Mieszkańcy pod ścianą. Kury i gołębie trzeba wybić albo wejdzie prokurator
kaczki_mazowsze
Fot. Dariusz Kucman/agropolska.pl
W wielu miejscowościach ośmiu powiatów na Mazowszu, zgodnie z rozporządzeniem wojewody, trzeba uśmiercić prewencyjnie drób w zakładach komercyjnych, ale zakazane jest także utrzymywanie ptaków w przydomowych hodowlach. Mieszkańcy się buntują.
Kolejne już rozporządzenie w sprawie zwalczania tzw. ptasiej grypy wojewoda Konstanty Radziwiłł podpisał 26 maja. Wprowadzają szereg restrykcji na rozległym terenie.
Przede wszystkim na całym Mazowszu zakazuje się m.in. czasowego organizowania targów, wystaw, pokazów lub konkursów z udziałem ptaków oraz organizowania lotów treningowych i lotów konkursowych gołębi.
Jeden z zapisów brzmi: "W niżej wymienionych miejscowościach w obszarze zapowietrzonym nakazuje się, zgodnie z zapisami rozporządzenia, ubój lub uśmiercanie prewencyjne w obrębie zakładu pod nadzorem powiatowego lekarza weterynarii, drobiu utrzymywanego w zakładach komercyjnych oraz zakazuje się utrzymywania ptaków w zakładach niekomercyjnych".
Dotyczy to wielu miejscowości w powiatach: żuromińskim, mławskim, sierpeckim, gostynińskim, płockim, płońskim, siedleckim i makowskim. Mieszkańcy dostali kilka dni na zlikwidowanie hodowli.
– Żadnych wytycznych nie mieliśmy, bo to stało się wszystko nagle. Przyszły panie z inspektoratu weterynarii, robiły przegląd po sołectwie – kto posiada jaki drób. Spisywały i informowały, że ma być utylizowany do końca tygodnia. Jeżeli nie, sprawa będzie przekazana do prokuratury – powiedział Radiu 7 Wiesław Cieślak, sołtys Łomi, która jest na wspomnianej liście.
W wiosce stada drobiu i gołębi liczą od kilku do nawet kilkuset sztuk ptaków. Mieszkańcy – podobnie jak w wielu innych miejscowościach – się buntują. Nie rozumieją, dlaczego nakazuje się im pozbywanie zdrowych ptaków, które w dodatku trzymane są w zamknięciu.
– Myślę, że najwięcej uwiera ich właśnie bezsens działań, które mieliby podjąć, czyli pozbawienie życia tego inwentarza. Dla części jest to hobby, dla części utrzymanie. Ci ludzie są po prostu związani z tym. Uważamy tutaj za nieracjonalne, aby doszło do rzezi tych mikrostad – podkreślił w rozmowie z radiem Jarosław Goschorski, wójt gm. Lipowiec Kościelny.
-
Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych |Sygnały indyków


