Copy LinkXFacebookShare

Wystraszone hukiem konie galopowały po okolicy. Dwa zginęły na drodze

Wystraszone najprawdopodobniej fajerwerkami konie uciekły ze stadniny i rozbiegły się po okolicy. Dwa z nich zginęły na drodze. Kierowca pojazdu, które je potrącił, odjechał z miejsca zdarzenia i zgłosił się na komendę po dwóch dniach. Stróże prawa przyjrzą się też zabezpieczeniu zwierząt.

W sylwestrowy wieczór funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o koniach galopujących po szosach powiatu kolbuszowskiego (woj. podkarpackie). Uciekły z jednej ze stadnin znajdujących się na terenie gminy Kolbuszowa.

"Z informacji przekazanych przez właścicielkę stadniny wynikało, że zwierzęta prawdopodobnie zostały spłoszone przez odgłosy odpalanych petard, przerwały ogrodzenie i uciekły. Jak ustalono, na pastwisku znajdowało się ponad 20 koni, które rozbiegły się w różnych kierunkach" – relacjonuje Komenda Powiatowa Policji w Kolbuszowej.

Zwierzęta w różnych grupach były widziane m.in. w miejscowościach Hucisko, Trześń, Nowa Wieś, Kosowy i Cmolas. Stróże prawa kilkukrotnie tego wieczoru interweniowali w związku z tymi zgłoszeniami. W poszukiwaniu koni uczestniczyli także strażacy.

"Około godz. 20 policjanci patrolujący drogę relacji Kolbuszowa – Niwiska napotkali 5 koni, które udało im się bezpiecznie doprowadzić do stadniny. Około godz. 21 interweniowali w Trzęsówce, gdzie mieszkanka tej miejscowości zgłosiła zdarzenie z udziałem zwierząt. Z relacji kobiety wynikało, że jadąc przez Trzęsówkę, zauważyła stado koni. Kierująca toyotą zatrzymała się, niestety kilka zwierząt uderzyło w jej samochód. Na szczęście ani jej, ani jadącemu z nią pasażerowi nic się nie stało" – podają mundurowi.


Kolejne zdarzenie drogowe miało już poważniejsze skutki. Doszło do niego przed godz. 22 w Hadykówce, na drodze krajowej nr 9. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący samochodem potrącił dwa konie i odjechał z miejsca zdarzenia. Jeden z koni zginął na miejscu, drugi decyzją lekarza weterynarii, z uwagi na obrażenia, został uśpiony.

"Policjanci ustalili świadków zdarzenia i podjęli czynności mające na celu ustalenie kierowcy. Jak się okazało, na leżące na jezdni w Hadykówce zwierzę najechał jeszcze kierowca audi. W wyniku tego zdarzenia uszkodził swój pojazd. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Z informacji przekazanych przez właścicielkę zwierząt wynika, że pozostałe konie same wróciły do stadniny" – wskazuje kolbuszowska KPP.

W niedzielę do tej jednostki zgłosił się 19-latek. Przyznał, że kierował samochodem i zderzył się ze zwierzętami w Hadykówce. Wyjaśnił, że w seata, którym podróżował, uderzył koń, a on wystraszył się i odjechał z miejsca zdarzenia. Kiedy dowiedział się, że funkcjonariusze szukają kierowcy, który uczestniczył w zderzeniu ze zwierzętami w Hadykówce, postanowił zgłosić się na komendę.

"W chwili obecnej w tej sprawie prowadzone są czynności wyjaśniające. Policjanci ustalają m.in. czy właściciele koni dopełnili obowiązku właściwego zabezpieczenia zwierząt. Z odpowiedzialnością za wykroczenie musi liczyć się kierowca seata, który odjechał z miejsca zdarzenia i nie udzielił pomocy rannym zwierzętom" –  podsumowuje KPP w Kolbuszowej.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Składki na ubezpieczenie rolników – KRUS wprowadza zmianę

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

Ocena użytkowości mlecznej, produkcja mleka, wydajność krów, mleczarstwo, hodowla bydła, rynek mleka, PFHBiPM
Hodowla

Ocena użytkowości mlecznej 2025: pierwsze dane z Polski