Hodowcy bydła mięsnego w Polsce stoją przed dużą szansą
blonde_d_aquitaine_krowy
Bydło rasy blonde d'aquitaine jest hodowane także w naszym kraju. Foto_Mirosław Lewandowski
Liczba krów mięsnych i mieszańcowych w Polsce rośnie, podobnie jak import cieląt. Polska ma bardzo duży potencjał do zwiększenia produkcji wołowiny. Czy w ciągu najbliższych lat uda nam się go wykorzystać?
– Pogłowie krów ras mięsnych i mieszańcowych w ubiegłym roku zwiększyło się o 10 procent do 260 tysięcy sztuk. Jest to największy wzrost w całej Unii Europejskiej co pokazuje, że nasi rolnicy widzą w utrzymaniu mamek źródło stabilnego dochodu dla swoich gospodarstw – mówi Jacek Zarzecki, Prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.
Do świadomości polskich rolników powoli dociera fakt, że utrzymywanie i opas bydła mięsnego jest dzisiaj, w związku z trudną sytuacją na pozostałych sektorach produkcji zwierzęcej, doskonałą alternatywą.
– Zgłaszają się do nas hodowcy świń, którzy rezygnują z produkcji z uwagi na tragiczną sytuację na rynku. Mają wiele pytań o to, jak prowadzić hodowlę bydła mięsnego – mówi Zarzecki i dodaje:
– Niebawem ruszymy ze szkoleniami, na które będziemy zapraszali wszystkich rolników zainteresowanych tą tematyką.
Kupujemy cielęta na potęgę
O opłacalności produkcji bydła mięsnego świadczy również fakt wzmożonego importu cieląt do Polski.
– W 2021 roku wzrósł on o blisko 25 procent. To pokazuje, że wciąż mamy bardzo duży potencjał do powiększania pogłowia bydła mięsnego. Dysponujemy setkami tysięcy niewykorzystanych hektarów, które możemy zagospodarować – mówi Jacek Zarzecki i dodaje:
– Do Polski w ubiegłym roku przyjechało ponad 130 tys. sztuk cieląt. Zwierzęta te często charakteryzują się nieznanym statusem zdrowotnym, a hodowcy muszą je leczyć. Zdarzają się także upadki. Powinniśmy dążyć do samowystarczalności w tym zakresie, dzięki której pieniądze wydawane na zakup tych zwierząt pozostaną u polskich rolników w kraju. Powiększajmy więc stada mamek.
Prezes PZHiPBM podkreśla jednak, że hodowcy decydujący się na ten krok powinni otrzymać pomoc od państwa.
– Po pierwsze zakup materiału hodowlanego nie jest tani. Po drugie przez pierwszych kilkanaście miesięcy zwierzęta te nie przynoszą one dochodu, a wyłącznie pochłaniają koszty – mówi Zarzecki.
Polska wołowina uznaną marką
To, czy produkcja bydła mięsnego wciąż będzie opłacalna, w dużej mierze zależy od eksportu mięsa wołowego. Ten unijny do krajów trzecich w zeszłym roku wzrósł o 3,5 proc. Jednocześnie odnotowano spadek importu, głównie z Brazylii, Nowej Zelandii i Australii, o ponad 3 proc.
– Nasz eksport jest na bardzo wysokim poziomie. To głównie wskutek niego polscy hodowcy notują w ostatnim czasie 40 proc. wzrost cen żywca rok do roku. Wskutek tego nie konkurujemy już ceną, a jakością – mówi Zarzecki.
Plan Strategiczny zdecyduje?
Pogłowie bydła mięsnego w Polsce, zdaniem Jacka Zarzeckiego, powinno dalej rosnąć. Wiele zależy jednak od Krajowego Planu Strategicznego.
– On będzie determinował to, czy rolnicy zainteresują się hodowlą bydła i na jakie wsparcie będą mogli liczyć. Dzisiaj mamy dobrą koniunkturę i musimy wzmocnić ten sektor po to, żeby przetrwać ewentualny kryzys, który choć bardzo tego nie chcę, prędzej czy później przyjdzie. Do tych sytuacji powinien odnosić się także plan strategiczny – mówi Jacek Zarzecki i dodaje:
– Trzeba go jeszcze dopracować np. w temacie dobrostanu, który staje się jednym z głównych wyznaczników eksportu. Niewiele nam brakuje do tego, żebyśmy się stali europejskim liderem w tym zakresie. Obok paszportyzacji, pozwoli on uzyskać nam dużą przewagę konkurencyjną.
Więcej informacji na temat hodowli bydła oraz produkcji mleka znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Bydło" ZAPRENUMERUJ
Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)


