Pszczelarzom też nie jest łatwo w czasie pandemii

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: Anna Lach PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
07-04-2020,13:45 Aktualizacja: 07-04-2020,13:52
A A A

Kanadyjscy pszczelarze ostrzegli, że w związku z pandemią koronawirusa pojawia się ryzyko mniejszych plonów, bo zamknięte granice oznaczają trudności z zakupem pszczół po zimie.

Co roku po zimie kupują oni m.in. w Kalifornii i na Hawajach pszczele królowe i roje, by uzupełnić zimowe straty. Kak podaje jednak Canadian Honey Council (Kanadyjska Rada Miodu), linie lotnicze Air Canada nie przewożą obecnie żywych zwierząt.

produkcja miodu, znakowanie miodu, Pekka Pesonen, Copa-Cogeca

10 milionów uli może zniknąć. Pszczelarze chcą etykietowania miodu

Polscy i europejscy pszczelarze chcą, by KE wprowadziła obowiązek etykietowania miodu tak, by konsument wiedział, w jakim kraju został wyprodukowany. Tani, importowany miód, zwłaszcza z Chin, powoduje nieopłacalność produkcji w Europie. W...

Rada szuka więc alternatywnych metod dostaw, zarówno z USA, jak z Australii, Nowej Zelandii i krajów europejskich. Pszczoły, a szczególnie królowe, nie mogą być przewożone w samolotach transportujących cargo, ponieważ owady muszą pozostawać w temperaturach 9-32 st. Celsjusza, a loty cargo takich nie zapewniają.

W sprawę włączył się rząd Kanady, bo jest to sprawa "wyjątkowo istotna dla naszego bezpieczeństwa żywnościowego" - napisano w komunikacie.

W artykule na stronie publicznego nadawcy CBC cytowano eksportera pszczół z Hawajów, który podkreślał, że właśnie teraz pszczelarze ustalają, ilu nowych królowych potrzebują, ponieważ jeśli pszczoły zaczną się roić bez nich - po prostu odlecą.

To zaś stanie się problemem dla całego sektora spożywczego, od strat w uprawach, takich jak rzepak, po mniejsze uprawy owoców.

zniszczona pasieka, Grabów nad Pilicą, powiat kozienicki, pszczelarstwo, pasieka edukacyjna

Wandal zniszczył pasiekę. Zginąć mogło nawet pół miliona pszczół

24 ule zostały zniszczone przez nieznanych, póki co, sprawców w pasiece w pobliżu Puszczy Kozienickiej (woj. mazowieckie). Społeczność wpłaciła błyskawicznie na jej odbudowę dwukrotność wstępnie zakładanych strat. Do zdarzenie doszło...

Sektor rolniczo-żywnościowy uzyskał już dwa tygodnie temu 5 mld dolarów kanadyjskich linii kredytowej na wsparcie dla farmerów i firm mających problemy z płynnością finansową.

Jednak pojawia się inny problem - pracowników. Premier Justin Trudeau zachęcał w ostatnich dniach osoby, które nie mają obecnie pracy, by szukały zatrudnienia w rolnictwie, choć przyznał, że takie możliwości są ograniczone.

Sektor rolno-spożywczy zatrudnia co roku od 50 do 60 tys. zagranicznych pracowników, głównie z Meksyku. Kiedy Kanada zamykała granice w związku z Covid-19, rząd dopuścił przyjazd tych pracowników, przy czym określono zasady kwarantanny, jaką muszą zapewnić im pracodawcy.

Nieoczekiwany problem mają farmerzy mleczni. W związku z ograniczeniami w funkcjonowaniu restauracji, kawiarni, hoteli i szkół, już w zeszłym tygodniu w Ontario zaczęli wylewać mleko, bo nie ma go komu sprzedać.

Media w Kolumbii Brytyjskiej odnotowały zaś zwiększone zainteresowanie zakupem tak żywności, jak i np. nasion, które obecnie, na początku sezonu, sprzedają lokalni farmerzy. Znaczna część świeżych warzyw i owoców w Kanadzie pochodzi z USA, ale w obecnej sytuacji pojawia się coraz więcej pytań o samowystarczalność żywnościową kraju.
 

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement