Reklama
Zautomatyzował żywienie bydła opasowego
olejniczak_opas_na_sucho_automatyczne_zadawanie_paszy
Andrzej Olejniczak postawił na dywersyfikację produkcji i w 2016 r. rozszerzył działalność o produkcję opasów. Foto_Remigiusz Kryszewski
W obliczu trudności kadrowych gospodarz postawił na automatyzację żywienia bydła opasowego. Tradycyjny system TMR zastąpił suchą dawką, którą do koryt dostarcza automatyczny paszociąg łańcuchowo-koralikowy.
Andrzej Olejniczak z miejscowości Dąbkowice w woj. łódzkim na przestrzeni lat zainwestował nie tylko w produkcję tuczników, ale jednocześnie rozwijał inne kierunki produkcji. Od 2016 r. prowadzi opas bydła mięsnego, a od 2018 r. zajmuje się również uprawą sadów równolegle zwiększając areał upraw polowych.
W jego gospodarstwie znajdują się dwa budynki z zadaszonymi wybiegami, w których zwierzęta są utrzymywane w systemie wolnostanowiskowym, na głębokiej ściółce.
Budynki zostały podzielone na kojce oddzielone przegrodami ze stali ocynkowanej, a w każdym z nich mieści się grupa około 44 buhajów.
Gospodarz kupuje odsadki w wadze 250-300 kg i według ich dostępności pochodzą one zarówno od pośredników, jak i od rolników indywidualnych.
Opas jest prowadzony w systemie pusto-pełno, co ogranicza ryzyko wystąpienia ewentualnych chorób i poprawia ogólny status zdrowotny stada.
Zwierzęta do 2022 r. przez cały okres tuczu były żywione TMR-em składającym się z kiszonki z kukurydzy i lucerny, śrutowanego ziarna kukurydzy oraz dodatków paszy treściwej i premiksu.
W tym okresie stado było obsługiwane przez dwuosobową załogę, która odpowiada za przygotowanie paszy, regularne ścielenie kojców słomą oraz usuwanie obornika.
Jednak z uwagi na coraz większy problem ze znalezieniem pracowników Andrzej Olejniczak wyposażył gospodarstwo w ścielarkę do słomy oraz zorganizował system żywienia zwierząt w taki sposób, by maksymalnie ograniczyć nakład pracy.
Hodowca zrezygnował ze stosowania TMR-u zastępując go żywieniem na sucho w oparciu o gotowy koncentrat 50 proc. i dodatek śruty zbożowej z żyta i pszenżyta z niewielkim dodatkiem jęczmienia.
Gospodarz w każdym kojcu na przegrodach zamontował mniejsze drewniane koryta na paszę sypką oraz większe na słomę. Zwierzęta w jednym budynku są żywione ręcznie, a w drugim automatycznie za pomocą paszociągu.
W skład instalacji wchodzi silos lejowy oraz paszociąg koralikowo-łańcuchowy, elektronicznie sterowane zawory, a także po trzy rury zsypowe w każdym korycie.
– Według moich obliczeń, obecny system żywienia generuje koszty zbliżone do tych, jakie ponosiliśmy przy tradycyjnym TMR-że. Zyskaliśmy jednak znaczną oszczędność pracy, ponieważ nie musimy już uprawiać kukurydzy ani przygotowywać kiszonek – podkreśla gospodarz.
Zwierzęta w jego gospodarstwie są opasane przez około 300 dni. Wówczas ich średnia masa waha się od 700 do 750 kg. W chwili sprzedaży ich wiek nie przekracza 20-21 miesięcy, a średnie wybicie wynosi 63 proc.
Andrzej Olejniczak zainwestował również w biogazownię rolniczą o mocy 0,5 MW, która stanęła w Dąbkowicach w odległości około 100 m od siedziby gospodarstwa.
Instalacja będzie zasilana gnojowicą, obornikiem bydlęcym i kiszonką z kukurydzy. Gospodarz szacuje, że obecnie z samej gnojowicy i obornika jest w stanie pokryć 80 proc. zapotrzebowania biogazowni.
W kolejnych planach inwestora jest budowa suszarni do zbóż i kukurydzy, w której wykorzysta ciepło wyprodukowane w biogazowni.
Więcej informacji na temat hodowli i produkcji bydła mlecznego i mięsnego znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Bydło".
Nasz magazyn można zaprenumerować w tradycyjnej formie TUTAJ oraz w e-prenumeracie TUTAJ
Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)


