Wojna w Ukrainie pogłębiła problemy Tunezji. W kraju brakuje chleba

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Ewa Nehring PAP, (zl) | redakcja@agropolska.pl
19-04-2022,7:35 Aktualizacja: 19-04-2022,7:35
A A A

Tunezyjczycy są wśród narodów, które najbardziej odczują skutki wojny w Ukrainie - donosi w piątek Washington Post. Według gazety wojna pogłębiła problemy Tunezji; w kraju brakuje chleba, gwałtownie rosną ceny pieczywa, paliwa i nawozów sztucznych.

Tunezja boryka się z drożyzną. "Tylko w marcu koszty żywności wzrosły o 13 proc." - napisano. To najwyższy poziom od czasu, gdy ONZ zaczął w 1990 r. te dane śledzić. "Koszyk towarów obejmujący zboża, mięso i produkty mleczne kosztuje obecnie o 34 proc. więcej niż rok temu" - przypomniała gazeta.

Z powodu inwazji Rosji na Ukrainę światowi przywódcy i organizacje międzynarodowe ostrzegają przed możliwymi niedoborami żywności i głodem, w szczególności w rejonie Afryki i Bliskiego Wschodu. W środę wspominała o tym m.in. szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgiewa.

nawozy, kryzys na rynku nawozów, głód na świecie, wojna w Ukrainie

Kryzys na rynku nawozów. Rośnie ryzyko głodu

Obecny kryzys nawozowy może przedefiniować rozwój rolnictwa w podobnym stopniu co kryzys naftowy z 1973 r. wpłynął na losy światowego przemysłu. Dotychczasowe problemy z ich dostępnością znacznie pogłębiła wojna w Ukrainie. Może być to...
Ukraina i Rosja są głównymi dostawcami zbóż i nawozów dla dziesiątków krajów Afryki i Bliskiego Wschodu, a ich udział w światowym eksporcie pszenicy wynosi ok. 29 procent. "W Afryce Subsaharyjskiej, Somalia i Benin polegają na Rosji i Ukrainie w zakresie całego importu pszenicy. Liban, Egipt i Libia są prawie tak samo uzależnione" - wymienia Washington Post.

"Tunezja jest jednym z najbardziej narażonych krajów. W ciągu ostatnich 5 lat importowała z Ukrainy i Rosji rocznie 56 proc. ogółu pszenicy" - przekazała gazeta, powołując się na dane dostarczone przez analityka ONZ, Josepha Glaubera.

Według Washington Post wywołane wojną zakłócenia w światowym handlu rolnym nałożyły się na utrzymujące się od długiego czasu problemy finansowe Tunezji. W konsekwencji obserwuje się pogłębienie dziury w budżecie państwa. "Grozi to bankructwem państwa i zagraża stabilności politycznej kraju" - podkreślono. Dodano, że z przyczyn gospodarczych może dojść do rewolucji. "Wszystkie warunki wstępne zostały spełnione (...) i nie sądzę, aby ludzie mogli długo wytrzymać w tej sytuacji" - powiedział Washington Post Youssef Cherif, dyrektor Columbia Global Center w Tunisie (filia Columbia University).

Chociaż tunezyjski rząd utrzymuje, że ma wystarczające zapasy pszenicy, by kraj przetrwał do zbiorów w czerwcu, to ostatni statek z Ukrainy zacumował trzy dni przed wybuchem wojny. Ponadto rolnicy zgłaszają rosnące problemy z dostępnością do nawozów, a zboża wzrasta mniej. "Piekarnie już teraz mają problemy z zapewnieniem wystarczających dostaw" - poinformowała gazeta. Chleba brakuje w środku dnia. "Tunezyjczycy zazwyczaj jedzą chleb do każdego posiłku i codziennie chodzą do piekarni. Nie są przyzwyczajeni do czekania w kolejkach liczących nawet 100 osób" - wyjaśnili autorzy.

Podobnie jak w wielu innych krajach na Bliskim Wschodzie, również w Tunezji funkcjonuje system dopłat do żywności. "Wyższe koszty mogą zwiększyć rachunki Tunezji z tytułu dotacji o ponad 1,5 miliarda dolarów i zwiększyć jej zapotrzebowanie na pomoc finansową z zewnątrz" - zauważyła gazeta. Washington Post zwrócił uwagę, że obecny rząd pamięta o wydarzeniach z 1983 r. Wówczas, po samym tylko ogłoszeniu planu podwyżki cen pieczywa wybuchły dziesięciodniowe zamieszki w całym kraju, w których zginęło ponad 100 osób, a władze zostały zmuszone do zmiany kursu.

David Malpass, Grupa Banku Światowego, wojna w Ukrainie, kryzys żywnościowy na świecie

Łańcuchy dostaw żywności zaburzone. Państwa muszą szybko działać

David Malpass, prezes Grupy Banku Światowego alarmuje, że świat musi działać szybko, by zrekompensować utracone dostawy żywności z Rosji i Ukrainy. Dodał, że kraje powinny obniżyć bariery handlowe. Ekspert pytany w TVN24 o kryzys żywnościowy w...
Tymczasem przed wybuchem wojny w Ukrainie Tunezja nadal wychodziła z "najgorszego kryzysu gospodarczego od czasu uzyskania niepodległości od Francji w 1956 roku". Pandemia zmniejszyła produkcję w 2020 roku o ponad 8 proc. Ale problemy Tunezji zaczęły się wcześniej - od czasów Arabskiej Wiosny w 2011 r. tunezyjska gospodarka rozwijała się w tempie ok. 1 proc. rocznie.

Sytuację w kraju pogarszają m.in. rosnące ceny paliwa. "Ceny ropy naftowej, które przekraczają 100 dolarów za baryłkę, znacznie przewyższają 75 dolarów, które na ten rok założyli autorzy budżetu Tunezji" - napisała gazeta. "Ekonomiści twierdzą, że wyższe koszty mogą zwiększyć rachunki Tunezji z tytułu dotacji (na żywność - PAP) o ponad 1,5 miliarda dolarów i zwiększyć jej zapotrzebowanie na pomoc finansową z zewnątrz" - napisał Washington Post.

Tunezja obecnie nie jest w stanie pozyskać środków na światowych rynkach finansowych. "Agencja Fitch Ratings obniżyła ostatnio rating Tunezji do poziomu CCC, co oznacza, że niespłacenie przez ten kraj długu po raz pierwszy jest realną możliwością" - wskazała gazeta. "Rząd negocjuje z Międzynarodowym Funduszem Walutowym pomoc finansową, która ma wynieść kilka miliardów dolarów" - dodano. Jednak pomoc może zostać przekazana w zamian za gruntowne reformy gospodarcze, "w tym głębokie cięcia dotacji, dzięki którym chleb i paliwo są tanie, a w kraju panuje spokój". 

 
Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement