Jaja tanieją. To może być trudny rok dla producentów
jaja_ceny_prognoza.jpg
W grudniu jaja były o 45 proc. droższe niż rok wcześniej. Foto_PAP/Tomasz Wojtasik
2018 r. dla producentów jaj może być trudny m.in. ze względu na zagrożenie chorobami zakaźnymi oraz większą konkurencję ze strony innych krajów – wskazuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz. Od listopada ceny jaj spadają, ale ciągle są one droższe niż rok wcześniej.
"Wygląda na to, że będzie to bardzo rok trudny dla producentów jaj. Dramatyczny w skutkach może się okazać brak odszkodowań za zlikwidowanie stada w przypadku zarażenia ptaków salmonellą. Sądzimy, że tak istotne zwiększenie ryzyka dla branży doprowadzi do dużej niestabilności rynku, której efektem może być istotna zmienność produkcji oraz niepewność cenowa" – prognozuje KIPDiP z Poznania.
Z jej komunikatów KE wynika, że bakteria salmonelli w 2016 roku była w UE główną przyczyną występowania chorób przenoszonych przez żywność i stanowiła 22,3 proc. takich przypadków, w porównaniu z 11,5 proc. w 2015 roku.
Zdaniem ekspertów jeśli sytuacja będzie dalej rozwijała się w tym kierunku, decyzja ministra rolnictwa o niewypłacaniu odszkodowań może zachwiać całą branżą, unicestwiając wielu producentów".
W tym roku producenci jaj będą musieli zmierzyć się z konkurencją. W Europie Zachodniej stopniowo odbudowywane są stada kur, które były likwidowane w wyniku wykrycia niebezpiecznego związku chemicznego – fipronilu u drobiu i zapotrzebowanie na polskie jaja spada.
Na unijnym rynku coraz więcej pojawia się jaj i ich przetworów z Ukrainy, Stanów Zjednoczonych oraz z Turcji. "Znacząco niższe koszty produkcji w tych krajach spowodują spadki cen uzyskiwanych przez polskich producentów tak w kraju, jak i na rynkach eksportowych" – wskazała izba.
Jedną z kluczowych kwestii jest popyt generowany przez sektor przetwórczy. Jest on do końca nieznany, bo część przetwórców może zmienić receptury produktów, eliminując jaja – jak to miało miejsce w USA na skutek wystąpienia grypy ptaków – ale prognozy długoterminowe przedstawiane przez firmy badawcze są bardzo dobre.
Kolejna niewiadoma to zachowanie sieci handlowych i restauracji. Niedawno ogłosiły, że w ciągu kilku najbliższych lat wycofają się ze sprzedaży jaj klatkowych (tzw. 3). Większość producentów jaj nie wierzy jednak, że tak będzie, bo oznaczałoby to znaczne podwyżki cen, a konsumenci prawdopodobnie tego nie zaakceptują.
Izba zwróciła uwagę, że rynek jaj jest wrażliwy na sytuacje "szokowe". Wystarczy jakiś przypadek typu zakażenie fipronilem, salmonellą czy grypą ptaków, a cena jaj może podskoczyć o kilkadziesiąt procent. Np. w ub.r., gdy na wielu fermach w Europie Zachodniej wykryto fipronil, jaja w Polsce od lipca do grudnia podrożały o 140 proc.
W ocenie autora prognozy największe zagrożenie dla sektora jaj stanowią politycy oraz nastroje społeczne. Wskazał, że w przypadku polityków można obawiać się, że mogą oni podjąć decyzje np. o zwiększaniu wymogów "dobrostanowych", czy zakazie stosowania GMO w paszach, co mogłoby przełożyć się na wzrost poparcia, dzięki pozyskaniu głosów "proekologicznych" wyborców.
Wśród zagrożeń związanych z nastrojami społecznymi wymienił, oprócz protestów przeciw nowym inwestycjom, strach przed grypą ptaków. Podał jednocześnie, że np. producenci jaj w Azji zaczęli już inwestować w systemy pasteryzacji, które dają gwarancję zabicia wirusów i bakterii.
Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, od sierpnia do listopada 2017 r. ceny jaj w Polsce gwałtownie rosły, w grudniu przestały drożeć, a średnia miesięczna stawka była o ok. 7 proc. niższa niż w listopadzie, choć o 45 proc. wyższa niż w grudniu poprzedniego roku.
W relacji rok do roku najbardziej, bo aż o prawie 20 proc., podrożały jaja bardzo duże (klasy XL), klasy L były droższe o ponad 16 proc., a o 12-13 proc. podrożały jaja średnie (M) i małe (S). Zdaniem ekspertów IERiGŻ może to oznaczać koniec boomu na polskie jaja.
Z danych resortu rolnictwa wynika, że w pierwszym tygodniu stycznia średnia cena sprzedaży jaj w zakładzie pakowania wynosiła za 100 sztuk: XL – 57,9 zł (-5,4 proc. w ciągu tygodnia), L – 52,5 zł (-4,4, proc.); M – 46,8 zł (-3,5 proc.); S – 37 zł (-13,3 proc.).
- Książki warte polecenia: Sygnały brojlerów |Sygnały kur nieśnych
