Copy LinkXFacebookShare

W gminie Korycin bronią się przed zanikiem tradycji dojenia krów

Jak szybko można wydoić ręcznie krowę i po co to robić, skoro są dojarki na prąd? Odbywający się w podlaskiej gminie Korycin konkurs ręcznego dojenia odpowie na pierwsze pytanie, ale zadba też, by wraz z najstarszymi gospodyniami ta tradycja nie zanikła.

Siódma już edycja konkursu odbędzie się 15 sierpnia, organizuje go Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Turystyki wspólnie z gminą Korycin. W tym roku areną zmagań będzie wieś Szumowo, bo stamtąd zgłosiły się uczestniczki.

Według regulaminu komisja konkursowa odwiedzi ich gospodarstwa, a gospodynie i krowy mają swoje dosłowne "pięć minut".

Wygrywa bowiem ta z pań, która w tym czasie udoi najwięcej mleka. Zwyciężczyni z ubiegłego roku pokazała klasę – jej wynik to 10 litrów mleka i może być trudny do pobicia.

Gmina Korycin znana jest w kraju z produkcji sera korycińskiego, krów więc w jej wsiach nie brakuje. Brakuje jednak ręcznego dojenia, bo to praca ciężka, wymagająca wprawy, cierpliwości, a czasem i sprytu, by udało się zmusić zwierzę do współpracy z człowiekiem.

Dlatego to tradycja zanikająca, zastępowana pracą – jednak dużo wydajniejszych od człowieka – urządzeń elektrycznych.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!