Wilków jest coraz więcej, a urzędnicy nie mogą nic z tym zrobić

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: (dk) | redakcja@agropolska.pl
26-12-2016,9:20 Aktualizacja: 25-12-2016,10:47
A A A

Zdaniem samorządu rolniczego problem nadmiernej populacji wilków nie dotyczy już tylko pojedynczych rolników, lecz stał się ogólnokrajowym. W związku z tym zwrócił się on do premier Beaty Szydło "o podjęcie skutecznych działań, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom wsi i ich mieniu".

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych już kilkakrotnie występował do ministra środowiska z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu szkód powodowanych przez wilki, zwłaszcza województwie podkarpackim i małopolskim.

wilk, ataki wilków, zwierzęta hodowlane, warmia i mazury, fladry

Wilki nie boją się już ludzi. Wchodzą nawet do zagród

Liczebność wilków wzrosła tak drastycznie, że zatraciły wrodzony instynkt i przestały bać się ludzi - przekonuje rolniczy samorząd. Zarząd KRIR domaga się przywrócenia wilka na listę zwierząt łownych. Sygnały o coraz śmielszych...
"Jednak obecnie wilki rozprzestrzeniły się praktycznie w całym kraju, zagrażając nie tylko zwierzętom gospodarskim i psom stróżującym, ale również samym rolnikom i ich rodzinom" - przekonuje KRIR.

Na ostatnie wystąpienie w imieniu resortu środowiska odpowiedziała Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. W tym piśmie jest mowa o tym wszystkim, co odpowiedzialne za przyrodę instytucje podnoszą zawsze po rolniczych wystąpieniach.

GDOŚ podkreśla, że wilk jest gatunkiem ściśle chronionym według prawa polskiego i europejskiego, z czego wynikają liczne obostrzenia co do ewentualnej ingerencji w liczebność populacji. Wspomniane są działania w celu zabezpieczenia zwierząt przed wilkami.

Chodzi tu o ogrodzenia z siatki, pastuchy elektryczne czy choćby tzw. fladry, czyli kawałki kolorowego, zwykle czerwonego, zwiewnego materiału, ponaszywane na dość cienki, lecz mocny sznurek. Rozwiesza się je wokół pastwiska, najlepiej na wbitych w ziemię żerdziach.

wilk, ataki wilków, zwierzęta hodowlane, warmia i mazury, Justyna Januszewicz, fladry

Rolnicy dostali fladry do ochrony stad przed wilkami

Ponad 7 tys. metrów fladr, czyli sznura z jaskrawymi płachtami, do odstraszania wilków przekazała właścicielom gospodarstw rolnych Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie. To pierwszy taki projekt pomocy hodowcom zwierząt...
Dopiero gdy tego typu metody okazują się nieskuteczne, możliwy jest interwencyjny odstrzał po wydaniu odpowiedniej zgody.

"Nie sposób nie zgodzić się z faktem, ze szkody wyrządzane lokalnie przez wilki w pogłowiu zwierząt gospodarskich mogą nastręczać hodowcom pewnych trudności. Generalnie jednak zwierzęta hodowlane, szczególnie owce, krowy i kozy stanowią nikły udział (ok. 2 proc.) ich diety, w związku z czym nie stanowią podstawowej bazy pokarmowej omawianego gatunku. Ataki wilków na zwierzęta hodowlane wynikają z faktu występowania pastwisk i zwierząt gospodarskich w obrębie ich terytoriów" - wskazuje GDOŚ.

Odnośnie ataków wilków na psy, GDOŚ informuje, że w woj. podkarpackim w 2015 r. oszacowano w sumie 185 zgłoszonych szkód wyrządzonych przez wilki, a tylko 13 dotyczyło psów (przy czym w zaledwie dwóch przypadkach wartość szkody przekroczyła 600 zł).

wilk, ataki wilków, zwierzęta hodowlane, bydło, Henryk Toryfter

Wilki atakują. Jak chronić przed nimi zwierzęta gospodarskie?

Fladery, ogrodzenia, pastuchy elektryczne, specjalnie szkolone psy - są różne sposoby na zabezpieczenie stada hodowlanego przed wilkami, które znów dają się rolnikom mocno we znaki. W ostatnim czasie media informowały o atakach...
"Jak wynika z powyższych danych, liczba ataków na psy jest stosunkowo mała, a podkreślenia wymaga fakt, iż w każdym z ww. zgłoszonych przypadków zostało wypłacone odszkodowanie. Należy również wskazać, ze kwoty odszkodowań wypłacanych za szkody wyrządzane przez wilka w woj. podkarpackim w ujęciu rocznym wykazują niewielki trend spadkowy" - przekonuje GDOŚ.

Jak jednak sprawdziliśmy, w innych regionach aktywność wilków rośnie. Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie w 2015 roku trafiły 52 wnioski o odszkodowania. Wypłacono w sumie 93 tys. zł. A w tym roku do końca października rolnicy złożyli już 71 wniosków zakończonych odszkodowaniami w kwocie prawie 127 tys. zł.

Ale jak zauważył w rozmowie w rozmowie z "Gazetą Olsztyńską" dr Robert Mysłajek z Uniwersytetu Warszawskiego, wiceprezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk", aktywność wilków dla gospodarstw nie zawsze oznacza straty. - Jeżeli rolnik uprawia kukurydzę, to będzie zadowolony, bo wilki zjadają grasujące w uprawach dziki - podkreśla naukowiec.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Advertisement
Advertisement
Advertisement