Hodowcy zainwestowali w dobrostan krów
de_laval_kaminscy_obora
Nowa obora wraz z dojarnią karuzelową została uruchomiona w marcu 2021 roku. Foto_arch. hodowcy
Franciszek Kamiński z woj. warmińsko-mazurskiego wspólnie z rodziną prowadzi rodzinne gospodarstwo rolne, które specjalizuje się w produkcji mleka. Znajduje się w nim obecnie ponad 900 zwierząt. Pracuje w nim łącznie 6 pracowników, z czego 2 w hali udojowej.
Synowie hodowcy również zajmują się obsługą stada bydła. Artur wykonuje prace związane z przegrupowaniem krów i przeganianiem ich do hali udojowej, Patryk szeroko pojętą zootechniką i rozrodem, a Karol żywieniem oraz parkiem maszynowym.
Franciszek Kamiński swoją przygodę z bydłem mlecznym rozpoczął w 1997 roku od stada liczącego 11 krów utrzymywanych w oborze uwięziowej, które doił dojarką rurociągową.
Stopniowo powiększał stado oraz na bieżąco inwestował, również w sprzęt udojowy. W 2004 r. kupił halę typu rybia ość 2×4. Wraz ze zwiększającą się liczbą krów konieczna była jednak inwestycja poprawiająca ich dobrostan.
Hodowca zdecydował się więc na budowę nowej obory wolnostanowiskowej na 500 sztuk wyposażonej w dojarnię karuzelową firmy DeLaval na 40 stanowisk udojowych, która została uruchomiona w marcu 2021 roku.
Przestronna i nowoczesna obora
Nowa obora ma wymiary 37 x 120 metrów. W ścianach budynku zamontowane zostały automatycznie sterowane kurtyny.
Wraz z uchylnym półkolistym świetlikiem znajdującym się nad otworem dachowym o szerokości 3 metrów oraz dachem składającym się z płyty warstwowej pokrytej blachą, zapewniają odpowiedni mikroklimat w oborze, zwłaszcza latem.
Krowy leżą w legowiskach ułożonych w sześciu rzędach. Ich wymiary to 1,25 metrów szerokości oraz 3,10 m długości tych usytuowanych przy ścianie i 5,5 m w przypadku podwójnych.
Zostały one wyłożone materacami wodnymi, które raz w tygodniu są ścielone trocinami wymieszanymi z wapnem lub kredą. Na legowiskach hodowcy zastosowali również giętą rurę karkową.
– Dzięki tej rurze, wszystkie krowy które stoją na legowisku przed czy po położeniu się, mieszczą się tam wszystkimi czterema racicami – mówi Franciszek Kamiński.
W centralnej części obiektu znajduje się stół paszowy o szerokości 6 metrów. Stojące przy nim krowy wchodzą na betonowy próg.
– To rozwiązanie bardzo dobrze nam się sprawdza. Dzięki niemu zwierzęta jedzące TMR stoją przednimi racicami na podwyższeniu i w sytuacji, gdy po korytarzu spacerowym przejeżdża zgarniacz obornika, nie odchodzą od jedzenia, ale przechodzą nad nim tylko tylnymi nogami – mówi hodowca.
Dobrostan jest najważniejszy
– W naszym gospodarstwie mocno dbamy o dobrostan krów. Nikt nie ma prawa ich uderzyć ani na nie krzyczeć. Zrobiliśmy również wiele, aby przebywały one w komfortowych warunkach – mówi Franciszek Kamiński i dodaje:
– Rozpatrywaliśmy wiele możliwych wariantów. Sam odwiedziłem dużo obór w Polsce i nie tylko. Moi synowie byli też w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy stwierdziliśmy, że najważniejszy jest dobrostan zwierząt.
Nowa obora została podzielona na cztery sektory. W każdym znajdują się dwa czochradła, co łącznie daje osiem tych urządzeń w całym budynku.
Czochradła poprawiają samopoczucie oraz dobrostan stada, pomagają w socjalizacji grup technologicznych, zmniejszają agresję zwierząt oraz mechanicznie oczyszczają ich powierzchnię.
Jesienią oraz zimą zwierzęta mają wydłużony dzień świetlny dzięki zastosowaniu w budynku automatycznie sterowanych energooszczędnych lamp ledowych.
Skrócili czas doju
Krowy są dojone na nowoczesnej karuzelowej hali udojowej na 40 sztuk. Co przekonało rolników do tej inwestycji?
– Ciągły ruch stada i to, że nie ma z niej szybkiego wyjścia tak, jak z hali typu rybia ość, gdzie dużo zwierząt na raz przechodzi przez bramki – mówi Franciszek Kamiński dodając:
– Istotny jest również czas doju. Przed jej uruchomieniem przy 180 sztukach na rybiej ości łącznie zajmował on 14 godzin dziennie. To było męczące zarówno dla pracowników, jak i dla krów.
Obecnie w doju biorą udział trzy osoby, dwóch pracowników oraz syn właściciela stada Artur, który doprowadza zwierzęta na poczekalnię. Przy stadzie liczącym 350 krów jego czas skrócił się do około 4 godzin dziennie wraz z myciem całej instalacji.
Przez godzinę doi się około 200 sztuk, a jeden pełny obrót karuzeli trwa 9-10 minut.
Platforma, na której znajdują się zwierzęta, została wykonana z żelbetonu i zbrojona stalą. Krowy na karuzeli przebywają w stanowiskach udojowych, których podłoga jest wyłożona gumowymi matami.
Inteligentne aparaty udojowe
Karuzela została wyposażona w nowej generacji aparaty udojowe.
Aparaty te dzięki specjalnej konstrukcji wkładki umieszczonej w kubkach, dobrze dopasowują się do zwierząt o zróżnicowanej budowie wymienia i zdaniem producenta, pozwalają na przyśpieszenie doju o około 6% w stosunku do standardowych urządzeń.
Robot do dippingu
W przypadku karuzeli, poudojowej dezynfekcji strzyków nie mogą wykonywać osoby zakładające aparaty.
W gospodarstwie Franciszka Kamińskiego pracuje robot wyposażony w kamery lokalizujące strzyki, który automatycznie wykonuje dipping poudojowy.
Robot znajduje się na zewnątrz dojarni i obsługuje do 400 krów na godzinę. Spryskuje strzyki zawsze tak samo zapewniając krowom niezmienną i pożądaną rutynę zużywając przy tym około 4 litry płynu do dezynfekcji na dobę przy 700 dojach.
Więcej informacji na temat nowej obory znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Bydło" nr 1/2023 ZAPRENUMERUJ
Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)


