Więcej bydła na południu Polski? Resort zachęca do hodowli ras mięsnych
hereford_bydlo_miesne
Od 1 sierpnia b.r. polska wołowina będzie eksportowana do Królestwa Maroka. Foto_Remigiusz Kryszewski
Według posła Jana Warzechy (PiS) na Podkarpaciu i w Małopolsce są olbrzymie, niewykorzystane obszary pod produkcję rolną ze względu na krótki okres wegetacji. – Nie można uprawiać wielu roślin, natomiast są to wspaniałe tereny do hodowli bydła mlecznego – przekonywał.
– Rozumiem, że odbudowa stada bydła mlecznego do poziomu z lat 70. i 80. nie jest łatwa, ale przy szczególnym wsparciu dla hodowców w ciągu kilku lat jest to możliwe. Chciałbym zapytać, czy ministerstwo i ARiMR o tym myślą? Czy moglibyśmy być eksporterem mleka w proszku do Chin w większym zakresie? Wiemy, że obecnie nie jesteśmy w stanie zaopatrzyć 1/4 jednej prowincji, ale być może pojawiłaby się taka szansa w przyszłości – zastanawiał się parlamentarzysta.
Według Jacka Boguckiego, wiceministra rolnictwa ze względu na położenie Chiny mają dostęp do rynków, które potrafią zaoferować sproszkowane mleko w korzystnej cenie.
– Mówię o zdecydowanie większym od Polski producencie, czyli o Nowej Zelandii, która z nami tam konkuruje. Chociaż mleko w proszku jest wysyłane głównie poza UE, to jednak odległe rynki nie są atrakcyjne dla naszych eksporterów. Wystarczy dodać, że około 50 firm ma w tej chwili możliwość sprzedawania do Chin, ale nie wykorzystuje tego. A więc cena jest też barierą – zaznaczał wiceminister.
I dalej objaśniał. – Jeśli chodzi o tereny podkarpackie, to myślę, że konkurowanie z Nową Zelandią w produkcji mleczarskiej, ekstensywnej, bo tak zrozumiałem wypowiedź, nie byłoby wskazane dla Polski. U nas ten rodzaj produkcji mleczarskiej się nie rozwinął i chyba nie rozwinie się, chociaż mamy pewne atrakcyjne tereny pod względem takiej produkcji. Bardziej zachęcamy rolników do produkcji bydła mięsnego.
Wiceszef resortu podkreślił też, że w tym roku pierwszy raz od wejścia Polski do UE udało się uruchomić program, w ramach którego była do zdobycia znacząca dotacja dla rolników na poprawę materiału hodowlanego, w zakresie bydła mięsnego i mlecznego (zakup jałówek). – Kilkadziesiąt milionów złotych zostało skierowanych na ten cel. Mam nadzieję, że przekazane środki przyniosą efekty w najbliższych latach – mówił Bogucki.
Zdaniem posła Jarosława Sachajki (Kukiz15) trudno mówić o ekstensywnej produkcji mlecznej, a tym bardziej o jej opłacalności, skoro nie mamy żadnego prawidłowego materiału hodowlanego. – Nie mamy polskiej rasy, która nadawałaby się do tego celu. Jest to dwudziestoletnia, jeśli nie trzydziestoletnia zaszłość. W Irlandii taka hodowla dobrze się sprawdza, bo mają swoje rasy. Norwegia ma też swoje rasy. A w Polsce postawiliśmy na obcą rasę i zupełnie nie ma opłacalności produkcji mleka – argumentował.
Poseł odniósł się również do wspomnianego, dotowanego zakupu jałówek. – Dochodzą do mnie głosy, że duża część z tych pieniędzy została, niestety, zmarnowana. Jeżeli ojciec synowi, syn ojcu sprzedaje i obrót jałówkami jest w ramach niby dwóch gospodarstw, a tak naprawdę w ramach jednego, to myślę, że trzeba o tym szerzej porozmawiać – zaznaczył na koniec Sachajko.
