Copy LinkXFacebookShare

Rolnicy nie dostają pieniędzy za mleko. Bielmlek na skraju bankructwa

Zagęszcza się atmosfera wokół Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek w Bielsku Podlaskim. Spółdzielnia ma milionowe długi, a do sprawy włączyła się prokuratura, która bada szereg nieprawidłowości, w tym wielomilionowe wyłudzenia podatku VAT – wynika z naszych informacji.

Kluczową rolę w całej sprawie odgrywa senator PiS i były wiceminister rolnictwa Tadeusz Romańczuk. Polityk złożył dymisję, która 24 lipca została przyjęta przez premiera Mateusza Morawieckiego i teraz ponownie jest prezesem Bielmleku.

Warto podkreślić, ze w czasie urzędowania Romańczuka w ministerstwie, spółdzielnią najpierw kierowała jego córka, a później stery władzy przejął polityk PiS Karol Tylenda, który wcześniej był m.in. wiceprezesem Agencji Nieruchomości Rolnych. Z ANR odszedł w atmosferze skandalu (chodziło o podwójną sprzedaż koni podczas aukcji w Janowie Podlaskim w 2016 r.).

W ostatnim czasie sytuacja Bielmleku gwałtownie się pogorszyła. Wielu rolników, którzy są udziałowcami spółdzielni przestało oddawać do niej mleko. Brak zapłaty za surowiec skłonił ich do przeniesienia się do spółdzielni w Hajnówce, Łapach, czy Siemiatyczach. Wypłat nie otrzymują również pracownicy spółdzielni, a także nie są regulowane rachunki za media.

Polskie Radio Białystok informuje, że rolnicy, którzy codziennie pojawiają się przed bielską spółdzielnią nie mogą uzyskać żadnych informacji. Milczy zarówno prezes Romańczuk, jak także członkowie rady nadzorczej.

"Ostatni SMS, jaki zarząd spółdzielni wysłał do rolników, zawierał prośbę o cierpliwość, zapewnienie, że niedługo zobowiązania finansowe będą uregulowane, a kłopoty finansowe wynikają z próby wrogiego przejęcia firmy" – informuje białostocka rozgłośnia.

Czy dramatycznej sytuacji można było uniknąć? Okazuje się, że pierwsze informacje dotyczące nieprawidłowości w Bielmleku dotarły do śledczych już we wrześniu 2018 roku. To właśnie wtedy do Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia szeregu przestępstw, w tym zaległości w płatnościach za mleko, niegospodarności czy wielomilionowych wyłudzeń podatku VAT. Śledztwo ruszyło dokładnie 11 września 2018 r.

Lista zarzutów była długa i oprócz wspomnianych spraw dotyczyła także szeregu nieprawidłowości w biurze senatorskim Tadeusza Romańczuka oraz w zakładzie drzewnym w Hajnówce. – W zawiadomieniu wymieniono wiele spraw, którymi dziś zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Białymstoku – potwierdza Adam Naumczuk, prokurator rejonowy w Bielsku Podlaskim, którego jednostka podlega białostockiej "okręgówce".

Wyjaśnia, że ze względu na zawiłość i rangę sprawy już w październiku ub.r. akta zostały przekazane do Białegostoku. – Jesteśmy zbyt małą jednostką, aby prowadzić śledztwo dotyczące wielomilionowych wyłudzeń podatku VAT – zaznacza Naumczuk.

Prokuratura Okręgowa w Białystoku potwierdza, że śledztwo jest nadal prowadzone i ma wielowątkowy charakter. Co ciekawe, w lipcu wpłynęły kolejne zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstw. Ze względu na fakt, że pokrywają się z poprzednimi zawiadomieniami, zostały włączone do akt.

Łukasz Janyst, rzecznik prasowy Prokurator Okręgowej w Białymstoku informuje, że toczy się postępowanie przygotowawcze dotyczące "podejmowania przez członków spółdzielni Bielmlek nieuzasadnionych gospodarczo decyzji finansowych i wyrządzenia w ten sposób znacznej straty majątkowej w mieniu tegoż podmiotu".

– Śledztwo toczy się w sprawie, nikomu nie przedstawiono zarzutów. Aktualnie trwają przesłuchania świadków – byłych i obecnych pracowników spółdzielni, jak też analiza zabezpieczonej dokumentacji finansowej, mające na celu weryfikację, czy doszło do czynu zabronionego – precyzuje rzecznik.

Czy został już przesłuchany Tadeusz Romańczuk? Łukasz Janyst nie chce potwierdzić tej informacji zasłaniając się dobrem prowadzonego postępowania. – Nie będziemy ujawniać informacji na temat tego, kto był już przesłuchany, a kogo należy jeszcze przesłuchać – wyjaśnia i dodaje, że przed prokuratorem prowadzącym postępowanie jeszcze wiele pracy.

To oznacza jedno – do zakończenia śledztwa długa droga, co jest fatalną informacją dla rolników, którzy dostarczyli mleko i nie otrzymali zapłaty.

W sprawie kłopotów spółdzielni u ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego zamierzają interweniować radni podlaskiego sejmiku Stefan Krajewski i Jerzy Leszczyński (obaj z PSL). W trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej przed budynkiem Bielmleku zapowiedzieli, że będą prosić ministra rolnictwa o pomoc dla rolników. Chcą też, by pod koniec sierpnia stanowisko w tej sprawie zajął sejmik województwa podlaskiego.

Z naszych informacji wynika, że minister Ardanowski nie wyklucza wsparcia. Zresztą mówił o tym publicznie 9 sierpnia podczas konferencji prasowej, gdy tłumaczył dziennikarzom, dlaczego Romańczuk odszedł z resortu rolnictwa. – W Polsce jest kilka spółdzielni mleczarskich, które mają podobne problemy, nie płacą rolnikom za mleko i które są na granicy upadłości – stwierdził minister.

– Jest problem bieżącej obsługi płatności dla rolników. Zarówno w tym przypadku, jak i każdym innym, gdzie rolnicy nie otrzymują pieniędzy, będę rozważał udzielenie poręczenia, wsparcia ze strony instytucji państwowych. Oczywiście opartych o analizę ekonomiczną i analizę banku, bo przecież to państwo nie pożycza pieniędzy. Państwo daje pewne gwarancje – zastrzegł i dodał: – Jeżeli będzie potrzeba to pomożemy, żeby rolnicy zostali spłaceni.

Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił jednocześnie, że senator Romańczuk ma ogromną wiedzę na temat rynku mleka i posiada "zdolności menedżerskie". Szef resortu rolnictwa zdradził, że to on poprosił polityka PiS z Podlasia, aby ten objął funkcję sekretarza stanu.

Ardanowski wyjaśnił, że spółdzielnia z Bielska Podlaskiego ma problemy, ponieważ przeinwestowała. Chodzi o budowę najnowocześniejszej w Polsce linii do produkcji mleka w proszku, która – jak przyznał minister – zacznie przynosić dochody, ale dopiero w dłuższej perspektywie czasu.

W ocenie ministra, sprawa Bielmleku jest jednym z przykładów "rozgrywki na rynku mleka". Chodzi o przejmowanie mniejszych zakładów przez większe. 

– Narzekają na to prezesi i rolnicy w wielu spółdzielniach w Polsce. Jeżeli ktoś ma kłopoty, to natychmiast jest (…) przejmowany przez największych. A może ta firma zbyt dużo wartościowego sobą prezentuje i dlatego jest takim łakomym kąskiem? – pytał minister.

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!