Copy LinkXFacebookShare

Branża drobiarska walczy ze szkodliwymi mitami

Polska jest największym w UE producentem mięsa drobiowego i czwartym na świecie eksporterem. Branży nie brakuje jednak problemów i walczy z nieprawdziwymi stereotypami dotyczącymi rzekomego stosowania antybiotyków i hormonów.

– Spożycie drobiu w Polsce rośnie już kilkunastu lat, chociaż ostatnie prognozy i szacunki Instytutu Ekonomiki Rolnictwa wskazują na wyhamowanie, a nawet lekki spadek. W przeliczeniu na osobę zjadamy rocznie około 30 kg, a średnia unijna wynosi ok. 24 kg – mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa.

Ekspert podkreśla jednak, że w Stanach Zjednoczonych czy Izraelu konsumpcja "na głowę" sięga nawet 60 kg. Rodzimy rynek wciąż ma zatem duży potencjał do rozwoju. Sprzyja mu m.in. zmiana nawyków żywieniowych konsumentów i upowszechnienie trendu na zdrowe odżywianie.

– Możemy namawiać konsumentów, żeby jedli jeszcze więcej drobiu, a warto, bo jest tym mięsem, które wpisuje się w obecne trendy dietetyczne – zapewnia przedstawiciel KRD.

Dominującym gatunkiem na polskim rynku jest mięso z brojlera, czyli kurczaka hodowanego na mięso, które odpowiada za około 80 proc. spożycia. Na drugim miejscu jest mięso indycze z około 16-17 proc. udziałem, a dalej pozostałe gatunki drobiu, przede wszystkim gęś i kaczka. W marginalnym stopniu na naszym rynku obecne jest również mięso ze strusia.

– W ostatnich kilku latach obserwujemy wzrost spożycia i zainteresowania gęsiną, natomiast jest spożywana w tak niewielkiej ilości w stosunku do pozostałych gatunków mięsa, że nie wpływa na statystyki. Cieszy nas to, że mamy do zaoferowania całą paletę różnych rodzajów drobiu. Na co dzień mówimy o kurczaku, o mięsie indyczym, natomiast drób wodny – pochodzący z gęsi czy kaczki – jest konsumowany rzadziej, ale też jest z pewnością wartościowy – mówi Dominiak.

[WIDEO] Mówi Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa



Branża drobiarska musi się również zmagać z wieloma mitami, które narosły wokół mięsa drobiowego. Dotyczą m.in. obecności antybiotyków i hormonów.

– Bardzo często jest to pokłosie pewnych zapożyczeń tego, co się dzieje poza Polską, albo pewnych stereotypów, które są powtarzane przez dziesiątki lat i nadal funkcjonują. Konsumenci jednym tchem wymieniają antybiotyki i hormony jako obecne w drobiu. Tymczasem stosowanie hormonów jest zakazane od ponad 20 lat – podkreśla znawca rynku.

Zgodnie z prawem również antybiotyki mogą być stosowane w hodowli tylko w ściśle określonym reżimie. Stosuje się je w ramach kuracji, z przepisu lekarza weterynarii. Co więcej, obowiązuje okres karencji po zastosowaniu terapii antybiotykami, aby drób, który trafia do ubojni był od nich całkowicie wolny.

– Każdy drób znajdujący się w sprzedaży zgodnie z prawem nie zawiera antybiotyków. Są producenci, którzy wykorzystują strach konsumentów i te stereotypy, komunikując: "mój produkt jest bez antybiotyków". Zwalczamy takie postępowanie. Prowadzimy też dyskusję z jedną z sieci handlowych, której pokazujemy, że jej komunikacja jest prowadzona w sposób niewłaściwy, wzbudzający strach i obawy wśród konsumentów dotyczące stosowania antybiotyków – mówi Dominiak.


Dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa podkreśla, że zgodnie z danymi Inspekcji Weterynaryjnej przypadki nieprawidłowości na rynku są marginalne i oscylują wokół 1 proc.  

– Martwi nas, że stereotypy są często powielane również przez liderów opinii, czyli osoby, które mają duże zaufanie w społeczeństwie. Często nawet przez lekarzy, którzy są być może nie do końca doinformowani, zasięgają wiedzy prawdopodobnie z prasy popularnej i lifestyle’owej. My, jako branża, reagujemy na takie przypadki – dodaje.

Polscy konsumenci na sklepowych półkach mają do wyboru standardowe mięso drobiowe i kurczaka z chowu ekologicznego, który odpowiada jednak za mniej niż 1 proc. produkcji (w przypadku jaj ekologicznych chętniej wybieranych przez konsumentów ten udział jest wyższy).

– Produkcja tego kurczaka, który jest specjalnie certyfikowany, jest całkowicie inna od standardowego w sensie okresu odchowu, dostępu do przestrzeni zewnętrznej, żywienia. Natomiast jeżeli chodzi o bezpieczeństwo w sensie weterynaryjnym, zdecydowanie polecam produkty, które pochodzą z ferm w produkcji standardowej, pod stałym nadzorem lekarza weterynarii, bez kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym. Z pewnością drób, który bytuje na zewnątrz, jest zdecydowanie bardziej narażony na choroby, chociażby takie jak ptasia grypa – mówi Łukasz Dominiak.

W ostatnich 10 latach produkcja drobiu w kraju poszła w górę o 108 proc. – z 1,1 mln ton w 2007 roku do 2,3 mln ton w 2017 roku. Polska jest największym wytwórcą w UE i czwartym  eksporterem na świecie – po Brazylii, USA i Holandii. Wartość sprzedaży zwiększyła się w tym czasie z 2 do 8,8 mld zł.

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?