Copy LinkXFacebookShare

W Polsce produkcja drobiu rośnie najszybciej. Ceny będą spadać

Na początku roku produkcja mięsa drobiowego w Polsce wzrosła o 11,5 proc., a w Unii Europejskiej tylko… o 1,6 proc. Jesteśmy liderem nie tylko w wytwórczości, lecz także w eksporcie mimo ognisk ptasiej grypy.

– Przewidywania dla producentów drobiu są bardzo optymistyczne, naszym zdaniem jednak zbyt optymistyczne. Wydaje się to nieprawdopodobne, nie dlatego że Polska nie ma takiego potencjału, ale dlatego że ceny spadną, a to sprawi, że producenci będą mniej produkować. Oczekujemy dostosowania się rynku do nowych warunków – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Mariusz Szymyślik, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Z prognoz Komisji Europejskiej wynika, że produkcja drobiu w Polsce wzrośnie o 17 proc., a brojlerów kurzych o 19,2 proc. To znacznie więcej od szacunków dla innych krajów UE. U żadnego z pozostałych 14. największych wytwórców skala wzrostu ma nie przekroczyć 5 proc.

W 2016 roku w Polsce wyprodukowano ponad 2,2 mln ton mięsa drobiowego (12,8 proc. więcej niż w 2015 roku). W tym roku zdaniem KIPDiP taki wzrost trudno będzie powtórzyć.

– Optymizm Unii Europejskiej bierze się z tego, że Polska jest liderem w Europie pod względem produkcji i eksportu. Wytwórczość rośnie od ponad 10 lat o kilkanaście procent rocznie. Unia patrząc na te dane jest przekonana, że podobnie będzie w tym roku. Naszym zdaniem jednak doszliśmy już do tego punktu, że potrzebny jest być może mały odpoczynek – ocenia ekspert.

Z analizy KIPDiP wynika, że ceny żywca drobiowego spadają już od 4 lat i na początku roku były na poziomie wieloletnich minimów.


W dużej mierze to efekt nadpodaży na rynku. Produkcja stale rośnie, a nadwyżki trafiają głównie na krajowy rynek, mimo że w eksporcie też notujemy wzrosty. Nie zmieniły tego nawet wykryte przypadki ptasiej grypy.

– Ptasia grypa miała wpływ bardziej psychologiczny. Zamknięto pewne rynki krajów trzecich przed polskimi producentami, perspektywiczne były Chiny i RPA. Niemniej w statystykach eksportu wcale tego nie odczuliśmy, on wzrósł, i to znacząco mimo choroby – wskazuje dyrektor KIPDiP.

W 2016 roku na zagraniczne rynki sprzedaliśmy 1,2 mln ton mięsa drobiowego (+19 proc.). Optymistycznie wyglądają też dane z początku bieżącego. W styczniu eksport wyniósł 78 tys. ton (+8 proc.). Systematycznie rośnie wywóz do Afryki i Azji.

– Polscy eksporterzy znaleźli sobie inne miejsca, gdzie sprzedawali mięso i wzrost wysyłek wynika też po części z tego, że byli sprytni. Można to obserwować na przykładzie Chin i Hongkongu. Sprzedaży do Chin nie było, a np. w styczniu do Hongkongu wzrosła o 100 proc. – eksporterzy wywozili mięso do Hongkongu, a stamtąd wracało do Chin – tłumaczy Szymyślik.


80 proc. naszego eksportu trafia do Unii Europejskiej – przede wszystkim do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji. Rynek unijny jest jednak w znacznym stopniu nasycony. Do tego dochodzi duża konkurencja, również cenowa, ze strony Ukrainy. Aby utrzymać sprzedaż na w miarę wysokim poziomie, producenci muszą pozyskiwać odbiorców wśród krajów trzecich.

Szanse wzrostu są duże, bo coraz więcej krajów, zwłaszcza z Azji Południowo-Wschodniej, chętnie sprowadza drób, rośnie też popyt na kurze łapy.

– W krajach trzecich spotykamy się z bardzo dużą konkurencją innych producentów – głównie z Brazylii i USA. Sądzimy, że nie uda nam się tak łatwo z nimi wygrać, w związku z tym byłoby dobrze, gdyby eksport w tym roku wzrósł choćby nawet o 2-5 proc. – mówi na koniec Mariusz Szymyślik.

Według ekspertów KIPDiP wzrost sprzedaży do niezamożnych krajów afrykańskich (Kongo, Gabon czy Ghana) może w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na rentowność firm.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!