Copy LinkXFacebookShare

Klacze padają z wycieńczenia na „fermach krwi”

Tysiące koni hoduje się tylko po to, żeby pozyskać z ich krwi hormony stosowane w hodowli przemysłowej zwierząt. Odciąganie krwi, aborcje i przemoc – to zdaniem organizacji ekologicznych – ciemna strona przemysłu zarabiającego krocie na sprzedaży leków z hormonami.

Compassion Polska i AWF/TSB po nagłośnieniu sprawy zebrały ponad 2 miliony podpisów pod petycją za zakazem importu hormonów do UE, którą już 11 listopada zajmie się Parlament Europejski.

Raport organizacji zajmujących się dobrostanem zwierząt, opublikowany w ubiegłym roku, ujawnił okrutne praktyki stosowane na fermach koni. Ponad 10 000 klaczy hodowanych jest na fermach krwi w Argentynie i Urugwaju w celu pozyskania hormonu PMSG (eCG).

W Europie jest stosowany w przemysłowej hodowli zwierząt do stymulacji rui u świń, żeby przyspieszyć hodowlę zwierząt na mięso. Importerami hormonu są europejskie firmy farmaceutyczne.

Zwierzętom pobiera się duże ilości krwi – nawet 10 litrów dwa razy w tygodniu – bez względu na wagę i stan zdrowia, podczas gdy dopuszczalna maksymalna ilość w Europie wynosi 3375-4500 ml na miesiąc, w zależności od wagi klaczy.

Rocznie 30 proc. z nich pada z wycieńczenia lub jest wysyłanych do rzeźni, bo nie mogą już zachodzić w ciążę. Krew jest pobierana między 40 a 120 dniem ciąży. Aby można było to zrobić dwa razy w roku, ciąża zostaje przerwana po 100 dniach.

W Argentynie aborcji dokonuje się za pomocą zastrzyku, a w Urugwaju ręcznie – przez przebicie błon płodowych. Każdego roku usuwa się ponad 20 000 źrebiąt.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!