Copy LinkXFacebookShare

Po godzinach hoduje angusy

Rasa angus jest mało wymagająca, bardzo spokojna i stosunkowo lekka więc nadaje się na podmokłe pastwiska. Te cechy zdecydowały, że wybrał ją Wojciech Kosak Główczewski z miejscowości Lamk, który hodowlę bydła traktuje jako dodatkowe zajęcie.
 
Gospodarz na co dzień jest programistą w firmie związanej z branżą lotniczą. Od 6 lat zajmuje się również hodowlą bydła mięsnego rasy angus.
 
Obecnie posiada stado 38 zwierząt, w tym 16 mamek, 7 jałówek cielnych, 1 buhaja rozpłodowego oraz 14 sztuk młodzieży. Około 80% stada stanowią zwierzęta o umaszczeniu czarnym, a 20% o czerwonym zabarwieniu sierści.
 
– Wybrałem rasę angus ponieważ warunki jakie mam w gospodarstwie sprzyjają hodowli tego bydła. Posiadam dużo łąk niskiej jakości położonych na podmokłym terenie więc potrzebowałem zwierząt mało wymagających i stosunkowo lekkich, które nie zniszczą darni – tłumaczył Wojciech Kosak Główczewski.
 
W opinii hodowcy dużą zaletą tej rasy jest naturalna bezrożność i spokojne usposobienie, co ułatwia i zwiększa bezpieczeństwo obsługi. Porody przebiegają szybko i w większości przypadków bez ingerencji, a mamki są bardzo opiekuńcze. 
 
Pierwsze zwierzęta do gospodarstwa trafiły z hodowli na Pomorzu. Były to dwie jałówki cielne o umaszczeniu czerwonym.
 
Gospodarz po roku dokupił 8 jałówek cielnych angusa czarnego. Początkowo zwierzęta były inseminowane. Jednak spory problem sprawiała obserwacja rui, którą zajmowała się cała rodzina. 
 
Aby ułatwić obsługę stada kupił on buhaja, który pochodził z prywatnej hodowli spod Szczecina i od tamtego czasu nie wyobraża sobie powrotu do inseminacji zwierząt.
 
Pierwsze krycie jałówek wykonuje on w wieku około 15 miesięcy. Jak podkreśla rolnik jest to trochę za szybko, ale obecnie nie jest on w stanie przesunąć tego terminu.
 
Porody w stadzie są nadzorowane i przypadają na okres marzec-kwiecień. Urodzone buhajki ważą około 37-39 kg, a jałówki 32-34 kg.
 
Zwierzęta zimą przebywają w oborze i są żywione sianokiszonką lub sianem oraz dodatkiem kiszonki z kukurydzy.
 
Latem stado jest wypasane na pastwisku o łącznej powierzchni 7 ha. Jest ono podzielone na 5 kwater, a zwierzęta co około 7 dni są przepędzane na kolejną kwaterę. Z kolei na noc wracają do obory.
 
Ich wypas najczęściej rozpoczyna się 1 maja i trwa do późnej jesieni. Po zakończeniu wypasu hodowca wykonuje na pastwisku zabiegi pielęgnacyjne. Wśród nich włókowanie i wałowanie, a w razie potrzeby renowacja. 
 
Cielęta pozostają przy mamkach przez 7-8 miesięcy. Następnie wszystkie byczki są sprzedawane, a jałówki pozostają w stadzie. 
 
Średnia masa buhajków przy sprzedaży wynosi 280-300 kg. Gospodarz próbował również ich opasu, ale z powodu braku miejsca woli sprzedawać odsadki.
 
Wojciech Kosak Główczewski w najbliższym czasie planuje stworzyć dwa stada zwierząt. W jednym chce utrzymywać jałówki, pierwiastki oraz krowy o słabszej kondycji, a w drugiej wieloródki. 
 
Taki podział stada pozwoli mu na lepsze dopasowanie dawki pokarmowej, a tym samym kontrolę nad kondycją poszczególnych zwierząt.
 
Więcej informacji dotyczących gospodarstwa Wojciecha Kosaka Główczewskiego znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Bydło"(nr 6/2020). ZAPRENUMERUJ
 

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!