Copy LinkXFacebookShare

Na zakazie też można… zyskać. Chiny czekają na dostawców mięsa

– Przyszłość polskich wyrobów mięsnych nie jest w Rosji, a w Chinach – twierdzi wiceszef Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP Piotr Ziemann.
 
O tym, że rosyjskie embargo nie musi oznaczać rynkowej stagnacji w handlu mięsem pokazują Niemcy. – To oni paradoksalnie czerpią dziś największe korzyści z zakazu – mówi ekspert Informacyjnej Agencji Radiowej. – A wszystko dlatego, że do Chin wysyłają dziesięć razy więcej produktów niż przed wprowadzeniem blokady – dodaje. 
 
Ziemann zauważa, że zapotrzebowanie na kolejnych dostawców w Chinach stale się zwiększa. Wieprzowina jest też tam najchętniej konsumowanym mięsem. To mogłaby być duża szansa także dla polskich producentów i przetwórców. 
 
– Wówczas nie mielibyśmy do czynienia z regresem cen zbytu surowca. Zapotrzebowanie byłoby na stałym poziomie. Przez obecną sytuację, w ostatnich miesiącach cena zmalała o prawie 40 procent – przypomina wiceszef SRiW RP.
 
Rynek Chin jest dla Polski zamknięty z uwagi na występowanie wirusa ASF. Aby usunąć blokadę konieczne jest zaangażowanie najwyższych władz państwowych bowiem – jak przekonuje Ziemann – tego wymaga tamtejsza kultura negocjacyjna. 
 
Przedstawiciele branży, związków spożywczych oraz minister rolnictwa to za mało. – W mediacjach udział brać muszą dodatkowo: prezydent, premier i szef dyplomacji – dodaje ekspert w rozmowie z IAR. 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!