Copy LinkXFacebookShare

Wielu chce odrolnić grunty, ale nie tak łatwo. Ministerstwo czuwa

Sprawa odrolniania gruntów to najbardziej wąskie gardło w całym resorcie rolnictwa. Naprawdę wpływa cała masa wniosków – stwierdził wiceminister Zbigniew Babalski podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak dodał, marszałkowie województw praktycznie wszystkie wnioski podpisują i wystawiają pozytywne opinie.

– Czasami tylko izby rolnicze pokazują, że ochrona polskiej ziemi musi być jednak bardziej stanowcza i nie zawsze wyrażają zgodę. Kolejki w tych sprawach do resortu są bardzo długie. Staramy się realizować wszystko zgodnie z datą wpływu. Zależy nam, aby nie tworzyć jakichś specjalnych preferencji – mówił wiceszef resortu rolnictwa.

Odniósł się także do apelu z sali o zmianę przepisów, by wzrosła liczba odrolnień, skutkująca większą pulą pieniędzy (z opłat), która jest potem rozdzielana pomiędzy wnioskujące samorządy z przeznaczeniem na drogi dojazdowe do pól.

Jak podkreślał Babalski, zadaniem ministra rolnictwa jest przede wszystkim dbanie o to, aby ziemi rolnej było jak najwięcej. Bo ona daje nam żywność.

A zainteresowanie zmianą przeznaczeniem ziemi rolnej (np. pod zabudowę mieszkaniową czy inwestycyjną) jest spore.

– Czy wiecie państwo, ile wniosków w tej sprawie wpływa rocznie, o jaką powierzchnię gruntów chodzi? Wnioski obejmują ok. 10 tysięcy hektarów ziemi. O tyle wnoszą chętni do odrolnienia – poinformował wiceminister.

Zaznaczał, iż w wielu gminach składane są wnioski o odrolnienie kolejnych gruntów rolnych, choć część takich działek po zmianie przeznaczenia z rolnego na inny nadal leży odłogiem bez konkretnego wykorzystania.

– Tak wyglądają fakty. Ja sobie tego nie wymyśliłem. W poprzednim roku, bo tylko o nim mogę się kompetentnie wypowiadać, ponieważ wtedy pracowałem w ministerstwie, złożono wnioski na ok. 9,5 tysiąca hektarów. Przeznaczenie zmieniło ok. 4 tysiące hektarów. Niby mniej niż połowa, ale i tak bardzo dużo. Z tym, że do zmiany dochodziło w przypadkach bardzo solidnie uzasadnionych. Zwykle wtedy, gdy inwestycje się już toczyły lub były bardzo konkretnie przewidywane. Wówczas wydawaliśmy decyzje pozytywne – zapewniał wiceszef resortu.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!