacebookShare

Lisy padały z głodu i pragnienia. Silniejsze osobniki zagryzały słabsze

Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie fermy lisów pod Krotoszynem (woj. wielkopolskie). Zwierzęta padały tam z głodu i pragnienia, a silniejsze osobniki zagryzały słabsze. Z hodowli grozy uratowano zaledwie kilkanaście sztuk.

Przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami do wsi Durzyn udali się po sygnałach od mieszkańców zaniepokojonych biegającymi po okolicy kilkunastoma lisami – czytamy na stronie otwarteklatki.pl

Jeszcze przed wejściem na teren fermy zobaczyli dwa martwe psy zamknięte w klatce dla lisów. Później ujawnili stertę rozkładających się lisich szczątków oraz rzędy klatek wypełnione martwych zwierzętami.

W dalszej części fermy patrol krotoszyńskiego TOZ natrafił w końcu na żywe lisy zamknięte w klatkach z kolejnymi martwymi osobnikami, na których widać było ślady pogryzień. Niektóre zwierzęta miały połamane zęby, a drewniane elementy klatek były powygryzane.

Okazało się, że ferma jest opuszczona, ponieważ jej właściciel trafił do więzienia. Z kolei Powiatowy Inspektorat Weterynarii nie zainteresował się – zdaniem "animalsów" losem porzuconych lisów.

Ostatecznie uratowano zaledwie 18 wycieńczonych sztuk.

O fermie została poinformowana policja i prokuratura, która wszczęła postępowanie w sprawie znęcania się nad zwierzętami. Postępowanie póki co toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!