Copy LinkXFacebookShare

GIW o „piątce”: najwięcej mówią ci, co nie znają się na rolnictwie

O procedowanej w parlamencie tzw. piątce dla zwierząt rozbrzmiewają głosy z wielu stron. A co na temat ustawy sądzi główny lekarz weterynarii dr Bogdan Konopka?

W rozmowie z portalem TV Republika szef Inspekcji Weterynaryjnej podkreśla, że potrzebna jest dyskusja merytoryczna, w której weźmie się pod uwagę wiele aspektów.



– To nie są kwestie czarno-białe. Nowelizacja ustawy w obecnym kształcie zawiera wiele braków, które są dostrzegane z punktu widzenia Inspekcji. Na co dzień stykamy się z tymi problemami i robimy wszystko, by im przeciwdziałać na podstawie prawa, co z całą mocą pragnę to podkreślić. Niektórzy twierdzą, że ustawa powstała dlatego że, organy państwa nie radzą sobie z nadzorem i dochodzi do zaburzeń dobrostanu, szczególnie na fermach. Nie jest to zgodne z prawdą – zaznacza dr Konopka.

Jeśli chodzi o fermy zwierząt futerkowych, po stwierdzonych nieprawidłowościach – jak zapewnia ekspert – powiatowi lekarze weterynarii podejmują działania prowadzące do poprawy sytuacji przez stosowne postępowania administracyjne.

W 2019 r. przeprowadzono 1248 kontroli planowych oraz 213 kontroli doraźnych w ponad 810 fermach, w trakcie których stwierdzono 374 nieprawidłowości.

Według szefa IW trzeba zwracać uwagę na to, kto wypowiada się o nowej ustawie.


– Najczęściej głos zabierają ci, którzy nie znają się na rolnictwie, nigdy tam pracowali, a o rolnikach przypominają sobie podczas niedzielnego śniadania. Obserwujemy też wysyp samozwańczych ekspertów w zakresie chowu i hodowli zwierząt, którzy zabierają głos, nie mając o tych tematach pojęcia. Tym, co stanowiło zaczątek dla tych zmian, było pokazanie w jednym z portali internetowych filmu przedstawiającego rzekomo złe warunki dobrostanu norek na jednej z ferm. Ten film został przenalizowany przez wybitnych fachowców zajmujących się na co dzień dobrostanem zwierząt, którzy wykazali liczne manipulacje nagrania – przekonuje Bogdan Konopka.

Przypomina też 2012 rok, kiedy wprowadzono Polsce zakaz uboju rytualnego, uchylony de facto rozstrzygnięciem Trybunału Konstytucyjnego. Tamten 2-letni okres przyniósł rolnikom wiele strat na skutek zahamowania eksportu.

– Trzeba zrobić wszystko, by ten tragiczny scenariusz nie miał nigdy więcej miejsca. Konstytucja RP nie zmieniła się przecież od tamtego czasu. W latach 2012 -2014 wożono zwierzęta do Czech, Litwy, Niemiec. Skorzystają na tym gospodarki ościenne – nie ukrywa szef weterynarii.

Odrzuca jednocześnie pogląd, że ubój rytualny jest barbarzyńską metodą uśmiercania zwierząt. Jak objaśnia, nie ma uboju bez cierpienia zwierząt. A rytualny jest dopuszczony z pewnymi ograniczeniami w ponad 20 państwach UE.
 



Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!